Dziś na Salonie 24, doszło do ciekawej dyskusji na temat cenzury. Głównym przyczynkiem do dyskusji, było zrzucenie z SG tekstu: „W interesie WSI” napisanego przez Aleksandra Ściosa, stało to się około północy. W tym czasie byłem na Salonie 24, gdy tekst wisiał na SG to go nie przeczytałem, ale wiem że około godziny 23 do Administracji złożył protest, bloger Mireks, a następnie napisał tekst, w którym zaapelował do Administracji o zrzucenie tego tekstu, ze względu na popełnienie przestępstwa przez Aleksandra Ściosa.
Po tym zdarzeniu przeczytałem tekst Aleksandra Ściosa. Tekst był dosyć mocny, składał się z dwóch części. Pierwsza, główna teza tekstu, dotyczyła próby reanimacji WSI przez obecną ekipę rządową i była hipotezą autora tekstu. Druga, to list posła Macierewicza do prezesa PAP, w sprawie podawania nierzetelnych informacji, dotyczących procesów związanych z raportem WSI. Uważam osobiście, że Pan Aleksander Ścios miał pełne prawo napisać ten tekst, a administracja nie powinna zrzucać tekstu w środku nocy. Oczywiście odpowiedzialność za wszystkie hipotezy w tekście, które są dosyć ryzykowne, powinien ponosić autor tekstu i jeżeli ktoś uznałby, że tekst jest kłamliwy lub nierzetelny powinien wystąpić na drogę sądową przeciwko autorowi tekstu, a nie Salonowi 24.
Osobiście co do meritum o WSI w pełni się zgadzam z autorem i dobrze się stało, że służy te zostały zlikwidowane, ponieważ wojskowe służby były bardzo mocno patologiczne, zajmowały się głównie handlem bronią do krajów arabskich, które mogły wspierać terrorystów oraz ewidentnym wchodzeniem w sektor gospodarczy i politykę, w szczególności wojskowe służby informacyjne, były mocno powiązane z byłym Prezydentem RP Aleksandrem Kwaśniewskim. Co do hipotezy o reanimacji ich przez premiera Donalda Tuska, żeby spełniały podobną rolę jak za prezydentury Kwaśniewskiego, nie będę się wypowiadał, ale jest to bardzo śmiała hipoteza, której nie można wykluczyć. Autor tekstu miał prawo do jej wygłoszenia, a zrzucenie tekstu w trybie nagłym, uważam za próbę nałożenia „kagańca” jego autorowi, ponieważ tekst był bardzo krytyczny w stosunku do obecnego rządu, ale nie było w nim żadnego słowa, które mogłyby obrazić obecną ekipę rządzącą, wraz z premierem Tuskiem. Aleksander Ścios w swoim tekście, nie obraził Donalda Tuska żadną chamską inwektywą, użył słów twardych ale mieszczących się w granicy dyskusji.
Co ciekawe, gdy Administracja Salonu 24 zdecydowała się zrzucić tekst Aleksandra Ściosa, o podobnej porze ukazał się tekst Renaty Rudeckiej-Kalinowskiej. Tekst pod tytułem „Złodzieje moralistami”, dotyczył on sprawy żony posła Hofmana, która prawie od dwóch lat przebywa na zwolnieniu lekarskim, a jest zatrudniona w spółce skarbu państwa KGHM, obecnie sprawom zajął się ZUS. Problem nie w tym, że Renata Rudecka-Kalinowska jednoznacznie orzekła o winie żony posła, a w szczególności o winie posła Hofmana. Głównym problemem była forma językowa, jakiej dopuściła się RRK. A w króciutkim tekście padły słowa, które nadają się pod budkę z piwem, a nie do prowadzenia dyskusji. Blogerka użyła słów: „o zamknięciu ryja” oraz padły słowa o „bydlaku”.
Złożyłem w tej sprawie protest do Administracji Salonu 24, o usunięcie wpisu RRK ze względu na niezwykle „jadowity” język tego tekstu. Nie doczekałem się żadnej odpowiedzi w tej sprawie. A wpis RRK pozostał, dopiero późną nocą, autorka zdecydowała się zmienić wyrazy w tekście. Po wyrzuceniu najbardziej obraźliwych słów z tekstu, uznałem że tekst RRK powinien pozostać na Salonie i nie postanowiłem ponawiać prób, o jego usunięcie.
W tekście tym, nie podobał mnie się język, jaki RRK użyła, co do meritum tekstu można byłoby się zgodzić, ponieważ gdy polityk załatwia pracę swojej żonie w spółce skarbu państwa, gdy partia owego polityka znajduje się przy władzy, to mamy do czynienia z niczym innym jak nepotyzmem. Problem w tym, że zjawisko to występuje w polskiej polityce od 1989 roku i żadna partia polityczna, nie potrafiła zapobiec temu zjawisku. Oczywiście RRK napisała, że zjawisko to występowała wyłącznie w czasach rządu PIS, może jeszcze za czasów SLD, ale obecnie takie zjawisko już z pewnością nie występuje. Oczywiście w tak postawioną tezę, nie uwierzy nawet najgłupsze dziecko świata, ale nie spodziewałem się że RRK może napisać coś innego, niż tylko wychwalające pod niebiosa frazesy na temat rządu Tuska.
Wymienione przypadki pokazują, że Administracja Salonu 24 nie zareagowała na inwektywy („bydlak”, „ryj”) w tekście Renaty Rudeckiej-Kalinowskiej, a zareagowała na tekst Aleksandra Ściosa, który zawierał bardzo odważne hipotezy, ale nie obrażał personalnie, ani premiera Tuska, ani żadnego z jego ministrów. W tekście Aleksandra Ściosa nie padły żadne „menelskie” inwektywy, do jakich przyzwyczaiła nas Renata Rudecka-Kalinowska, nie rozumiem więc, że jeden tekst został zdjęty z SG w trybie nagłym, a drugi, wisiał nie zmieniony, aż do rana. Czy na Salonie 24 mamy do czynienia z podobnymi standartami jak w książce Orwella, ze mamy równych i równiejszych??? Uważam, że każdy kto jest dorosły, powinien samemu ponosić odpowiedzialność za swoje czyny, jeżeli w sposób chamski nikogo nie obraża, to ma pełne prawo do głoszenia swoich poglądów, o to chyba walczyli ludzie "Solidarności"???


Komentarze
Pokaż komentarze (12)