Jan M Fijor Jan M Fijor
44
BLOG

Zawiść

Jan M Fijor Jan M Fijor Polityka Obserwuj notkę 0
 

      Od trzech lat obserwuję przykłady marnotrawstwa pieniędzy publicznych, za które wybudowano halę sportową przy ul. Pileckiego na stołecznym Ursynowie. Hala i sąsiadujące z nią obiekty świecą pustkami. Plotka głosi, że ktoś z ratusza (w poprzedniej edycji) czegoś zapomniał i dlatego są trudności z pełnym jej uruchomieniem. Od ponad roku pasażerów Okęcia straszy widmo Terminala nr 2 na warszawskim lotnisku. Obiekt wzniesiony kosztem kilkuset milionów złotych, zabranych podatnikom pod groźbą aresztowania i konfiskaty ich majątku, nie może być uruchomiony, bo odpowiedzialne za jego budowę władze państwowych portów lotniczych nie doglądnęły instalacji czy coś podobnego. Mniej więcej tyle samo czasu trwają przepychanki dyrekcji dróg publicznych z władzami administracyjnymi gminy i województwa w sprawie oddania do użytku odcinka drogi szybkiego ruchu, Myślenice – Pcim, stanowiącej fragment jednej z najbardziej uczęszczanych a zarazem wysoce traumatycznych dróg w Polsce, znanej pod pseudonimem „Zakopianka”. W gotowej do użytku drodze utopiono, co najmniej 400 milionów złotych skonfiskowanych podatnikom.

 

Nagonka

 

       Tylko w trzech powyższych przedsięwzięciach zamrożono, co najmniej, 800 mln złotych. Nie licząc kosztów utrzymania nieczynnych obiektów, a zwłaszcza utraconych korzyści z tytułu ich ewentualnej eksploatacji. Gdyby umieścić te pieniądze na koncie bankowym a vista, tylko odsetki przynosiłyby od 10 do 35 milionów złotych rocznie! Jest to więc od 3 do 10 razy tyle, ile rzekomo zalegają państwu dwaj najwięksi polscy przestępcy podatkowi ostatnich lat: Piotr Misztal i Henryk Stokłosa - pierwszy z nich jest podobno winien fiskusowi 2 mln 218 tysięcy złotych, drugi 851 tysięcy, łącznie - 3 mln 61 tysięcy.

      Problem w tym, że o ile trzy miliony złotych w postaci niezapłaconych podatków rozpalają ludzką wyobraźnię i zmysły, o tyle gigantyczne marnotrawstwo przy wydawaniu naszych podatków nie interesuje nawet psa z kulawą nogą. Paru reporterów śledczych coś tam o marnotrawstwie pieniędzy publicznych napisało, Polsat coś wyemitował, ogólnie jednak panuje błoga cisza. Żadnej odpowiedzialności. Żądnej kary. Żadnej poważnej reakcji.
       Równocześnie, wrażliwa na ludzki gniew władza wychodzi naprzeciw społecznemu oburzeniu. Przez kilka miesięcy, dniem i nocą, w świątek i piątek, prokuratury rejonowe i apelacyjne, ministerstwo sprawiedliwości i ochrony środowiska, czynniki społeczne, program TVN, policja, służby dyplomatyczne, a nawet sam prezydent kraju uganiają się po świecie za dwoma super przestępcami, Henrykiem Stokłosą i Piotrem Misztalem, chcąc ich zamknąć do kryminału za to, że uszczuplili dochód skarbu państwa o 3 miliony złotych. Ci sami stróże prawa, funkcjonariusze publiczni, z wojewodami, ministrami i prezydentem nie wykazują nawet minimum zainteresowania marnotrawstwem pieniędzy podatnika zaangażowanych w Terminal 2 i w „Zakopiankę”. W oczach jednych i drugich, złoczyńcami są Misztal i Stokłosa, a nie aparat administracyjny i polityczny, który niszczy owoce ciężkiej pracy podatnika.

 

Psy ogrodnika

 

      Jak to się dzieje, że poza garstką tzw. oszołomów, większości Polaków nie interesują miliony tracone z kasy wspólnej, a równocześnie ci sami ludzie potrafią sobie flaki wypruć, żeby tylko dokuczyć koledze, sąsiadowi czy przedsiębiorcy produkującemu potrzebne społeczeństwu dobra, za to tylko, że jeden z drugim dorobili się majątku.

     Nie ma znaczenia to, że panowie Stokłosa i Misztal nikomu nie zrobili krzywdy, że niczego im jeszcze nie udowodniono, a więc są wciąż niewinni. Są ludźmi bogatymi i to wystarczy, żeby naród chciał ich skazać. Gdyby byli biernymi nieudacznikami, jak ci, którzy projektowali i nadzorowali budowę terminala, błędy by im wybaczono; są przecież tylko ludźmi. Ponieważ jednak dorobili się majątku i nie pozwalają go sobie wyrwać, ich wina nie podlega dyskusji. Zakładając nawet, że władza ma rację, a więc że Misztal i Stokłosa nie rozliczyli się z fiskusem, nie płacąc podatku przysłużyli się społeczeństwu. W ten sposób ich ciężko zarobione pieniądze, zamiast znaleźć się w nieodpowiedzialnych i marnotrawnych rękach urzędników i polityków zostały najprawdopodobniej zainwestowane w biznes, dzięki czemu, to tylko moja hipoteza, choć bardzo prawdopodobna, wędliny w firmie Henryka Stokłosy są nie tylko smaczniejsze, ale i tańsze. Skąd więc tyle niechęci?

      U podłoża zachowań tolerujących stratę, pod warunkiem, że jest ona wspólna, i nie tolerujących zysku, o ile nie jest on osiągany przez nas, lecz przez innych ludzi, leży jedna z najstarszych i najszkodliwszych przywar, jakimi dysponuje natura ludzka. To oczywiście zawiść! Właśnie jej zawdzięczamy powszechną tendencję mas do kolektywizacji i urawniłowki. To zawiść stworzyła socjalizm, komunizm i inne systemy socjalne, w których proletariat, narody i inne byty zbiorowe mają więcej praw niż jednostka, czyli człowiek. Żadna sprawiedliwość społeczna, żadna równość, braterstwo czy, modna ostatnio, solidarność. Kolektywizm stworzyła wyłącznie zawiść! Ja nie mam, ale i ty nie będziesz mieć! To właśnie mentalność psa ogrodnika sprawiła, że większość Polaków z taką zajadłością, a jesteśmy w zawiści mistrzami świata, sprzeciwia się prywatyzacji. Mimo 45 lat kolektywizmu wolą, żeby terminale, drogi i hale sportowe budowało państwo, a nie Misztalowie i Stokłosowie. Godzą się na ten zgniły kompromis, tracąc na nim własne pieniądze. Jest to jednak cena gwarancji, że w ten sposób postawili tamę bogaceniu się jednostek od siebie zdolniejszych, bardziej pracowitych, bardziej pomysłowych i energiczniejszych. Wolą stracić niż zmierzyć się z prawdą. A prawda jest taka, że gdyby nawet okazało się, że zarzuty przeciwko Henrykowi Stokłosie i Piotrowi Misztalowi są prawdziwe, w co ja osobiście wątpię i gotów jestem się założyć, że po kilku latach procesu i zgromadzeniu przez prokuraturę kilku tysiące tomów akt okaże się, że do strat wynikających z niedbalstwa i braku odpowiedzialności ze strony państwa, prokuratorzy i kancelarie rządowe dołożyły kolejne miliony poświęcone na dęte śledztwa, listy gończe, zagraniczne podróże służbowe, zeznania świadków, procesy etc., znacznie taniej wyszłoby im tę karę darować i zająć się raczej losem pieniędzy konfiskowanych Polakom w formie podatku. Natomiast najkorzystniej byłoby jednak podatki znieść!

Jan M Fijor

www.fijor.com

 
Jan M Fijor
O mnie Jan M Fijor

Nazywam się Jan M Fijor. 20 lat na emigracji w USA, Argentynie i Meksyku. Pracowałem tam jako barman, pośrednik, makler, doradca finansowy.  

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka