Rafał Ziemkiewicz, pogromca cwaniactwa III RP, prawy Polak, katolik, konserwatysta i szczery wróg Michnika postanowił zagrzmieć z oburzenia. I zagrzmiał nie na żarty. Zgodnie z zapowiedzą opublikowaną na stronie internetowej Rzeczpospolitej, każdy kmiot, który zarzuci Ziemkiewiczowi cwaniactwo, z uwagi na to, że dziennikarz opłaca KRUS, a nie ZUS, stanie przed sądem, gdzie odszczeka podłe insynuacje i jeszcze słono za nie zapłaci.
Ma facet racje, w końcu jak pisze, jest włascicielem kilku hektarów, więc zaoszczędzone na składkach parę tysięcy złotych rocznie należą mu się jak psu micha. A ziemia ta na pewno nie leży gdzieś odłogiem, ale jest przez redaktora należycie pielęgnowana, zasiewana i generalnie rzecz biorąc obrabiana. Liczne felietony i artykuły Rafała Ziemkiewicza, a i ksiązki od wielkiego dzwonu powstają zapewne pomiędzy kampanią buraczaną, zasiewami, sianokosami i dożynkami. Być może autor nabrał już takiej wprawy w rolnictwie, że wklepuje teksty dzieląc uwagę pomiędzy krytykę ekipy rządowej, a prowadzeniem traktora.
W żadnym razie mowy o cwaniactwie być nie może. Jak argumentuje redaktor Ziemkiewicz ,to nie oszczędności, a podła III RP wmanewrowała go w KRUS. Biedactwo zapewne marzy nocami o comiesięcznych odwiedzinach w ZUSie i słonych przelewach. A tu masz, harcownicy Tuska nie pozwalają mu patriotycznie wesprzeć budżetu państwa.
Jest jednak rada dla zahukanego redaktora. Skoro te posiadane hektary tak leżą panu na sercu i nie pozwalają na płacenie ZUS-owskiej jałmużny, to sprzedaj je pan w cholerę. Inaczej niestety, jak bardzo by pan nie straszył pozwami, nie pozbędzie się pan miana warszawskiego cwaniaka.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)