Spotkałem W.
W. - mężczyzna rasy białej. Dwa lata po rozwodzie. Kilka miesięcy po ślubie. Wypiliśmy z W. po kieliszku dobrego Merlota z Argentyny przegryzając grillowaną kanapką...
Obaj byliśmy pod wrażeniem "Leppera ze łazmi w oczach". Wyglądał jeszcze żałośniej niż "Wiatr z jajkiem we włosach" o którym w III RP śpiewał Krzysztof Daukszewicz...
Postanowiliśmy działać i powołać jakieś tzw. "ciało". Wpadło nam do głowy, żeby "ciało" nosiło imię Anety Krawczyk. Mamy tylko pewien dylemat etyczno-moralno-prawny: czy lepiej żeby "ciało" było Związkiem czy Stowarzyszeniem.
Co lepiej zabrzmi na antenie Tok FM: Związek Samoobrony Seksualnej im. Anety Krawczyk czy może Stowarzyszenie Samoobrony Seksualnej im. Anety Krawczyk? Co lepiej będzie wyglądało na wizytówkach: ZSS czy SSS?
Choć w sumie to i tak bez znaczenia... Związek vel Stowarzyszenie tak czy siak będzie organizacją non-profit. Pierwszą inicjatywą będzie chyba powołanie Pogotowia Seksulanego... Anetę Krawczyk mianuje się dyspozytorką - będzie miała i tak lepiej niż w szkole zasuwając na mop'ie.. Kącki i Pacewicz dostaną do parafowania honorowe deklaracje członkowskie...
No dobra... znowu się wydurniłem :)
Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że argentyński Merlot był top-class, więc wypiłem eee... yyy.... nie pamiętam ile ;)
A czemu Godfather po polsku? Bo nieoceniona Gie Wu właśnie doniosła, że weterynarz Popecki aka asystent Pięknego Łyżwińskiego własnie się przyznał, że jest chrzestnym małej Krawczyk-Łyżwińskiej...
Buchachacha... życie to czasem lubi płatać figle i psikusy ;)
Ale tak to własnie bywa: pies się topi, łańcuch pływa...
Super był ten Merlot, naprawdę sssuper... chyba kupię parę butelczynek do domciu więc za następne wpisy to nie ręczę ;)
No to pa!
p.s. Z rozbawieniem zauważyłem, że wyznania zwykłej dziewki wszetecznej na temat rui i poróbstwa wśród członków tego naszego "parlamentu" telewizja lansuje już małoletnim... Czy Krajowa Rada to widzi ;)))?
56
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (2)