63 obserwujących
197 notek
261k odsłon
  100   0

Czerwiec 2009: Spełniony sen profesora Geremka

 

To, co nie udało się w roku 1989 zwolennikom przekształcenia Komitetu Obywatelskiego w jedną, szeroką siłę „na rzecz demokracji” w Polsce, coraz lepiej się udaje 20 lat później Platformie Obywatelskiej. Bo w III RP monopol władzy może uzyskać technokratyczne chamstwo, a nie przemądrzała inteligencja.
 
Przypomnijmy, jakiś czas po wyborach 4 czerwca 1989, w obozie solidarnościowym rozgorzał spór o przyszłość zwycięzcy batalii – Komitetu Obywatelskiego. Tacy działacze jak Bronisław Geremek czy Adam Michnik byli zwolennikami budowy szerokiego frontu na rzecz „przemian demokratycznych”, gotowego do współpracy z „reformatorskim” skrzydłem PZPR. Sprzeciwiali się temu inni politycy, m.in. Jarosław Kaczyński, opowiadający się za przyspieszeniem tworzenia systemu partyjnego w Polsce, w ramach którego wyłoniłyby się z obozu solidarnościowego ugrupowania prawicowe i lewicowe. Spór stał się w roku 1990 jedną z przyczyn „wojny na górze”. Jego konsekwencją było powstanie Ruchu Obywatelskiego – Akcji Demokratycznej i Porozumienia Centrum.
 
ROAD, przekształcony potem w Unię Demokratyczną, a kilka lat później w Unię Wolności, był ideologicznym monopolistą w Polsce lat 90. Posiadał swój organ prasowy, którym było największe medium prasowe w kraju, „Gazeta Wyborcza”. Narzucał idee „demokracji”, „europejskości”, „gospodarki rynkowej” nie tylko społeczeństwu, ale i innym siłom politycznym, chociażby rządzącemu w latach 1993-97 SLD. Jednocześnie był reprezentantem liberalnej opcji światopoglądowej, propagowanej lub przynajmniej podzielanej przez ówczesny establishment kulturowy, medialny i biznesowy.
 
Na początku roku 2001 UW się rozpadła. Okazało się, że inteligencka warszawka jest już passe. Na jej gruzach powstała Platforma Obywatelska, partia będąca – jeśli przyjąć kryteria polskiej wojny kultur, o której pisałem ostatnio – w istocie przeciwieństwem UW, antyinteligenckie ugrupowanie bezideowych technokratów i tych wszystkich, którym oni imponują. Wraz z UW szlag trafił cały jej etos, którego słabość coraz bardziej rzucała się w oczy w obliczu rosnącego w siłę cynicznego populizmu SLD, a za chwilę PO i Samoobrony.
 
Dzisiaj PO staje się coraz bardziej na polskiej scenie politycznej monopolistą. I co ciekawe, realizuje scenariusz, który planował w roku 1990 dla ROAD-u Bronisław Geremek. Platforma bierze pod swoje skrzydła nie tylko byłe twarze polskiej prawicy, m.in. Radosława Sikorskiego i Mariana Krzaklewskiego, ale i „reformatorów” ze środowisk postkomunistycznych. Likwiduje „zbędny” pluralizm polityczny, którego powstawaniu dwie dekady temu przeciwstawiali się również ROAD-owcy.
 
Na czym jednak polega fenomen PO? Dlaczego Platformie udało się to, co na dłuższą metę nie wyszło Geremkowi i Michnikowi. Otóż, III RP jest spadkobiercą PRL – państwa będącego pod wieloma względami, choć rzecz jasna nie pod wszystkimi, spełnieniem marzeń wczesnego Romana Dmowskiego. PRL to było państwo jednolitego etnicznie narodu polskiego. Komunizm miał z założenia sprzyjać demokratyzacji i modernizacji tego narodu, jednak praktyka okazywała się sprzeczna z teorią. Paradoksalnie więc Polacy sami się demokratyzowali i sami się modernizowali a to walcząc z realnym socjalizmem (rzadziej), a to wynajdując dla siebie rozmaite szare strefy (częściej). Lata 90. to już dojrzewanie polskiej postpeerelowskiej nowoczesności, dystansującej się nie tylko od Kościoła i tradycji narodowej, ale i także od rozmaitych wzniosłych idei o lewicowej lub liberalnej proweniencji. Przeciętnemu Polakowi nie imponuje już ani Rydzyk ani Michnik.
 
W Polsce monopolu władzy politycznej nie zdobędzie żadna siła „postszlachecka”, nie zdobędzie jej żaden inteligent czy to polski czy to żydowski. Patrząc z perspektywy minionych 150 lat szlachta, Żydzi, liberalna inteligencja to grupy dla modernizującej się klasy średniej obce. W ideologii obozu narodowego początku XX stulecia szlachcic, Żyd, liberalny inteligent to postaci obce i niebezpieczne, bo zamiast mobilizować go do pracy nad rozwojem kraju (do troski o – jak byśmy dziś powiedzieli – „ciepłą wodę w kranie”), mamią jakimiś „abstrakcyjnymi” wartościami – „szlachecko-anachronicznymi” lub „żydowsko-rozkładowymi”.
 
Tak samo jest z nowoczesnym czy może już ponowoczesnym Polakiem po roku 1989. Żaden inteligent rozprawiający czy to o „powrocie Polski do Europy” czy to o „rewolucji moralnej” nie przekona go na dłuższą metę do swoich racji. Przekona go natomiast spadkobierca, choć nieprawowierny, wczesnego Dmowskiego, Donald Tusk. I dlatego to PO spełnia sen profesora Geremka o politycznym monopolu „ludzi rozsądnych”.
Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale