Zacznijmy od cytatu:
Inflacja pozwala politykom na składanie obietnic, których nie sposób dotrzymać w kategoriach realnych...
Staje się środkiem promocji zmian w naszych instytucjach ekonomicznych, społecznych i politycznych z pominięciem procesu demokratycznego.
Wypowiedział te słowa w 1978r. Henry C. Wallich - członek Fed. Taki fajny kawałek znalazłem w książce Stevena Solomon'a 'Gra o zaufanie - jak nie pochodzący z wyboru szefowie banków centralnych rządzą przekształconą gospodarką globalną'.
Tak sobie poczytuję ostatnio tę książkę, której akcja zaczyna się w październiku 1987 roku... na Wall Street tąpnęło wtedy przeokrutnie, indexy poleciały o 23% a giełdowe 'byki' przez blisko dwa lata lizały rany...
Jedna tylko myśl pobrzmiewa mi gdzieś we łbie... że ten Wallich to gadał prawie jak Lenin, który też gdzieś tam stwierdził że to źli i chciwi kapitalistyczni bankierzy okradają ludzi pracy za pomocą inflacji - "inflacja jest wytworem potrzeby robienia zysków przez kapitał i stanu walki klasowej" - czy jakoś tak ;)
Przyjmując, że prawdziwe jest to co twierdzi Milton Friedman: inflacja jest tylko i wyłącznie zjawiskiem monetarnym - robi się ciekawie...
No bo proszę popatrzeć... pierwsze skrzypce grają banki centralne, które działają niemal jako kartel. Ich szefowie spotykają się 10 razy do roku w Bazylei w siedzibie BIS (Bank for International Settlements) i w klubowo-towarzyskiej atmosferze uzgadniają co robić albo czego nie robić ze stopami procentowymi i agregatami monetarnymi. Kilkudziesięciu ludzi nie pochodzących z demokratycznego nadania i będących w wielu przypadkach poza wszelką kontrolą instytucji demokratycznych kręci młynkiem światowych finansów...
Chciałbym wierzyć, że robią to z głową i w dobrej wierze - ale po tym co przeczytałem u pana Wallicha (który był w Fed - a więc u samego źródła) jakoś mi trudno...
No więc może przynajmniej od czasu do czasu nazwijmy rzeczy po imieniu - to nie jest żadna demokracja tylko lichwokracja?
A konkretnie lichwokracja centralnie sterowana, której cieniutkie niteczki powiązań przebiegają między bankami centralnymi a bankami inwstycyjnymi. Te ostatnie kupują całe tony obligacji emitowanych przez rządy - chyba nie po to, żeby na tym tracić i z własnej kieszeni finansować coraz to nowe dziury budżetowe. Sprawa dotyczy całego globu - Polska wyemitowała właśnie obligacje denominowane w jenach (wartość emisji to 50 miliardów jenów) ale np rząd amerykański robi dokładnie to samo - państwa azjatyckie są ich głównym wierzycielem, a sama tylko Japonia ma w nich ponad 80 mld dolarów. Cikawe ile mają Chińczycy ;))?
Jakiś czas temu w Gazetce natkąłem się na wywiad z Kevinem Phillips'em - doradcą i strategiem Nixona i Reagana, który jednak zdecydował się rozstać z Republikanami.
W rozmowie tej, zatytułowanej 'Ropa, Bóg i mamona' pojawia się taka oto interesująca kwestia:
- Spośród zagrożeń, na jakie zwraca Pan uwagę, najmniej znany jest w Polsce "kompleks kredytowo-zadłużeniowy". Na czym on polega?
Kevinem Phillips: Jeszcze w latach 70. w gospodarce USA dominowała produkcja przemysłowa; w połowie tamtej dekady stanowiła 25 proc. PKB. Połowę tego, 11-12 proc., stanowiła obsługa finansowa - ubezpieczenia, pożyczki itp. Zaledwie ćwierć wieku później, w 2000 r., obsługa finansowa gospodarki wynosiła już 21 proc. PKB, a produkcja przemysłowa tylko 14 proc. Z potęgi przemysłowej Ameryka przeobraziła się w potęgę zarabiającą pieniądze na pożyczaniu, ubezpieczaniu i przesuwaniu finansów z jednego miejsca w inne.
Przemysł to fundament zarobków przeciętnych Amerykanów. Sektor finansowy jest źródłem dochodów wąskiej elity - i to ona zyskała na tej przemianie, reszta straciła. Coraz więcej ludzi musi dziś pożyczać - od kart kredytowych poczynając, na zastawianiu domów kończąc. Również biznes pożycza coraz więcej, więc sektor finansowy rozwija się w zawrotnym tempie. Zadłużenie kraju jest wysokie - ponad 8 bln dol. - choć historycznie patrząc, jeszcze nie jest dramatyczne.
Tyle Kevin Phillips...
Fiu... fiu... no to pięknie mają w tej Ameryce... wyspecjalizowana w kreowaniu pecunia ex nihilo mafia bankowo-ubezpieczeniowa ma ponad 1/5 udziału w PKB!
No to ja się teraz nie dziwię, że złoto zachowuje się bardzo, bardzo przyzwocie :))
Dziś w czasie nowojorskiej sesji otarło się o $630/oz ;)) Czyżby?
Czyżby i w tym roku Mikołaj miałby mi przynieść brzęczący woreczek stóweczek ???
Miło by było... bardzo miło... może wreszcie kupiłbym sobie drugie kółko do mojego Przedmiotu Pożądania ;))
Ok... dość wieszania psów na mafii bankowo-ubezpieczeniowej... kij im w plery... idę na pyfko ;))
Przypisy:
Honest Money - fragment wystąpienia Henry C. Wallich'a w Fordham Graduate School of Business, czerwiec 1978.
Rediscovering the Value of Honest Money [PDF] - artykuł jw. plus parę innych.
Rząd, pieniądz i polityka międzynarodowa - dość ciekawy artykuł Hans-Hermanna Hoppe na stronie Fijor.com
Na stronie Instytutu Misesa można znaleźć wiele interesujących artykułów o władzy i o ekonomii. Polecam dwa: Murray N. Rothbard: Prawdziwy Milton Friedman oraz Mateusz Machaj & Juliusz Jabłecki: Teoria i historia Imperium Americanum


Komentarze
Pokaż komentarze (1)