W dzisiejszej "Rzepie" i "Forbesie" datowanym już na 2007 rok jest coś na bardzo lubiany przez mnie temat czyli o emeryturach ;)
W "Rzepie" jest bardzo łopatologicznie i sensownie - tylko ile osób czytuje to co jest na 'zielonych stronach'? A ilu chce się wyciągać jeszcze jakieś wnioski? Zaczyna się tak:
Przyszli emeryci pożyczą na większe wydatki budżetu
W marcu 2007 roku pierwszy raz w historii otwarte fundusze emerytalne kupią więcej obligacji skarbowych niż polskie banki i inwestorzy zagraniczni. Oznacza to, że składki ponad 12 mln Polaków, którzy oszczędzają na starość, w większym stopniu sfinansują wydatki państwa.
To zła wiadomość dla przyszłych emerytów, bo ich fundusze zarobią mniej, niż mogłyby zyskać, inwestując np. w akcje. A OFE mają coraz więcej pieniędzy z naszych składek. W 2005 roku zebrały 14 mld zł, w tym roku będzie to ponad 15 mld zł. Za ponad 60 proc. tych pieniędzy OFE kupują papiery skarbowe. Kupują, bo muszą - ustawa o funduszach emerytalnych dokładnie określa, w co mogą inwestować.
[...]
Obecna sytuacja sprawia, że nasze emerytury w dużej części będą zależeć od tego, jak będą wyceniane polskie obligacje. Dziś oprocentowanie papierów skarbowych jest prawie najniższe w historii. Złą wiadomością jest także to, że również w następnych latach nie należy spodziewać się drastycznych zmian oprocentowania. Wysokie zyski funduszy emerytalnych w ciągu ostatnich prawie dwóch lat to nie zasługa inwestycji w obligacje, lecz w polskie akcje. Gdy hossa na giełdzie się skończy, wyniki funduszy drastycznie spadną. Dlatego konieczne jest zwiększenie możliwości inwestycyjnych OFE. Fundusze chciałyby więcej niż obecnie lokować poza Polską. Zależy im także na tym, aby mogły inwestować w instrumenty pochodne, czyli np. papiery, które zabezpieczają przed ryzykiem zmiany stóp procentowych.
Tyle "Rzepa" o złodziejskim systemie II Filara, który de facto w 70% opiera się na przymusowym wykupie papierów skarbowych. Całkiem spory procent gotówki pozyskany w ten sposób przez Skarb Państwa ląduje więc w ZUS'ie...
W najnowszym "Forbesie" znalazłem felieton Ryszarda Petru, współtwórcy reformy emerytalnej. W sumie Petru wypisuje komunały o II Filarze i gdyba na temat systemu wypłat po 2009 roku. Jedna rzecz mnie uderzyła, bo albo ja czegoś nie rozumiem albo autor robi skróty myślowe przez co wychodzą bzdury... Petru pisze m.in:
W przeciwieństwie do OFE, TFI czy firm oferujących ubezpieczenia na życie nie ma więc doświadczenia w zarządzaniu pieniędzmi, szczególnie tak znacznymi, jakimi teraz zarządzają OFE (kwotą ponad 100 mld zł). Takie pieniądze w rękach państwowego monopolisty to olbrzymia pokusa dla polityków. Kto zagwarantuje, że w wypadku problemów z płynnością budżetu państwa nie będzie nacisków na ZUS, aby wykupił emitowane obligacje skarbu państwa?
Autor pisze o tych 113 mld złotych niemal tak jakby to była żywa gotówka, którą OFE przechowują w gdzieś w szafie, gdy tymczasem ok. 65% tej kwoty to już są pieniądze zamrożone w obligacjach. Pisanie o "naciskach" jest lekko nie na miejscu skoro i tak ustawa o funkcjonowaniu OFE wyraźnie nakazuje wykup obligacji Skarbu Państwa na co zwracał już uwagę materiał z "Rzepy". W 2009 aktywa w OFE przekroczą pewnikiem 150 mld złotych z czego jakieś 100 mld do będą obligacje...
Gdyby aktywa OFE przeszły we władanie ZUS to ewentualną pokusą byłaby więc cheć upłynnienia 50 mld ulokowanych w akcjach i wykup za te pieniądze obligacji. Coś takiego można zrobić raz - doprowadzając dość już absurdaly system do krawędzi śmieszności, bo II Filar polegałby wtedy w 100% na przymusowym wykupie papierów skarbowych...
No ale może ja nie zrozumiałem czegoś co chciał napisać Wielki Główny Ekonomista...
Idę na obiadek, papa!


Komentarze
Pokaż komentarze (2)