Po lekturze felietonu Tomasza Sakiewicza na temat konieczności zwrócenia mu 3 tys. zł skradzionych przez Tuska i Sikorskiego łza zakręciła mi się w oku. Jakież to trzeba mieć niecne usposobienie, by wyciągać z kieszeni poczciwego redaktora taką kasę i to przed świętami. Nastrój przygnębienia udzielił mi się w dwójnasób po wysłuchaniu video felietonu, gdzie wyraźnie zabiedzony naczelny Gazety Polskiej z głębokim smutkiem tłumaczy, że jak dotąd żaden wyborca PO nie przesłał mu rzeczonej sumy, a trochę czasu minęło.
Wstyd, wstyd wyborco PO. Z żalem przyznaję, też głosowałem na partę Tuska i należnych pieniędzy Sakiewiczowi nie oddałem. Ale nic straconego. Znam kilka osób, które również popełniły ten błąd. Zalicza się do nich min. moja babcia i jej kilka koleżanek. Tak, tak, nie wszystkie staruszki to zacne mochery. Natura w swej niedoścignionej łaskawości stworzyła i takie, które nie wpadają w histerię na widok prezesa. Za brak praworządnych uczuć trzeba płacić, w tym miesiącu babcia więc będzie musiała zrezygnować z jednego posiłku dziennie. Żonę też mam zdradziecką, a nie prawdziwie polską, więc i jej portfelik odczuje konsekwencje pomyłki przy urnie. Dzieciaki na pewno zrozumieją, święta, prezenty, to rzeczy z których można zrezygnować. Najbardziej liczy się przecież narodowy patriotyzm, a za taki trzeba uznać spłatę zadośćuczynienia za dokonane przez rząd Tuska krzywdy.
Mam w związku z tym do redaktora Sakiewicza prośbę. Proszę o numer konta, na który można dokonywać wpłat. Czy byłby tak miłosierny i rozłozył mi spłatę 3 tys. zł na raty? Jeśli nie to zrozumiem. I na koniec proszę załogę Gazety Polskiej o stworzenie klarownego systemu, który pomógłby pozostałym zatroskanym swym błędem wyborcom PO spłatę zobowiązań innym niewyborcom PO.
mimo wszystko
Wesołych Świąt


Komentarze
Pokaż komentarze (25)