Właśnie przeczytałem na jednym z portali wywiad z Jarosławem Kaczyńskim, który ukazać ma się w najnowszym Uważam Rze. Oprócz powtarzanych w kółko tych samych tez i twierdzeń, jadna wypowiedź szczególnie mnie zaciekawiła. Oto ona:
" Znając fakty, patrząc na to wszystko trzeźwo, musimy prędzej czy później zmierzyć się z problemem wybuchu, zamachu, całej nieprawości, która miała miejsce. (...) Stwierdziłem, że zabicie 96 osób, znacznej części polskiej elity politycznej jest zbrodnią. Nie mówiłem, że zrobił to rząd, który jednak wziął to do siebie. Tę reakcję rządu trzeba by zbadać, bo jest bardzo ciekawa. Warto też zapytać o to, kto twierdzi, że zabicie 96 osób to nie jest zbrodnia. A o zamachu nie mówię powodowany jednym czy drugim artykułem. Mówię na podstawie dwóch i pół roku ciężkiej pracy, analiz, gromadzenia wiedzy. Przeze mnie i przez dziesiątki zaangażowanych w dochodzenie do prawdy osób. Wniosek jest jednoznaczny – jedyną koncepcją, która wszystko wyjaśnia jest zamach. A więc jeśli nie 100, to 99%. Prędzej czy później polska opinia publiczna musiała zderzyć się z tym stwierdzeniem, dobrze, że mamy to już za sobą."
Prezes PIS zaprzecza w tym wywiadzie sam sobie. W jednym zdaniu mówi, że jest przekonany o zamachu i że to jedyna mozliwa koncepcja, w drugim zaś łagodzi i obniża swój poziom przekonania o jeden procent. Niby ten mały procencik, to nic takiego, ktoś powie margines błędu, który każdy sobie zostawia, ale w tym przypadku jest znaczący.
Kaczyński, który jeszcze kilka dni temu grzmiał o zbrodni i morderstwie, pierwszy raz dopuszcza mozliwość pomyłki i robi mały kroczek w tył. Przestraszył się? No bo jeśli nie i posiada niezaprzeczalne dowody, to dlaczego obowiązujące 100 procent zostało ścięte. Czy to nie aby przekroczenie psychologicznej granicy? Niby 9,99 to praktycznie 10, ale jednak taniej. Czy ten 1 procencik ma być wentylem bezpieczeństwa i ewentualnym ratunkiem w przypadku totalnej kompromitacji?


Komentarze
Pokaż komentarze (32)