Rachel Dolezal to Amerykanka rasy białej - czeskiego pochodzenia, która podawała się za czarnoskórą i jako taka szefowała anty dyskryminacyjnej organizacji NAACP (Asociación Nacional para el Progreso de las Personas de Color) i wykładowczyni afrykanistyki.
Dziwactwo to można by potraktować wzruszeniem ramion gdyby nie burza wywołana wokół sprawy obficie podlewana ideologicznym sosem wolności człowieka do decydowaniu o swojej tożsamości.
Ta amerykańska dyskusja jest tożsama z dyskusją europejską o teorii gender głoszącej również dowolność wyboru - tym razem płci - przez osobę ludzką zgodnie z samo utożsamianiem się tej osoby w roli ludzkiego samca lub samicy (mężczyzny, kobiety).
W Ameryce w tym samym duchu roztrząsa się pytanie: czy poczucie przynależności rasowej może być inne od DNA?
Zdroworozsądkowa część Amerykanów pęka ze śmiechu, kiedy od swoich „genderystów” słyszą, że kwestionowanie wyboru sobie ludzkiej rasy przez Rachel jest naruszaniem jej prawa do intymności.
Nie warto dalej rozwodzić się nad tą sprawą, bo jej absurdalność jest wprost proporcjonalna do często kwestionowanych praw natury przez wszelkiego rodzaju piewców „wolności wyboru ponad wszystko” w imię szczęścia osobistego nawet jeśli jego osiągnięcie wymaga wyrzeczenia się człowieczeństwa w rozumieniu osoby ludzkiej różniącej się płciami i rasami.
Przykład Rachel Dolezal pokazuje jak bardzo obecna jest wśród nas degradacja ludzkiej inteligencji, zaprzeczająca logice kosmicznego porządku Wszechświata (dla wierzących boskiego) poddanego procesom samoorganizacji, dzięki któremu powstały gwiazdy, planety i my sami?
Czas zaprzestać uleganiu owym degradującym ludzką inteligencję teoriom poświęconym dowolności wyboru przeciwstawną jej „ekologią integralną” obejmującą również ochronę człowieka. Tak, bo człowieka trzeba chronić przed chorobliwymi teoriami typu gender, które skutecznie niszczą człowieczeństwo jako kosmiczny fenomen ludzkiej egzystencji.
Trzeba bronić ludzkość przed samowolą „dowolnego wyboru”, bo co będzie jeśli w ramach wolności owego wyboru ktoś zechce stać się „wilkołakiem”. Strach się bać.


Komentarze
Pokaż komentarze (29)