Pisząc ten tekst nie znam jeszcze ostatecznych wyników meczów polskich drużyn w III rundzie eliminacji Ligi Europejskiej. Tytuł artykułu jest oczywiście prowokacją z mojej strony do dyskusji na temat naszej piłki, a w szczególności rozgrywek ligowych.
Przed tygodniem Lech Poznań rozgromił na wyjeździe norweski Fredrikstand 1-6, po tym meczu sprawa awansu została już ostatecznie roztrzygnięta. W dzisiejszym meczu rozegranym we Wronkach (ponieważ stadion w Poznaniu przechodzi remont przed Euro 2012), Lech Poznań przegrał 1-2, ale wynik był już bez znaczenia. Lech Poznań jest już w IV rundzie eliminacji Ligi Europejskiej, jeżeli przejdzie tą rundę awansuję do fazy grupowej tych rozgrywek. Z pewnością przeciwnik w następnej rundzie bedzie bardziej wymagający niż gracze z Norwegii.
Tak jak drużyna z Poznania, była faworytem dwumeczu z Fredrikstand. To w starciu Polonii Warszawa z NAC Breda z Holandii, zespół polskiej ekstraklasy z góry był skazywany na porażkę. W pierwszym meczu rozegranym w Warszawie. Polonia przegrała 0-1, po tym wyniku szanse Polonii na awnas stopniały do minimum. Obecnie w Holandii kończy się spotkanie. Polska drużyna przegrywa 3-1. Ten wynik daje awans drużynie NAC Breda. Polonia żeby awnsować musi wygrać 4-3. Co wydaję się rzeczą mało prawdopodobną. Ale odpadnięcie Polonii na tym etapie nie będzie wielką niespodzianką, ale sytuacją którą po losowaniu każdy przeciętny kibic przewidywał.
Ostatnim meczem, ale za to najbardziej emocjonalnym jest spotkanie Legii Warszawa z Broendby Kopenchaga. Po losowaniu szansę według mnie wynosiły 50 na 50. Po pierwszym spotkaniu w Kopenchadze zakończonym remisem 1-1, to Legia Warszawa wydawała się faworytem w dwumeczu. Do awansu wystarczał remis 0-0. Ale ten wynik to tylko marzenia klubu z Łazienkowskiej, ponieważ już po 6 minutach Legia przegrywała 1-0. W 16 minucie bramkę na 1-1 zdobyl Piotr Giza, taki wynik utzrymał się do przerwy. Po przerwie w 55 minucie gola na 2-1 strzelił Maciej Iwański. W tym momencie Legia była w IV rundzie, ale 4 minuty później wyrównali Duńczycy i ten wynik na razie się utrzymuję. Oznacza to że obie drużyny z Warszawy odpadną z tych rozgrywek, a jedynym "rodzynkiem" będzie drużyna z Poznania. Która jutro pozna rywala w następnej rundzie. Z ostatniej chwili mecz Legii z Broendby zakończył się remisem 2-2, co oznacza że polski klub odpadł z tych rozgrywek.
Wyniki polskich drużyn pokazuja pewne dziwne zjawisko, obecnie nasza klubowa piłka jest na bardzo słabym poziomie. W porównaniu z latami 90-tymi, gdzie polskie kluby (Legia, Widzew) grały w Lidze Mistrzów. Na innym biegunie jest nasza reprezentacja, która w obecnym stuleciu była już na trzech wielkich imprezach (MŚ 2002 Korea/Japonia, MŚ 2006 Niemcy, Euro 2008 Szwajcaria/ Austria), a latach 90-tych przegrywała wszystkie eliminację. Awans na MŚ w 2002 roku wywalczyliśmy po 16 latach! Obecnie w podobnej sytuacji jest awans polskiego klubu do Ligi Mistrzów. W lipcu Wisła Kraków przegrała 13 podejście. Dziwne to zjawisko. Ale cóż polska piłka jest niestety w zapaści organizacyjnej oraz finasowej, po za trzema zespołami naszej Ekstraklasy (Wisła, Legia, Lech) gdzie sytuacja wygląda powiedzmy dobrze, reszta znajduję się w sytuacji ciężkiej. Niektóre stadiony przypominają bardziej "muzea" niż stadiony piłkarskie w państwie w środku Europy. Pod tym względem bliżej nam do Kazachstanu czy Armenii, oczywiście nie obrażając tych państw, niż do Ligi Mistrzów. Ale cóż się dziwić jeżeli PZPN pozostaje "bastionem ortodoksyjnej komuny", a działacze piłkarscy w ostatnich latach zajmowali się "ustawianiem" meczy niż budową drużyn ktore w przyszłości mogłyby się pokazać w rozgrywkach międzynarodowych. Podstawą jest dobra praca z młodzieżą, bo klub który ma własnych wychowanków ma większe szanse na sukces niż drużyna która opiera skład na "armii przyjezdnych", piłkarze tacy grają tylko dla pieniędzy, a przez to nie identyfikują się z klubem oraz kibicami. Praca z młodzieżą odbywa się w klubach które nie mają pieniędzy. A promocja wychowanków pozwala im na przetrwanie. Polska piłka klubowa jest podobna do naszego kraju. Drużyna typu Polonii Bytom czy Odry Wodzisław nie ma szans na mistrzostwo Polski, ponieważ kluby te mają mały budżet i w wiekszości są wspierane przez miasto. Ale czego oczekiwać po Polonii Bytom czy Odrze Wodzisław, jeżeli nawet na tak niskim szczeblu rozgrywek nie dają rady drużyny Legii Warszawa czy Polonii Warszawa, o Wiśle Kraków nawet nie warto wspominać. Przed polską piłką klubową czasy obecne są tragiczne. Ale pozostaje nadzieja że tak jak kiedyś nie szło reprezentacji Polski, tak teraz los w rozgrywkach europejskich odwróci się na korzyść polskich klubów. Coż nadzieja matką głupich.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)