5 obserwujących
127 notek
64k odsłony
  54   0

Odium czyli postpolityka

Czy prawicowy klincz musi utrzymać Macrona u władzy ? Czy polityczna prawica we Francji jest jeszcze możliwa ? Czy to samo pytanie dotyczy lewicy ?

Dawniej republikanie (RPR, UMP, LR) i socjaliści (PS) rządzili na przemian, jak Pan Bóg przykazał. Jedni gromadzili wspólne bogactwo, drudzy je rozdawali i Francja kwitła gospodarką, technologiami i postępem. Trwałoby tak do dziś, gdyby nie diabelski pomysł post-polityki ucieleśniony Macronem. Bo że nie nie przez E. Macrona to chyba rozumie każdy kto ma oczy i uszy. Tak się złożyło, że "dobrze zapowiadający się" w biznesie młodzian porzucił korporację barona de Rothschilda aby sprawdzić się w polityce. Sprawdził się zwłaszcza jako zaprzeczenie lojalności, gdy będąc jeszcze w roli ministra w rządzie PS objechał finansjery światowe (londyńskie City i Nowy York) aby zebrać środki na post-polityczny ruch  LREM (republika w ruchu, ostatnio częściej nazywana EM czyli samo Naprzód ! , przy okazji inicjały przywódcy). Tyle historii.
W czym EM jest post-politycznym ruchem ? No w tym, że nie jest partią polityczną w tradycyjnym rozumieniu. Czyli z manifestem ideowym i programem. To, co możecie wyczytać o profilu socjalliberalnym, liberalnym, proeuropejskim i centrowym tego ugrupowania to są puste słowa. Ten profil wynika z realiów władzy a prawdziwym manifestem ideowym jest tu de facto chęć jej utrzymania. Trochę podobnie, jak było z polską wolnorynkową, liberalną i kapitalistyczną "lewicą" lat 90-tych. Tę metodę post politycznego objęcia władzy, na własny użytek nazywam eklektyzmem politycznym. Jako, że ruch czy organizacja musi de facto (jeszcze) uciekać się do metod stosowanych przez partie polityczne, które ustanowiły reguły kampanii i kodeksy wyborcze, są skłonni głosić zapożyczone strzępy dowolnej ideologii, zależnie od potrzeby.
W post polityce występuje też inna metoda (bo tu nie ma jako się rzekło myśli ideowych, tylko metody dostania się do władzy), zwana przez eklektystów populizmem. Sztandarowym przykładem był tu ostatnio Donnald Trump, który oficjalnie jako kandydat Republikanów, był de facto pierwszym post-politycznym prezydentem USA. Na marginesie : pejoratywny termin populizm oznacza de facto reprezentację poglądów zdecydowanie większościowych.  Czyli, powinna to być kwintesencja demokracji. Tymczasem, jako konkurencyjna metoda, populiści są odżegnywani od czci i wiary oraz nazywani zagrożeniem dla demokracji. Czyż bolszewicy to nie większościowcy po rosyjsku ? Takoż PiSowi dostaje się coraz częściej od bolszewików.  Tak więc mamy walkę pomiędzy dwiema metodami opanowania władzy zamiast polityki.

Dobrze obrazuje to kampania prezydencka we Francji. Macronowska partia władzy otwarta na polityków wszelkiej maści okopała się po środku (pochłonęła centrystów z MODEMu i rządzi rękoma spragnionych władzy od prawa do lewa) i zaciera ręce na każdy nowy trend. Gdyż im więcej trendów tym większe rozproszenie elektoratów. Tak oto socjaliści z pozycji jednego z dwóch alternatywnych ugrupowań w przeszłości zeszli poniżej 5%  poparcia. Republikanie podobnie, choć nie aż tak nisko. A to dlatego, że macronizm doszedł do władzy w miejsce prawicy, tzn. w czasie, gdy rozumna busola społeczna oddałaby władzę prawicy, aby trochę dóbr wytworzyć i bałagan uporządkować. Aby potem móc znowu trochę rozdać i trochę nabałaganić. Społeczeństwo  próbuje starym nawykiem wyjść na swoje, ale od dawien wypróbowana metoda nie działa. Stąd moim zdaniem wziął się ruch żółtych kamizelek. Taki wyraz frustracji na polityczny klincz.

I tak dochodzimy do tytułowego odium. To właśnie gilotyna odium odcięła skrajną prawicę od głosu. Choć na drugim miejscu w pierwszej turze, w drugiej turze "faszyści" nie mogą przecież dostać głosu prawicowych chrześcijan. Marine Le Pen próbuje jak może odciąć się od spuścizny ojca, wykluczywszy go nawet z partii, i wykreować Front Narodowy na prawo od Republikanów. Dla partii władzy Macrona to scenariusz idealny. Tylko brak FN mógłby być zagrożeniem. A gdy kandydaturę zgłosił jeszcze jeden  "populista" na prawo od republikanów, makaroniści zapewne otworzyli najlepsze roczniki szampana. Eric Zemmour gra większościowym zmęczeniem wzrastającą proporcją nieasymilujących się, często wręcz wojujących wyznawców islamu.  To w dużej części ten sam elektorat, który dotąd głosował na FN. Plus wszyscy zmęczeni islamizacją całych obszarów geograficznych, głównie w tradycyjnym elektoracie prawicowym. Ten ostatni dał o sobie znać w desygnacji kandydata republikanów.  Drugie miejsce, faktycznie ex-aequo zdobył kandydat zapożyczający postulaty Zemmoura i FN.   To za mało aby LR weszło w buty FN ale ewentualny zasób Zemmoura jest policzony,  zwłaszcza, że kandydatką republikanów będzie ostatecznie kobieta, Valérie Pécresse, będąca po prawej stronie republikańskiej prawicy, ale jednak nie skrajnie.

Klincz społeczny trwa trzyma te wybory na prawej stronie. Na 5 miesięcy przed wyborami mamy zatem ruch dla utrzymania władzy Macrona z ok. 25% poparcia, oraz trzech konkurentów po prawej stronie, każdy z poparciem około 15 % do 18%, z czego dwa łatwo odizolować od urn wyborczych poprzez odium "faszyzmu" i "populizmu".

PS. Tymczasem w Warszawie tylko FN reprezentowany przez Marine Le Pen i polscy odiumowcy rozpylają perfumy krymskie nad spotkaniem. Mam do nich pytanie : Czy chcecie odzyskać ojczyzną Tatarów Krymskich dla Ukrainy ? Naprawdę ?! Ja jestem za, ale jak chcecie to zrobić ? Z czyją pomocą ? Sami ? Ilu was jest ?

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale