Blog
FM PiS Warszawa
FM PiS Warszawa
FM PiS Warszawa Prawy punkt widzenia
0 obserwujących 61 notek 19405 odsłon
FM PiS Warszawa, 22 stycznia 2013 r.

Państwo podziemne rdzeniem powstania styczniowego

1225 0 0 A A A

 

 

Po latach ocena szans powstania styczniowego jest jednoznaczna. Powszechnie wiadomo, że był to ruch pełen nadziei, ale bez możliwości powodzenia. Zasługuje on na naszą pamięć nie tylko ze względu na poległych za Polskę. Powinniśmy też pamiętać o namacalnych osiągnięciach, jakie przyniósł ten zryw, czyli zorganizowaniu tajnego państwa polskiego oraz doprowadzeniu do uwłaszczenia chłopów. Warto przyjrzeć się jak funkcjonowało pierwsze na świecie państwo podziemne. I choć co do struktur i organizacji nie mamy zarzutów, jednak podstawowy problem stanowił konflikt między Białymi i Czerwonymi.

Tajna organizacja

W czerwcu 1862 dwa ośrodki radykalnej konspiracji – Komitet Miejski i Komitet Akademicki połączyły swe kierownictwo tworząc Komitet Centralny Narodowy. Proklamując się jedyną prawowitą władzą w kraju, niejako zobowiązywał się on do organizacji struktur podziemnego państwa polskiego. Jesienią siatka konspiracyjna była już rozbudowana. Zgodnie z instrukcją KCN na czele każdego z ośmiu województw stanął komitet. Składał się on z naczelnika wojewódzkiego, trzech naczelników wydziałów oraz komisarza, będącego mężem zaufania warszawskiej centrali. Trzydziestu dziewięciu naczelników powiatów podlegało bezpośrednio Komitetowi Centralnemu.

Sieć organizacji spiskowej wykraczała poza Królestwo na Litwę, Białoruś i Ukrainę. Intensywna rozbudowa tajnego państwa podziemnego przypadała na jesień. Istniała już konspiracyjna policja narodowa, mająca eliminować szpiegów i zdrajców. Funkcjonował również system ściągania podatków, który następująco opisał Stefan Kieniewicz:

Anonimowi poborcy, zaopatrzeni w stosowne upoważnienia, docierali do poszczególnych płatników i w zamian za podatek wystawiali pokwitowania wycięte z kwitariusza. „Ruch” publikował w następstwie numery owych kwitów na dowód, że podatek wpłynął do kasy narodowej. Zaczynały też współpracować z organizacją niektóre niższe ogniwa organizacji zaborczej, obsadzone przez Polaków. W Warszawie dosyć liczni członkowie policji miejskiej współpracowali z policją narodową; urzędnicy pocztowi z pocztą narodową.

Powszechnym zjawiskiem był też akces księży do konspiracji. Powstrzymać ten proces usiłował arcybiskup warszawski Zygmunt Szczęsny Feliński, zresztą zgodnie ze wskazaniami przychodzącymi z Rzymu. Jednak mimo wszystko w Królestwie rozpowszechniało się przekonanie, że wolność i sprawiedliwość społeczna lub walka z tyranią są w pełni zgodne z nauką Kościoła. Była to obopólna korzyść - duchowieństwu zależało na kontaktach z Czerwonymi, natomiast KCN upatrywał w stronie kościelnej szanse wpływu na włościaństwo. Na poufnych spotkaniach duchowieństwa uchwalono podporządkowanie się Komitetowi Centralnemu „z zastrzeżeniem praw Kościoła”. Fakt, że grupa kleru wbrew swym przełożonym opowiedziała się za powstaniem i włączyła w jego przygotowanie był znacznym sukcesem Komitetu Centralnego.

Narastający niepokój

Wybuch powstania planowany był przez Komitet Centralny na późną wiosnę. Jednakże branka zarządzona przez Aleksandra Wielopolskiego zniweczyła wszystko. Odchodząc od stosowanej prawie od 30 lat zasady poboru według losowania, sporządzono imienną listę (głównie młodzieży miejskiej). KNC dyskutował nad sposobem przetrzymania poboru. Aby doczekać sposobnej pory można było poukrywać zagrożonych poborem powstańców lub dzięki dwiema małymi „armiami straceńców” stawić opór brance po to, by reszta kraju mogła gotować się do powstania w późniejszym terminie. Ze względu na oczywiste niebezpieczeństwa żadnego z tych pomysłów nie wprowadzono.

Konstanty razem z Wielopolskim szukali sposobów ugody z podziemiem, ale o ile możliwa ona była z białymi, którzy do ostatnich chwil chcieli uniknąć wybuchu powstania, o tyle problem stanowili czerwoni. To była główna część konspiracji, stanowiąca duże zagrożenie dla caratu. Pobór do wojska carskiego miał raz na zawsze skończyć z „elementem burzliwym”.

Wiadomym było, że na taki stan rzeczy, czerwoni nie pójdą. Na tamtą chwilę najlepszym momentem na wybuch powstania miała być wiosna 1863 roku z oczywistych przyczyn organizacyjnych – brakowało broni. Mimo to Zygmunt Padlewski wraz ze świeżo sprowadzonym wysłannikiem zagranicznym, który od kilku lat działał w konspiracji na Ukrainie – Stefanem Bobrowskim – przekonywali na posiedzeniu KCN o słuszności wybuchu i jedynej jego możliwej dacie, którą miała być data branki. Wystąpienie to miało miejsce po grudniowej dymisji jednego z czołowych działaczy białych, członka KCN – Agatona Gillera, który nie widział możliwości wybuchu powstania. Tegoż samego miesiąca wydana została ulotka zawierająca obietnicę. To był duży błąd, który w styczniu sporo kosztował władze powstańcze. Mianowicie zapewniała o niedopuszczeniu przez KCN do branki. Gdy ta została ogłoszona przez kilka dni opinia publiczna krytykowała ostatnie niekorzystne wydarzenia jako wielki błąd Komitetu.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Blog ten powstał z myślą o prezentacji poglądów i opini członków i sympatyków Forum Młodych PiS. Jeżeli chcesz, by twoja notka ukazała się tutaj, wyślij ją na adres mementi01@ wp.pl.

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @gazaj Co do gospodarki, to zwróć uwagę, że w czasie swoich rządów PiS obniżył składkę...
  • @1odłamek PiS rzeczywiście zwalczyło inne partie prawicowe, jednakże w przeciwności do SLD,...
  • Co do opini o lewicowości PiS PiS nie jest partią lewicową, ani nie jest podobne do SLD....

Tematy w dziale Kultura