I do tych wartości nie należy bynajmniej lizanie dupy, komukolwiek. PIS musi obecnie wymyślić strategię, która umożliwi jej przetrwanie i zwycięstwo w najbliższych wyborach. I nie da się tego osiągnąć, jeśli PIS będzie przemawiał ustami panów Karskiego, Gosiewskiego czy Kuchcińskiego. Bo tych panów w każdej debacie pokona nawet taki mierny i demagogiczny dyskutant jak prof. Niesiołowski, czy pan Komorowski. W pierwszym szeregu PIS muszą stanąć ludzie, którzy potrafią i przedstawić racje i je uzasadnić a nie Ci co swym krasomówstwem budzą nieprzychylną wesołość, niezależnie od osobistej uczciwości czy dobrych intencji.
Przecież ataki na PIS nie osłabną, „elity" wiedzą jak bliski realizacji był ich najgorszy sen o godnej i sprawiedliwej Ojczyźnie, w której już nie będzie można kraść i jeszcze żądać za to powszechnego szacunku, a ci co donosili na kolegów nie będą powszechnym obiektem uwielbienia. W której łapówkarz nie będzie „świetnym specjalistą" tylko „zwykłą świnią". Czy pan Kuchciński w dobie, gdy wszystkie media zajmą się „dożynaniem watah" będzie potrafił dać należyty odpór w mediach nawet średniej klasy demagogom? Czy pan Gosiewski pozyska dowcipem i celnością stwierdzeń, podobnie jak to czyni pan Cymański sympatie nawet wrogich mediów? Wiadomo, że nie i nie ma po co udawać, że jest inaczej. Czy bez inteligentnych i sympatycznych twarzy da się pozyskać nowych zwolenników, także wśród młodzieży a nade wszystko wygrać nadchodzące wybory? O czym tu mówić, nie da się. Czy w ogóle uda się dobrze zaplanować strategię?
Aby wygrać wybory a i uratować Polskę od POlantów, z ich patriotycznym przywódcą zwolennikiem autonomii kaszub, za Kaczyńkim muszą stać twarze takich ludzi jak Dorn, Cymański, Zalewski oraz Ziobro. A PIS nie może się ani przez chwilę bawić w wciągającego pod skorupę łapy i głowę żółwia.
PIS musi ponadto zyskać trochę pogody ducha i radości. To pogoda ducha pozwala przeciwstawić się wszelakim mrocznym koszmarom. Nie ma więc powodu by nie zadziałało na pana Tuska. Nieważne o jak ważną sprawę się walczy lepiej to czynić z uśmiechem. Zwłaszcza, jeżeli się wie, że walczy się o słuszną sprawę - sprawiedliwą Ojczyznę. A porażka w nierównej walce to nie jest bynajmniej powód do załamania. Z porażek powinno się czerpać siłę na przyszłość. Wszyscy to powtarzają ale z praktyką gorzej.
No cóż, co by się dalej nie działo i tak wdzięczny jestem braciom Kaczyńskim i PIS za te dwa lata oddechu i nadziei. Jak się mówi: czasami gram nadziei jest lepszy od kilograma pewności. Czasami to bardzo dużo ten gram nadziei. Krótkotrwałe wspomnienia wolności potrafiły zachować Polskę przez cały okres zaborów. Mam nadzieje, że tak będzie i tym razem. Bo jak widzę zmiany personalne krojące się w PIS to na przyszłe zwycięstwo trudno mi liczyć. Sam geniusz Jarosława Kaczyńskiego i godna postawa Lecha Kaczynskiego nie wystarczą bo starczyć nie mogą.




Komentarze
Pokaż komentarze (1)