Jeśli drogi czytelniku zastanawiasz się jeszcze, który polityk wykoncypował podobną teorię, to musisz być przybyszem z innego kraju, ewentualnie mieszkańcem samotni w Bieszczadach, lub Puszczy Białowieskiej. Ci, bardziej obyci w naszym medialnym kociołku w trzy sekundy odgadną, że powiedzieć mógł to tylko poseł tropiciel, Antoni Macierewicz. Swoje ustalenia zawarł w wypowiedzi dla jednego z niepokornych i niezależnych serwisów internetowych, a mianowicie Fronda.pl.
- Teza o tym, że chciano zaatakować pana prezydenta i pana premiera przez wysadzenie w powietrze całego sejmu wygląda w sposób dosyć szczególny - mówi pan Antoni - Loża pana prezydenta znajduje się bezpośrednio nad klubem parlamentarnym PiS. Rozumiem, że zamach byłby wymierzony w klub PiS i pana prezydenta.
No i wszystko jasne. Dochodzenie niepotrzebne. To był zamach na PIS, a własciwie na Jarosława Kaczyńskiego. Inspiratorami byli......ok. Tusk i Komorowski, którego w dniu eksplozji na pewno w Sejmie by nie było. Komu oprócz nich zależałoby na śmierci prezesa i innych czołowych polityków? Jeśli się zastanawiasz czytelniku, to chyba na prawdę z puszczy cię wypuścili.
Oczywiście Putinowi. Dzięki temu miałby już dwóch Kaczyńskich z głowy i zastraszonego Tuska pod ręką.
Tezę tę z pewnością rozpiszą na części pierwsze niepokorni dziennikarze w niepokornych pismach i niezależnych portalach. Czekamy.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)