Prezes PIS po ostrej krytyce ze wszystkich stron i to nie tylko prorządowych, ale o dziwo również ze strony poddanych dziennikarzy (np. Warzecha i Ziemkiewicz, który mówi, że niestety musi skrytykować Kaczyńskiego. To "niestety" to a propos piętnowanej przez prawicę stronniczości dziennikarskiej ) najwidoczniej wpadł w popłoch. Nie dość, iż w sprawie bojkotu Euro zarzucono mu działanie w jednej spółce z Niemcami, to jeszcze uświadomiono, że nie da się rozwalić ukraińskiego Euro nie rozpieprzając polskiego. Na nic zdały się przekomiczne wygibasy europosła Czarneckiego, który wbrew swej blogowej opinii z tego samego dnia, w którym prezes nawoływał do odebrania Ukrainie mistrzostw, tłumaczył, że ani on, ani Kaczyński nie mieli na myśli tego, co napisali. Jakież to oczywiste. Ci ludzie są tak genialni, że zwykły prostak nie jest w stanie odgadnąć światłości ich myśli.
Być może to własnie z myślą o prostaczkach prezes Kaczyński swoją najnowszą konferencję zorganizował na polu i już na jej wstępie zasygnalizował, że Euro jednak kocha. Uff..kamień z serca. Kolejne słowa prezesa brzmiały już jak balsam dla duszy. Nic o rozwalaniu, bojkotowaniu, przenoszeniu i odbieraniu. Tylko nadzieja (zatracona przez Tuska, ale jednak), no i zapewnienie, że Pis chce (znów wbrew Tuskowi) , aby Euro było sukcesem.
Polska zasługuje na sukces i chcemy sukcesu Euro to dziesiejsze słowa klucze majace najwyraźniej zatrzeć wraźenie po bojkotowej wpadce. Swoją drogą PR-owcy Kaczyńskiego szybko uczą się od tych Tuska. Co prawda do mistrza medialnego "gaszenia pożarów" pisowcom jeszcze daleko, ale są na dobrej drodze. Wolę takie szybkie przemiany prezesa, od wujowatego zwolennika patrioty Gierka, dażącego szacunkiem średniostarszych działaczy postkomunistycznej lewicy.
Żeby tylko chłopaki od reklamy w PIS nie przedobrzyli i w gorączce piłkarskiej jaka się u nas za kilka tygodni rozpęta, nie wysłali prezesa z szalikiem na jakiś mecz.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)