Franz 1 Franz 1
26
BLOG

2 krótkie donosy + 1 długi ;)

Franz 1 Franz 1 Polityka Obserwuj notkę 3
Krótko...
Dzisiejszy "Dziennik Polski" przynosi informację o tym, że Rada Etyki Mediów uznała iż dziennikarze relacjonując tzw. seksaferę, naruszyli Kartę etyczną mediów.

"Dziennikarze głównych mediów opiniotwórczych dali się wciągnąć w rozgrywkę polityczną, zamiast poprzestać na informowaniu o przebiegu prokuratorskiego śledztwa" - głosi oświadczenie REM.

Zdaniem szefowej REM, Magdaleny Bajer doszło do karygodnego upublicznienia danych osoby prywatnej w publikacji "Gie Wu" na temat Honoraty Jędrzejczak, którą, według "Gie Wu", łączyły intymne stosunki z posłem Waldemarem Borczykiem.

"Osobie prywatnej wolno robić co chce, jeśli nie wchodzi w kolizję z prawem. I tego nie wolno ujawniać. To jest oczywiste. Możemy o tym sądzić co chcemy, jak ona się zachowuje, natomiast to nie obchodzi opinię publiczną, jeśli to jest osoba prywatna" - podkreśliła Bajer.

W oświadczeniu REM wyczytać także moża, że "Powinnością dziennikarzy jest kontrolowanie władzy w imieniu społeczeństwa i ujawnianie zła popełnianego przez polityków. Takim złem jest na pewno molestowanie seksualne, zwłaszcza szantaż wobec podwładnych"

Póki co, na portalu Gie Wu nic o stanowisku Rady Etyki Mediów nie znalazłem, ale ja to czasem jestem leniwy i nierzetelny ;)


Do sprawy odnosi się także Stanisław Michalkiewicz pisząc w felietonie "Rozgonić michnikowszczyznę!":

Jeszcze Michnik nie zdążył w „Gazecie Wyborczej” rozkręcić na dobre rozporkowej afery z udziałem najnowszego nabytku Salonu, pani Anety Krawczykowej, a tu już wyszło na jaw, że to praczka, która tak jest zajęta przy balii, że nawet nie wie, kto jej od tyłu zrobił dziecko.

Zanim jednak to wyszło na jaw, Salon został puszczony w ruch i wyrazy solidarności zdążyły złożyć pani Anecie wszystkie „siostry”, z panną Kazimierą Szczukówną i Izabelą Jarugą-Nowacką na czele. Kiedy okazało się, że poseł Łyżwiński nie jest ojcem córki pani Anety, michnikowszczyzna z początku trochę się zacukała. Zaraz jednak odzyskała tupet, przyjmując nową formułę, że przecież nie chodzi o dziecko, tylko o „molestowanie”, a w ogóle tak czy inaczej, to Samoobrona „i tak się skompromitowała”.

[...]

Niewątpliwie intencją socjalistów, którzy nadają dzisiaj ton całemu Eurokołchozowi, podobnie zresztą, jak intencją równie wpływowego w Eurokołchozie lobby sodomitów, jest zniszczenie wszelkich autentycznych więzi społecznych, które wymagają minimum lojalności i zaufania. Forsowanie praw stanowiących zachętę dla szantażystów i zacierających granicę między legalnym i nielegalnym, skutecznie podkopuje zaufanie i lojalność, a także – przyjazny charakter relacji między mężczyznami i kobietami. Prawa te w miejsce życzliwości wprowadzają podejrzliwość, tym bardziej uzasadnioną, że wkładają w ręce kobiet potężne narzędzie niszczenia.

Patrząc jak używa go dzisiaj pani Aneta Krawczykowa, wraz ze swoimi protektorami i impresariami z razwiedki, „Gazety Wyborczej” i TVN nabieramy pewności, że stwarza to zagrożenie bezpieczeństwa powszechnego. Wobec takich zagrożeń najwyższe władze państwa nie mogą pozostać obojętne.

Tyle Stanisław Michalkiewicz...
Z innej beczki - o złodziejach dybiących na nasze prywatne pieniądze świetny felieton "Kradzież tysiąclecia" napisał Emil Szweda z firmy Open Finance. Niestety w "Parkiecie"... na ostatniej stronie - czyli "niszowo" :(

Przytaczam w całości, żeby się coraz większej ilości osób oczy otwierały:

Dla minister pracy i jej współpracowników zastanawiających się nad środkami z OFE mam propozycję. Dajcie mi po 5 proc. swojej pensji, a ja Wasze pieniądze będę inwestował (mniejsza o efekty). Kiedy dożyjecie do emerytury, co miesiąc wypłacę Wam odsetki od zgromadzonego kapitału, pomniejszone o koszty manipulacyjne. Powiedzmy 7 proc. A kiedy umrzecie, pieniądze zostaną w mojej kieszeni. Jak Wam się podoba taki interes? Mi bardzo.

