0 obserwujących
26 notek
14k odsłon
320 odsłon

MUR i o tożsamości narodowej na Zaolziu

Wykop Skomentuj

W czwartek 2 kwietnia 2009 w ramach MUR (Międzynarodowy Uniwersytet Regionalny przy Radzie Oświaty ZG PZKO – dr Danuta Chwajoł) odbył się wykład nt. tożsamości narodowej w związku z uchwaleniem Konstytucji 3 maja r. 1791. Prelegentem był dr Bohdan Kowala, z zawodu lekarz, z ambicjami historyka. Nie zawiódł naszych oczekiwań. Swoją wiedzą historyczną wzbudził podziw wszystkich obecnych.

Na wstępie dowiadujemy się, że Rosjanie i Niemcy zrobili z Konstytucji efemerydę, czyli zjawisko krótkiego trwania. Konstytucja 3 maja została ustanowiona ustawą rządową przyjętą przez sejm. Jej celem było zlikwidowanie obecnych od dawna wad sytemu politycznego ówczesnej Rzeczypospolitej, a wiec Korony Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego (1569–1795). Do czasu uchwalenia Konstytucji za naród polski uważano tylko stan szlachecki. Poza nawiasem byli mieszczanie i chłopi. Konstytucja wprowadziła zrównanie wszystkich stanów. Była ujęta w 11 artykułach i wprowadzała prawo powszechnej niepodległości oraz trójpodział władzy – ustawodawczą z dwuizbowym parlamentem, wykonawczą na czele z królem i sądowniczą.

Doniosłe znaczenie miało zniesienie instytucji zwanej liberum veto, pozwalające każdemu posłowi unieważnienie wszystkich przez sejm podjętych uchwał. Mógł tak zrobić z własnej inicjatywy lub przez przekupienie siłami zagranicznymi czy też domowymi magnatami. W obecnych czasach w demokratycznych państwach też się zdarzają takie wypadki politycznej korupcji w postaci tzw. zbiegów politycznych (po czesku zwani přeběhlíci). Konstytucja 3 maja była pierwszą w Europie i drugą na świecie (po amerykańskiej z r. 1787) nowoczesną demokratyczną spisaną ustawą. To coś niebywałego, kiedy sobie uświadomimy, że tego typu konstytucja w Rosji powstała dopiero w roku 1993.

Reakcje ówczesnych polskich sąsiadów, mianowicie Prus, Rosji i Austrii były różnorakie. Niestety konstytucja obowiązywała tylko przez rok, zanim została obalona przez armię rosyjską wraz z konfederacją targowicką w wyniku przegranej wojny polsko-rosyjskiej (1792). Po pierwszym rozbiorze Polski (1772 – Rosja, Prusy, Austria) dochodzi do drugiego (1793 – Rosja, Prusy) a 2 lata później – trzeciego (Rosja, Prusy, Austria). Po utracie niepodległości (1795) przez 123 lata przypominała walkę o nią.

Czynnikami narodowotwórczymi nie­wątpliwie są symbole narodowe: język,obyczaje, zwyczaje, historia narodu, świadomość narodowa, dziedzictwo kulturowe, charakter narodowy, pocho­dzenie etniczne... Ogólnie przyjmuje się, że najistotniejszym czynnikiem jestjednak język. Tymczasem z przeprowa­dzonego badania w Polsce wynika, żeaż  69%  respondentów jest  zdania, iż naj­ważniejszym jest po prostu indywidual­ne odczucie, wedle którego jest się Po­lakiem, jeśli sam się za takiego uważam— takim się  czuję.  Dopiero na  4. miejscu(20%) znalazł się czynnik językowy.

Dla nas, Polaków na Zaolziu, obok muzyki (chóry), malarstwa, legend czygwary najistotniejszą wartość narodo­wotwórczą posiada zdecydowanie język (w wersji pisanej i mówionej). Powstaje więc pytanie, w jakim związku pozosta­je do kwestii tożsamości nasza gwara?Czy mówienie „po naszymu" przyczy­nia się do pomniejszenia, czy raczej po­większenia poczucia naszej tożsamościnarodowej? Pomimo iż bardzo by mnieciekawiło zdanie prof. Daniela Kadłubca, pozwalam sobie na stwierdzenie, że moim zdaniem gwara jest wartościąsamą w sobie i chociażby dlatego nale­ży ją pielęgnować. Język literacki i naszagwara bywają dziś zaśmiecane i wypie­rane zwrotami obcojęzycznymi. Mowapolska jest zalewana czechizmami, zwrotami angielskimi, nawet wulgaryzmami — i to nie tylko w mowie ulicznej. Jednym słowem przeciętny Polak, w tymZaolziak, nie zawsze szanuje język naro­dowy, a skoro tak, to nie szanuje także podstawowego składnika duchowo-kulturowego, który decyduje o jego tożsa­mości narodowej.

Zasadne wydaje się więc takie py­tanie: skoro zaolziański Polak nie pielę­gnuje swego języka, a dodatko­wo nie jest członkiem PZKO, nie czyta „Głosu Ludu" ani „Zwrotu", nie należydo żadnego zespołu czy polskiego sto­warzyszenia, nie uczęszcza na MUR, nie chodzi na przedstawienia Sceny Polskiej itd. itp., to kim on właściwie jest? Na do­miar złego znikają z mieszkań młodychludzi (nie tylko u nas) półki z książkami.Zamiast odpowiedzi podaję stosownycytat zaczerpnięty z Internetu:„Mówić o >kulturze narodowej< w ob­liczu takich faktów wydaje się pewnąprzesadą, chociaż nie wszyscy się z tymzgodzą. Czy literatura nie czytana przeznaród jest częścią  >kultury narodowej<?"

Obrońcy dawności i apologeci rzeczywistości

Drugą niezwykle ważną i frapującą dlamnie sprawą jest zjawisko asymilacjinaszej mniejszości narodowej. Zadajęsobie otóż pytania, czy idzie o zjawiskonieuniknione, czy też istnieje szansa najego zatrzymanie? To, co teraz powiem,zabrzmi być może jak herezja. Odnoszęotóż mocne wrażenie, że akurat w tym zakresie jesteśmy wyraźnie podzieleni.Jedna część naszego polskiego społe­czeństwa, skrajna i mniejszościowa naszczęście, usiłuje przeciwstawić się pro­cesowi asymilacji za każdą cenę, walcząco swoje racje zawzięcie i nie pozostawia­jąc za sobą przysłowiowego kamienia nakamieniu. Niektórzy są w stanie poru­szyć niebo i ziemię w celu utrzymanianp. polskich szkół tam, gdzie wystę­puje całkowity brak uczniów, albo za­chowania miejscowych kół PZKO tam,gdzie tworzy je grupka starców. Są tol udzie, jak dr Jan Pyszko z Bazylei, któ­rzy w swej nieustępliwości, np. w kwe­stii dwujęzycznych napisów, gotowi sądoprowadzić nawet do zmiany granicymiędzy Polską a Czechami (przesadzam świadomie i umyślnie dla podkreśleniaważkości sprawy).

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale