felicjan felicjan
503
BLOG

Upadek dziennikarstwa śledczego w Polsce

felicjan felicjan Polityka Obserwuj notkę 0

 

Choć może o upadku trudno mówić, bowiem żeby upaść, to musi wcześniej coś istnieć, a mam wrażenie, że tego typu dziennikarstwo dawno już w naszym kraju wyzionęło ducha. Teraz mamy w Polsce, co najwyżej dziennikarskich celebrytów, publicystów obrzucających się błotem w zależności od przekonań politycznych i partyjne drukarki, wydające to, co ciekawego podrzucą im PR-owcy róznych formacji, ewentualnie służby specjalne.

Jeden tekst, dawno temu

Chyba ostatnim, prawdziwie śledczym materiałem, który wywołał burzę społeczną i poruszenie, byli „Łowcy skór” opublikowani w Gazecie Wyborczej. Do dziś zapewne na dźwięk nazwy pawulon, wielu na głowie włosy stają dęba, a łódzkie pogotowie nie do końca przestało być kojarzone z zachłannymi sanitariuszami-zabójcami i podobnie nieczułymi lekarzami, obwożącymi karetką swych pacjentów, tak długo, aż wyzioną ducha. Później już nie przypominam sobie tak nośnego wyniku pracy dziennikarskiej.

Afera, bez śledztwa

Była oczywiście afera Rywina, ale jej ujawnienie trudno przypisywać wnikliwości dziennikarskiej. Najpierw Mazurek z Zalewskim opublikowali notkę we Wprost, a potem bombę odpaliła Wyborcza, publikując słynne nagrania. No ale tu sam naiwny się napatoczył Michnikowi i dał zarejestrować. Naczelny GW na zarzuty o opóźnianie tej publikacji, odpowiadał, że przecież jego ludzie prowadzili dziennikarskie śledztwo. No i guzik z niego wynikło, jeśli w ogóle było prowadzone. Rywin, jako kozioł ofiarny odsiedział swoje, a „grupa trzymająca władzę”, trafiła co najwyżej do słowników współczesnej polszczyzny.

Dziennikarze, a partyjne rozgrywki

Kolejna duża afera, czyli taśmy Samoobrony i nagranie, na którym politycy PIS łaszą się i przekupują Renatę Beger, to też przecież nie wynik żadnych dziennikarskich ustaleń, a prowokacja zainspirowana przez działaczy partii Leppera. Zainteresowani tematem Morozowski z Sekielskim zamontowali po prostu kamerki w pokoju hotelu sejmowego i później to pokazali w swoim programie. Trudno im się dziwić. Przy minimalnym wkładzie pracy, dostali bombę, którą umocnili swoją pozycję. Wiedzieli zapewne, że zostali wykorzystani w rozgrywkach w koalicji rządu Kaczyńskiego, ale w konsekwencji się im to opłacało.

Drukarka służb

Wytropienie tzw. afery hazardowej przyniosłoby zapewne splendor nie jednemu dziennikarzowi śledczemu. Korupcja, duże pieniądze, uwikłani politycy, to przecież temat bomba. Niestety u nas łatwiej wyciągnąć na kogoś kwity z IPN i podywagować nad stanem jego polskości, niż zająć się prawdziwą robotą. A przecież o jednorękich bandytach sporo się mówiło. Pojawiały się opisy łysoli wciskających automaty do barów z bagietkami, ludzi przegrywających tam ostatnie pieniądze. Dziennikarze śledczy w tym temacie objawili się dopiero w momencie otrzymania od CBA materiałów do ręki. No bo chyba nikt jasno myślący  nie przypuszcza, że Rzeczpospolita sama to wytropiła. W tym przypadku gazeta zaistniała jako drukarka kwitów Kamińskiego i PIS, które miały pogrążyć Tuska i rozwalić rząd. No cóż, nie rozwaliły. Dlaczego? Może dlatego, że ta rozgrywka i przedmiotowe potraktowanie mediów, było aż tak mocno widoczne. Kamiński ujawniając poprzez zaprzyjaźnione media aferę, sam wytworzył nową i wystarczająco rozmydlił sprawę.

Dostarczyć newsa na plażę

Teraz mamy do czynienia z aferą i nagraniami PSL. Oczywiście nie jest ona wynikiem śledztwa Pulsu Biznesu, gazeta po prostu opublikowała nagrania krążące od miesięcy po Sejmie. I tu media zostały przedmiotowo potraktowane. Nie jest do końca jasne przez kogo i w jakim celu, ale widać, że politycy wytworzyli już na własny użytek wizerunek mediów, który im się sprawdza. Media, to pazerne, nastawione na zysk instytucje, które wydrukują i wyemitują wszystko, co im się podrzuci, byleby tylko zwiększyć liczbę odbiorców. Ten stan się pogłębia, co pokazuje historia „Madzi” i jej rodziców. Utrzymać widza i czytelnika w uwadze jak najdłużej, to zadanie mediów. Nie ma czasu na misterne, długotrwałe dochodzenia, zakończone artykułem, czy reportażem. To marnotrawstwo. Temat, nawet dobry nie utrzyma się długo w centrum uwagi, szkoda więc czasu na kopanie i szperanie w szczegółach. Dawaj, co masz i jedziemy z tematem. Nawet, jeśli są to tylko kwity podrzucone przez bezczelnych polityków. Będzie gorzej? Moim zdaniem tak, bo informacyjna machina przyspiesza, jest Internet i nowoczesne środki odbioru informacji tj. smartfony, czy tablety. Odbiorca mediów nie musi więc przesiadywać już przed TV, by być na bieżąco, może smażyć się na plaży i właśnie tam, również należy go przyszpilić do ekranu czymś nośnym.

Moim zdaniem nadzieja dziennikarstwa śledczego tkwi we freelancerach. Ci mogą mieć w sobie jeszcze zapał i z uwagi na postęp technologiczny mają możliwość publikowania swoich rewelacji np. na blogach, z zaznaczeniem, że nie anonimowo. Zagrożenie jest oczywiście w wysypie domorosłych dziennikarzy, a co za tym idzie spadku jakości tekstów i ich oddziaływania. Ale może w takiej sytuacji, tradycyjne media wezmą się do roboty i przestaną grać, jak im z różnych stron politycy grają.

 

felicjan
O mnie felicjan

Pogodny z poczuciem humoru. Lubię sport i skandynawskie kryminały. Pasjonuje mnie obłuda i prostactwo polskiej polityki.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka