Przymuszony parszywą pogodą do weekendowych rozmyślań, po głębokiej analizie szerokiej fali wniosków, wsnutych przez prawicowych intelektualistów, przyduszony płomienną argumentacją teściowej, zmuszony zostałem przyznać – jestem lemingiem.
Sam ów fakt nie jest jeszcze jakoś specjalnie druzgocący. Od razu jednak pojawia się pytanie: Co to dla mnie oznacza?
Kto namalował leminga?
Czy bycie lemingiem, w obecnych czasach jest powodem do wstydu i upokorzenia, czy też radości? No i kto w końcowym rozrachunku decyduje o fakcie lemingowatości kandydata? Czy definicje redaktorów Mazurka, Semki, lub Ziemkiewicza zamieszczane w Uważam Rze i w Internecie, są jedyną prawomocną wykładnią tego pojęcia? Czy lemingi to rzeczywiście jedynie tajemnicze, zamieszkujące duże miasta, nastawione na konsumpcję istoty, posiadacze kredytów mieszkaniowych, smartfonów i białych toyot, dla których Tusk jest gwarantem utrzymania status quo? Analizując tok myślenia prawicowej myśli publicystycznej, tak właśnie jest. Dodatkowym przejawem lemingowatości jest oczywiście krytyczny stosunek do PIS i jego szefa. Leming woli również bardziej swoje auto, mieszkanie i ciepłą posadkę, ponad marsze z pochodniami i stawianie pomników Lechowi Kaczyńskiemu. Niekoniecznie jest także przekonany, co do faktu zestrzelenia samolotu pod Smoleńskiem przez magiczną broń Rosjan, no i nie uważa Euro 2012 za druzgocącą klęskę Polski.
Jeśli drogi czytelniku mieścisz się w powyższej kategoryzacji, masz spore szanse zaistnieć jako leming. Tak jak ja.
Dobry leming, zły leming
Rodzi się w tym miejscu kolejne pytanie. Czy określenie „leming”, jest pojęciem jednoznacznie negatywnym, obraźliwym? Na pierwszy rzut oka wydawałoby się , że tak. Wszak w takim właśnie kontekście używają go zwolennicy PIS, wobec miłośników PO. Ale z drugiej strony, czy stosowanie go, nie niesie w sobie czynnika pogardy? Wszak osoba nazywająca kogoś lemingiem, wyraźnie się wywyższa, staje ponad, patrzy jak na zwichrowanego propagandą, niepełnosprawnego osobnika. Czyżby więc przemysł pogardy? Nie wierzę. Nie tak poczciwi, prawicowi bojownicy, walczący wszak od lat z podobnym przemysłem skierowanym w PIS i Jarosława Kaczyńskiego.
Czyli co? Leming jednak, to coś dobrego?
Też nie do końca, bowiem nie ma powodów, by zwalczające się środowiska polityczne słodziły sobie nawzajem. Leming jest więc pojęciem negatywnym, ale jedynie w umyśle osoby wypowiadającej. Dla człowieka obrzuconego podobnym epitetem, stanowi wyraz frustracji, niemocy i braku argumentów u rozmówcy, który go tak nazywa. No bo jak wyjaśnić fakt przegranych kolejnych szóstych, czy siódmych wyborów (już sam się gubię), by nie nazwać przy tym Jarosława Kaczyńskiego partaczem? Pierwszym pomysłem jest oczywiście zrzucenie winy na zlemingizowane społeczeństwo. Sprawa jasna.
Prawicowe lemingi
Pojęcie obrazoburcze, zdaję sobie z tego sprawę, ale nie trzeba być mocno zaawansowanym lemingologiem, by stwierdzić, że takie istoty muszą istnieć naprawdę. Świadczy o tym sama statystyka i zdrowy rozsądek. Nie jest bowiem możliwe, by klasa średnia w miastach stanowiła wyłącznie elektorat PO, tak jak nie ma takiej możliwości, by całe wsie i małe miasteczka głosowały na PIS. To absurd. Wśród elektoratu partii Kaczyńskiego z pewnością znajdują się dobrze sytuowani młodzi ludzie z kredytem mieszkaniowym na karku i o zgrozo smartfonem w ręku. Istnieje również spore prawdopodobieństwo, że po tych swoich miastach poruszają się samochodami, a część nawet białymi Toyotami. Wątpliwe również, by wszyscy oni trwali w wierze o rosyjskim zamachu na Lecha Kaczyńskiego, a osobiście znam takie przypadki, które uznałyi Euro 2012 za spory sukces Polski. Jak więc nazwać takie twory? Z jednej strony spełniają wymogi miejskiego leminga, z drugiej zaś, z racji sympatii politycznej lemingiem nie mogące być nazwane?
To zadanie dla kreatywnych autorów Uważam Rze i Rzeczpospolitej. Jak już porządnie przysiądą, to może znajdą równie kreatywne określenie na sympatyzujących z PO mieszkańców wsi i mniejszych miejscowości, bez kredytu i smartfona, za to z zielonym polonezem w miejsce białej toyoty w garażu.
Dziś więc zaczyna się nowy etap mojego życia. Etap świadomego leminga. Może to kolejny krok w ewolucji obywatela leminga? Wszak w wersji podstawowej, owej świadomości był pozbawiony.
Może właśnie zrodził sięlemingus sapiens.


Komentarze
Pokaż komentarze (99)