Wam też się opłaci. Zamiast przejeść te miliony, wydać na niepotrzebne samochody, mieszkania, wakacje czy zupełnie zbędną edukację dzieci (w tych czasach wiedza nie jest już potrzebna, wystarczy znać odpowiednich ludzi, by dostać pracę choćby i w rządzie), będziecie mieć może niewielkie, ale za to pewne dochody co miesiąc. No dalej, szanowni Państwo, zdecydujcie się. Przecież sami wpadliście już na ten pomysł. Tak przecież ma działać ten Wasz słynny II filar, który gromadzi nasze emerytury. Co roku dostajemy - ja i miliony innych naiwniaków - listy ze szczegółowymi wyliczeniami, ile OFE zgromadziły już pieniędzy na naszych imiennych kontach i jak skutecznie pomnożyły nasze oszczędności zgromadzone na jesień życia.

Tylko że to wszystko to taka zabawa na niby. Bo niby te pieniądze mamy na kontach emerytalnych, ale nigdy ich nie zobaczymy. Bo na starość będziemy dostawać co najwyżej marne odsetki od odkładanego latami kapitału - ten akurat jest prawdziwy, to owoc naszej wieloletniej pracy. Ale samego kapitału nie zobaczymy nigdy. Pozostanie zapisem elektronicznym. Albo wydrukiem na wyciągu.

Kilka miesięcy temu ludzie oszukani przez WGI powiesili transparenty z hasłami "Gdzie jest Ziobro. WGI największą aferą IV RP". Nieszczęśników okradli na, bagatela, 300 mln zł, a w pół roku po bankructwie syndyk nie jest w stanie ustalić nawet listy wierzycieli, by przekazać ją KDPW. A ja Wam mówię, to jeszcze nic . Czym jest te 300 milionów wobec ponad 100 miliardów, które z naszych emerytur chce w majestacie prawa buchnąć ZUS?

A ta suma przecież stale rośnie. Odkładamy i odkładamy. Co miesiąc w zamian za niższe pensje. I co? I tych pieniędzy nigdy nie zobaczymy. To jest dopiero kradzież. Od "reformy rolnej" nie było większej.

W najlepszym razie, jeśli nie uda nam się dożyć wieku emerytalnego, pieniądze zgromadzone w II filarze zostaną przepisane na konto innego ubezpieczonego - żony, męża, może dziecka - który po dociągnięciu do minimum 60. (w przypadku żon), będzie dostawać tę emeryturę, której my nie dożyliśmy. Jeśli jednak - co gorsza - uda nam się osiągnąć wiek emerytalny, to my będziemy dostawać nędzne odsetki od odkładanego latami kapitału. A ZUS będzie czyhał na wiadomość o naszej śmierci, aby te pieniądze, które na koncie w OFE sobie pozostały, zabrać. Ostatecznie nam w grobie się nie przydadzą. A żyjących potrzebujących jest wielu.

Już widzę, jak zdesperowani przyszli emeryci, na dzień przed przejściem na emeryturę popełniają rytualne samobójstwa (najlepiej przed wyłożonymi marmurami siedzibami ZUS), aby zapewnić jako taką starość swojej lepszej połowie. Już dziś wiadomo, że emerytura z OFE i ZUS łącznie na przeżycie nie wystarczy. Ale jeśli dwie emerytury połączyć, jedna osoba może się wyżywić.

Wiem, co myślicie. Ot, kolejny pismak wylewa żale. Zamiast wziąć się do roboty, żeby mieć za co opłacać III filar, pisze paszkwile. Otóż nie. Osobiście nigdy nie wierzyłem, że państwo może zapewnić mi dostatnią starość. Nigdy nie myślałem i do końca życia nie przestanę myśleć o ZUS-ie inaczej niż jak o współczesnym szeryfie z Nottingham (to ten od Robina Hooda). I ani myślę popełnić samobójstwo w przeddzień 65. urodzin. Wręcz przeciwnie. Dożyję setki i odbiorę co do grosza to, co wbrew mojej woli wpakowałem do OFE. A kiedy przejdę na emeryturę, to dopiero będę miał dużo czasu, żeby pisać złośliwe paszkwile na ZUS, na ministerstwo pracy i na ludzi, którzy wymyślili, jak oszwabić mnie i kilkanaście milionów mi podobnych. To jak? Zdecydowaliście się Państwo?


Tyle felieton fachowca z Open Finance...
No to idę na żurek z jajem za 2.50 i widokiem takim że ho! ho!
Franz 1
O mnie Franz 1

Rocznik 69, cyniczno-sarkastyczny obserwator rzeczywistości... dusza lekko niespokojna lubiąca wino, kobiety i śpiew ;)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka