615 obserwujących
1599 notek
9340k odsłon
  3358   0

7.08

 

W „raporcie Millera” na s. 84 (przyp. 56) czytamy a propos przygotowań załogi „prezydenckiego tupolewa” do odlotu: Godziny przebywania członków załogi w okolicy terminala WPL określono na podstawie analizy monitoringu zainstalowanego na zewnątrz terminala WPL. Z olbrzymiej objętościowo knigi zwanej Załącznikiem 4 do „raportu końcowego” dowiadujemy się, że dane dotyczące przychodzenia personelu technicznego także: Na teren jednostki przybył o godz. 05.42 (czas ustalono na podstawie danych z analizy zapisu kamer), tenże Zał. 4, s. 176. W „raporcie Millera”, podana jest informacja o tym, że schodki odjechały o godz. 7.08 (s. 85) : O godz. 5:07 pod samolot podjechał, w asyście funkcjonariuszy BOR, samochód z Prezydentem RP i jego Małżonką. Dowódca Sił  Powietrznych złożył Prezydentowi  RP meldunek  o gotowości załogi do lotu oraz przedstawił  dowódcę statku powietrznego. Wejście na pokład ostatnich osób, zamknięcie drzwi i odjazd schodów nastąpiło o 5:08 [UTC – przyp. F.Y.M.].
 
Ta dana czasowa (7.08) jest o tyle istotna, że można ją wykorzystać do analizy zestawienia ujęć z dwóch kamer usytuowanych w dwóch odległych od siebie kilkaset kilometrów miastach i dwóch odmiennych strefach czasowych; zestawienia prezentowanego z całkowitą powagą podczas konferencji „komisji Millera” (druga połowa stycznia 2011: http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/wieza-nie-informowala-ze-tu-154-schodzi-z-kursu,159217.html ), na której premierowo został pokazany fragment mgielnego sitcomu S. Wiśniewskiego. Chodzi o zestawienie obrazów z: 1) kamery przy terminalu okęckim i 2) kamery z hotelowego parapetu polskiego montażysty.
 
prezentacja
 
Dokumentalista mgły smoleńskiej dostarczył „komisji Millera” nie tylko pewnego „oglądu sytuacji” z okresu swojego filmowania, ale też – co chyba najważniejsze, „komisja Millera” uzyskała dzięki polskiemu montażyście „zegar kamery”. Jak pamiętamy bowiem z historycznego posiedzenia ZP z udziałem moonwalkera S. Wiśniewskiego (http://freeyourmind.salon24.pl/416196,posiedzenie-z-udzialem-moonwalkera-1 ): Komisja, która badała moje materiały filmowe, stwierdziła, że ten czas jest na tyle wiarygodny, że właśnie komisja Mil-, pana Millera, yyy, użyła to jako odniosienia do swojej prezentacji właśnie też mojego materiału zrealizowanego wcześniej kamerą, która stała i nagrywała pogodę przez okno.
 
prezentacja
 
Podczas prezentacji przez „komisję Millera” kadrów z mgielnego sitcomu, mających „zarysowo” obrazować „pierwsze podejście iła-76” w okolicach godz. 7.25 pol. czasu pokazany jest na zasadzie równoległości, a nawet jednoczesności, widok z Okęcia (godz. 7.22-7.23) i… odjeżdżające schodki. Nietrudno się domyślić, że jeśli schodki te odjechały o godz. 7.08 (vide „raport Millera”), to nie odjeżdżałyby o 7.22-7.23 (vide „prezentacja „komisji Millera”) (nawiasem mówiąc w tle po pasie przesuwa się jakiś samolot).
 
