„Franek Smuda czyni cuda” tak śpiewali kibice klubów piłkarskich, których szkoleniowcem zostawał Franciszek Smuda. Czy kibice reprezentacji Polski w najbliższym czasie, również tak zaśpiewają? Gdy obecnie trwa spór między kibicami, a PZPN czytaj „leśne dziadki” o funkcjonowanie polskiej piłki. Franciszek Smuda, trener który jest akceptowany przez większość kibiców, może okazać się „kołem ratunkowym” dla skompromitowanych działaczy piłkarskich, którzy chyba zostali „przyspawani” do swoich „stołków”, jeszcze w czasach głębokiej komuny i trwa to niestety do dzisiaj. Gdy w centrali związku, zmieniali się prezesi to jednak zarząd związku, zawsze był obsadzony tymi samymi ludźmi.
Z kandydatów branych pod uwagę przez PZPN czytaj „leśne dziadki”, moim faworytem był Franciszek Smuda, obok Piotra Nowaka, który nie był raczej brany pod uwagę do przejęcia reprezentacji Polski. Z drugiej strony, Franz Smuda nie był faworytem PZPN czytaj „leśne dziadki” do objęcia tego stanowiska, jednak powstały konflikt z kibicami i sponsorami reprezentacji, spowodował że PZPN czytaj „leśne dziadki”, zostali zmuszeni do obsadzenia trenerem reprezentacji, osoby która cieszy się pozytywną opinią większości kibiców, Smuda był więc idealnym kandydatem. Panowie z PZPN czytaj „leśne dziadki” udowodnili, że gdy „zaczął im się sypać grunt pod nogami”, potrafili podjąć decyzje, która pozwoli PZPN czytaj „leśne dziadki” zachować „stołki” w piłkarskiej centrali. Gdyby nie obecna sytuacja w polskiej piłce, trenerem reprezentacji zostałaby wybrana osoba, która byłaby całkowicie uległa w stosunku do PZPN czytaj „leśne dziadki”. W obecnej sytuacji, przy wygranych spotkaniach reprezentacji Polski, złość kibiców z pewnością ustąpi. W sytuacji gdy reprezentacja Polski, dalej będzie grała tak kiepsko jak obecnie, działacze PZPN czytaj „leśne dziadki”, powiedzą że należy dać trenerowi szanse, ponieważ zaczęła się budowa kadry na Euro 2012.
Osobiście nie wierzę, że Franciszek Smuda sobie nie poradzi, ponieważ jest na tyle doświadczonym trenerem, że piłkarzom będzie się chciało, chociaż biegać przez 90 minut, a to już będzie spory sukces nowego trenera reprezentacji Polski, przy obecnym stanie naszej kadry. Franciszek Smuda to osoba z niezwykłym temperamentem i charyzmom, słynącym z „twardego” języka w stosunku do piłkarzy. W czasach gdy był trenerem Legii Warszawa do jednego z piłkarzy, podobnego z wyglądu do Ryana Giggsa, Smuda rzucił: „Giggs nie Giggs, ale „zapierdalać” musi”. Właśnie tak wygląda podejście Franciszka Smudy do piłkarzy. W sytuacji gdy nasi „kopacze”, zachowują się bardziej jak gwiazdy show biznesu niż piłkarze. Smuda z pewnością kilku reprezentantom pokaże miejsce w szeregu, a zachowanie w stylu Artura Boruca w przypadku trenera Smudy, na pewno nie przejdzie. To Boruc ma być dla kadry, a nie kadra dla Boruca. I albo nasze „gwiazdki” to zrozumieją, albo Euro 2012 będą mogli obejrzeć w telewizji lub w najlepszym wypadku na stadionie w loży VIP.
Pod względem sportowym wybór Franciszka Smudy na trenera reprezentacji jest bardzo dobry, ponieważ nowy selekcjoner wyzwoli w polskich piłkarzach, chęć do gry. Pod względem organizacyjnym, niestety jest to zła wiadomość, ponieważ pozwala zachować „stołki”, obecnym działaczom PZPN czytaj „leśne dziadki”, a więc szanse na pozbycie się skompromitowanych działaczy i realną reformę polskiej piłki, należy oddalić na czas nieokreślony.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)