Bądźmy więc praworządnymi obywatelami i zostawmy wszystkich współpracujących i nie współpracujących w spokoju. Jak, to się często mówi i pisze, nie ważne skąd, ważne dokąd. I tak jest fajnie, bo zatrzymawszy się i oceniwszy pozycję, nie wiedząc gdzie byliśmy chwilę wcześniej, zawsze możemy powiedzieć, że idziemy w dobrą stronę!
Musimy jako Naród zrozumieć, że, po pierwsze, nie ma w Polsce fachowców, którzy nie byli takimi czy innymi współpracownikami. Nie ma i już. Wszyscy współpracowali a ci którzy tego nie robili do niczego nie doszli i w efekcie g. potrafią.
Po drugie, przestańmy krzywdzić ludzi i uniemożliwiać im spełnienia ambicji zawodowych tylko dlatego, że nie mówią prawdy. Jakbyś Ty Kowalski, tak do Ciebie mówię się czuł, gdyby ci ktoś uniemożliwił, dajmy na to zostanie ministrem? I tylko dlatego, że skłamałeś?! Przecież wiemy, że politykom, nie za mówienie prawdy się płaci! Tylko za fachowość.
Po trzecie jeszcze raz fachowość kontra ciemnogrodzka moralność. Światła część Narodu - Profesorowie, kiedy zaproponowano im lustrację, już stwierdziła, że zwalnianie nauczyciela akademickiego tylko dlatego, że jest kłamczuchem to łamanie swobody nauczania. Że na uczelni fachowość jest zdecydowanie ważniejsza od kwalifikacji moralnych. Bo uczelnie polskie mają kształcić fachowców a nie zajmować się uczciwością. Zresztą Naród się zgadza, bo kocha fachowców. Kiedy nasz medialny Chirurg bierze łapówkę to skandal, że prokuratura się go czepia. Przecież ma taką świetną rękę. Poczekaj prokuratorze, tobie nawet za łapówkę fachowiec nie pomoże. Podobnie, jeszcze niedawno wszyscy pasażerowi bronili jak życia złapanego na jeździe na gapę pasażera. I dobrze, w Polsce, my nie znęcamy się nad ludźmi. Tylko mamy paru takich odszczepieńców, za których Europę i świat cały w naszym imieniu przeprosi namaszczony autorytet.
Po czwarte, z tego, że o kogoś awansie w minionym systemie w dużej mierze mogła decydować spolegliwość wobec SB bynajmniej nie oznacza, że istnieje ryzyko, że masa lepszych fachowców została odsunięta. Że być może są niewłaściwymi ludźmi na niewłaściwych miejscach, którym ktoś pomógł zrobić karierę. Skądże, przecież byliśmy najweselszym barakiem w którym o awansie zawsze decydowały tylko względy merytoryczne. Nie szukajmy lepszych, mamy świetnych, SB byle kogo się nie czepiała!
Po piąte Boże widzisz i nie grzmisz!
I po szóste - bynajmniej, nie uważam, że podpis oznacza, że ktoś komuś szkodził - to jest za mały dowód, nie uważam, że sam podle zastraszany na pewno byłbym niezłomny, ale uważam, że to obciach być złomnym, rwać się do władzy i pyskować na tych co chcą wyjaśnić w Polsce sytuację. Nie uważam, że za samo podpisanie zobowiązania powinno się skazywać na infamię. Uważam tylko, że ludzie którzy to zrobili nie powinni pchać się do władzy, chcieć brylować i opowiadać jak i gdzie dzielnie stawali. I nie powinni mieć wpływu na przebieg dyskusji o lustracji, chyba, że sami o sobie powiedzieli prawdę.
I na koniec, nie uważam by zatajenie prawdy, zawsze znaczyło co innego niż skłamanie. Czasami oznacza to samo.
Ale nie jestem pewien, czy większości Polaków kłamstwo źle się kojarzy.




Komentarze
Pokaż komentarze (5)