Załóżmy, że za pomocą tego zestawienia „millerowców” chciano zobrazować po prostu sytuację pogodową w Smoleńsku w momencie startu tupolewa z EPWA, stąd nieco „przykrojono narrację wizualną” ów odjazd schodków zarejestrowany przez monitoring przesuwając o ten „akademicki kwadrans” (7.08 + 0.15 = 7.23), tzn. że zadziałał jakiś kolejny montażysta (taki jak ten, co pomaga ekipie Gargas podczas postprodukcji, cyzelując pewne skopiowane materiały do potrzeb narracji szkoły Macierewicza; por. Wizja lokalna – linki tu: http://freeyourmind.salon24.pl/393348,komplet ). (Ślad pracy takiego montażysty widać po skoku obrazu w 1’07’’ materiału dostępnego cały czas na stronie TVN24, kiedy to prawe schodki znajdują się te kilka/naście metrów dalej niż sekundę wcześniej były). Innymi słowy, schodki faktycznie by odjechały o tej godz. 7.08, a tylko na prezentacji „komisji Millera”, ubarwionej opowieściami ppłk. R. Benedicta „wyglądałoby”, iż odjechały te ca. 15 minut później. Nic wielkiego.
 
 
Otóż nawet przyjmując takie założenie, natrafiamy na wielką zagadkę owej prezentacji (przypomnę, dokonanej niedługo po opublikowaniu przez Rusków „raportu MAK” już w jego finalnej wersji). Tę zagadkę rodzi nie tylko owo zagadkowe zestawienie „dwóch monitoringów” – warszawskiego i smoleńskiego, pochodzących, jak wykazałem wyżej (odwołując się do ofic. danych) z dwóch odmiennych momentów czasowych – nie tylko z dwóch odmiennych stref czasowych i dwóch odmiennych miejsc. Zagadki nie rodzi też tylko „zegar kamery” Wiśniewskiego, ustawiony (do dziś ta sprawa nie została wyjaśniona) tak a nie inaczej do jakiegoś „punktu zero” (nie muszę przypominać, że w Smoleńsku nie obowiązywał i nie obowiązuje jak dotąd czas warszawski). Zagadkę rodzi sama prezentacja „komisji Millera”.
 
 
Gdzie ta zagadka? Z danych oficjalnych wiemy, że o godz. 7.15 następuje lądowanie „Wosztyla” na XUBS. Nie interesuje nas teraz, czy ta dana czasowa jest prawdziwa, czy nie – taka jest podawana (generalnie) w ofic. dokumentacji. To najistotniejsze obecnie w naszych rozważaniach. Każdy, kto oglądnął choć raz tę styczniową (2011) prezentację „komisji Millera” z wykorzystaniem fragmentu mgielnego sitcomu, wie świetnie, że po pokazaniu „pierwszego podejścia iła” („zarysowego”, oczywiście i po odgłosie silnika mamy się orientować, że to leci „Frołow” o takim a nie innym numerze bocznym, przeznaczony ponoć do obsługi polskiej prezydenckiej delegacji) – Benedict dokonuje, by tak rzec, cofki w czasie, zaczynając opowiadać o warunkach panujących na XUBS, gdy przyziemiał „Wosztyl”, czyli o chwilach sprzed przylotu iła-76 (przyjmując ofic. dane). A więc znów chodzi o jakiś „akademicki kwadrans” poślizgu.
 
  
Jakiś bałwan (rozczytany w tych paranoicznych, nieznośnych tekstach ludzi od maskirowki z 10-04, co się czepiają bezsensownych szczegółów), mógłby zadać pytanie: a dlaczego eksperci należący do „komisji Millera” nie pokazują publice i żurnalistom stanu smoleńskiej mgły z godz. 7.08, a więc na te 7 minut przed lądowaniem PLF 031? Po lewej stronie na telebimie można by wtedy pokazać przecież „odjeżdżające schodki” na EPWA, a po prawej „monitoring smoleński” prowadzony przez polskiego montażystę czy dokumentalistę z hotelu Nowyj. Benedict opowiada nam o sytuacji panującej na XUBS podczas podejścia do lądowania „Wosztyla”, lecz wcale nie pokazuje tego na mgielnym sitcomie (por. materiał wideo od 6’52’’). Widzimy cały czas kadr z „zatrzymanym” pod czerwoną strzałką „Frołowem” i danymi z zegara kamery moonwalkera: 7.25.29. Tylko kompletny paranoik mógłby więc podejrzewać, iż to lądowanie sprzed 10 minut się nie nagrało, albo nawet jeśli zachodziło, to np. od strony zachodniej – i dlatego nie jest przedstawiane. Albo jeszcze gorzej (tak jak głoszą ci już najciężej dotknięci paranoją maskirowkowcy) – tj. że mgielny sitcom nie jest obrazem sytuacji z 10-04-2010, tylko materiałem ilustracyjnym nagranym (na potrzeby różnych instytucji „badawczo-śledczych”) innego dnia, niewykluczone nawet, że już po „katastrofie smoleńskiej”; nagranym na potrzeby „wizualizowania TWA”, a więc „nielotnych warunków” w okolicy XUBS.
 
