Franz 1 Franz 1
41
BLOG

Lek na zło... czyli RUM ;)

Franz 1 Franz 1 Polityka Obserwuj notkę 6

Od paru dni media emocjonują się białym proszkiem w ampułkach. Zamiast jednego leku znalazł się tam inny. W razie podania - nieszczęście gotowe...

Patrząc szerzej na zaistiałą sytuację wyszło to co mogło wyjść - zawinił czynnik ludzki i to w wielu miejscach. Od braku przestrzegania zasad GMP (Good Manufacturing Practice) przez wątpliwą jakość nadzoru, który tkwi jak sparaliżowany między złymi przepisami a szantażem firm farmacutycznych - aż po braki w komunikacji na linii nadzór <-> ministerstwo <-> lekarze i farmaceuci.

Jako aptekarz z zawodu mogę powiedzieć, że moim zdaniem nie jest aż tak źle - apteki regularnie dostają informacje z Nadzoru Farmaceutycznego o partiach leków nie spełniających norm. W tym konkretnym przypadku "bylejactwo" i tumiwisizm zsumował się z biurokracją i głupotą - nieszczęścia udało się cudem uniknąć.

Zupełnie inna historia dotyczy reakcji światka politykierów na zaistaniałą sytuację. Z jednej strony rząd, który postanowił "pokazać się jako bliski każdemu szaremu pacjentowi" - i wyszło mu to trochę błazeńsko, choć łby poleciały i to szybko. I dobrze.

Bardziej komicznie zachowała się opozycja, szczególnie pod postacią gardłującego od rzeczy Niesioła i Rokity... Stawiam "krówki" przeciwko bananom, że za światłych rządów PO kiedy zdarzyłaby się dokładnie ta sama sytuacja - premier Rokita zdesantowany zostałby w świetle jupiterów do Jelfy i też gadał od rzeczy...

Jakieś sole trzeźwiące przydałyby się też części mediów, które jednym tchem ze świata błędów organizacyjnych  przechodzą do świata polityki. Bo kontekst newsów niektórych młodych wilków polskiego dziennikarstwa jest równie tragikomiczny jak w przypadku zawalenia się pod ciężarem śniegu dachu katowickiej hali na początku roku: winni są ONI, ci tłuści politycy którzy dorwali się do władzy... i nic nie robią. Kamaszowy Dorn powinien latać w zimie z łopatą po dachach, a minister Religa testować na sobie każdą fiolkę leku dopuszczaną do obrotu... ale ONI oczywiście mają szarych ludzi gdzieś... moim zdaniem ONI częściowo mają rację - sam mam "gdzieś" znakomitą większość tego bezrefleksyjnego "Polactwa" ;)) 

Jest jednak pewien cichy bohater całej afery...
Nazywa się Andrzej Sośnierz i od kilku lat walczy z głupotą, biurokracją i korupcją panującą w tej naszej "kartoflanej republice bananowej" ;)

Już kilka lat temu, będąc szefem Śląskiej Kasy Chorych wprowadził system elektronicznych kart, dzięki któremu każdy pacjent ze Śląska i Opolszczyzny mógł nosić w portfelu dużą część swojej dokumentacji.

Oczywiście było to nie w smak lobby urzędniczych pierdzistołków różnych szczebli oraz skorumpowanemu światkowi panów "doktorów" od siedmi boleści. System umożliwia bowiem bardzo dokładne ewidencjnowanie tego kto, co i komu wypisał na recepcie czy kuponie RUM. Pole do popisu dla spółek lekarsko-aptekarskich, które wyłudzają milionowe refundacje za leki przepisywane "martwym duszom" zostało istotnie ograniczone. I tylko dzięki funkcjonującemu systemowi RUM śląsko-opolski NFZ w ciagu kilkunastu godzin był w stanie stwierdzić (imiennie!) do kogo trafił podejrzany preparat.

Szczęściem Andrzej Sośnierz zmienił jakiś czas temu barwy klubowe i jako szef NFZ uparcie forsuje próby wdrożenia nowoczesnego i efektywnego systemu Rejestru Usług Medycznych w skali całego kraju. Jak na razie jednak bez skutku - opór materii biurokratyczno-lobbystycznej jest ciągle zbyt duży.

I może, proszę ja Was - Wy Młode Dziennikarskie Wilki, może to jest temat do gardłowania na hedlajnach, hę? Może z tego większy będzie pożytek niż z pustego ujadania o "fiasku IV RP" :)))

Zdrowia Wszystkim życzę w tym zabałaganionym świecie ;)

Franz 1
O mnie Franz 1

Rocznik 69, cyniczno-sarkastyczny obserwator rzeczywistości... dusza lekko niespokojna lubiąca wino, kobiety i śpiew ;)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka