Tak przynajmniej twierdzi słynna, pobita dziennikarka, która swoje żale z konfrontacji z posłem Niesiołowskim przelała na portalu internetowym Gazety Polskiej. To, co jeszcze kilka dni temu uchodziło za chamskie zachowanie znerwicowanego posła, w kilka dni urosło do konfliktu na tle rasowym.
Kim jest więc gnębiona dziennikarka? Wedle własnej oceny oczywiście.
Otóż jest (podobnie jak reszta zwolenników i członków PIS) członkiem rasy podludzi, podczas gdy wszyscy zwolennicy PO, oraz członkowie tej partii, to rasa panów. Taką jej zdaniem klasyfikację promuje partia Tuska. Co więcej , PIS dla PO, podobnie jak Żydzi dla Hitlera, to sprawca wszelkich, światowych nieszczęść. Można ich więc lżyć i mordować.
To, iż Sakiewiczowo-Ziemkiewiczowska propaganda odnosi skutki zdążyłem się już przekonać na podstawie wypowiedzi . prawicowych autorytetów. Po nagradzanej i wychwalanej dokumentalistce spodziewałbym się jednak choćby resztki zdrowego rozsądku. Porównywanie konfliktu politycznego, czy nawet walki politycznej, niemalże do eksterminacji, lub w domyśle Holokaustu, to głupota, która o pani Stankiewicz wiele mówi. Nie dziwię się, iż z takim podejściem do sprawy, nikt przy zdrowych zmysłach nie chce z nią rozmawiać, a porywczego "Niesioła" na sam dźwięk nazwiska szlag trafił.
Ewa Stankiewicz, podobnie jak Jarosław Kaczyński czuje się znakomicie w roli prześladowanej ofiary. Jest zakładnikiem tego stanu w takim stopniu, że przy braku prześladowania, sama sobie wytwarza sytuacje, po których będzie mogła uronić nad sobą łzę. Im dalej PIS od władzy, tym podobnych płaczek będzie przybywać.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)