 
Gdy w sejmie (posiedzenie ZP z Wiśniewskim) parokrotnie wraca wątek mgły i montażysta prezentuje swój mgielny sitcom, to albo pokazuje go, jak już wielokrotnie podkreślałem, bez parametrów czasowych, albo od kadru z zagadkowej wielce godz. 7.19. Dla znawców tematyki „smoleńskiej” jasne jest bowiem, że 7.19, to czas już po wylądowaniu „Wosztyla”, choć jeszcze (wedle ofic. narracji) powinien on chwilę kołować po głupiemu po XUBS, jakby załoga nie rozumiała komend „wieży kontrolnej” (por. http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2011/06/stenogramy-z-wiezy.html ), być może więc słyszalne by to szwendanie się PLF 031 po Siewiernym było na mgielnym sitcomie, gdyby pochodził dokładnie z takiego a nie innego czasu:
 
„07:16:35 [pol. czasu] РП Ну че, куда он рулит?/ O żesz, dokąd on kołuje?
(…)
07:16:42 РП Смотри, если будет влево… пускай по левой (нрзб)./Popatrz, jeśli będzie w lewo…. Puszczaj po lewej (niezr.)
07:16:48 РП Я тот раз, хрен знает, говоришь ему право, он влево пойдет… десять раз сказал, рули прямо./ Ja tym razem, cholera wie, mówisz mu w prawo, on w lewo pójdzie… dziesięć razy mówiłem, kołuj prosto.
07:16:58 РП Что-то я от него ни одну квитанцию не получил./Jakoś od niego ani jednego kwitu/potwierdzenia nie dostałem.
07:17:00 Красн. Говорит по-польски?/Mówi po polsku?
07:17:03 А Нет, он по-русски говорит, да?/Nie, on po rosyjsku mówi, tak?
07:17:04 РП Ну и по-русски, и по-английски./No, i po rosyjsku, i po angielsku.
(…)
07:17:23 РП Да, хорошо, подскажи ему потом прямо по магистральной./Dobra, podpowiedz mu potem prosto po głównym [pasie].
07:17:29 Красн. Он во вторую срулил?/On w drugi wykręcił? (…)
07:17:32 РП Я же еще (нрзб) для него 180 градусов, он все понимает. /Ja przecież jeszcze (niezr.) dla niego 180 stopni, on wszystko rozumie.
(…)
07:17:48 Красн. Куда он, б**дь, рулит, куда ему?/Dokąd on, k…a kołuje, gdzie się pcha?
07:17:49 РП Прямо, куда (нрзб)./Prosto, gdzie (niezr.)
07:17:50 Красн. Да я не понимаю, как он, что не понимает на 180?/Ja nie rozumiem, jak on, co on, nie rozumie na 180?
07:17:56 РП Papa Lima Foxtrot zero three onе.
07:18:00 Як-40 Go ahead.
07:18:01 РП (нрзб) по магистральной прямо рулите, по магистральной рулите прямо./(niezr.) po głównym pasie prosto kołujcie, po głównym prosto.
07:18:08 Як-40 Прямо рулить Papa Lima Foxtrot zero three onе./ Prosto kołować Papa Lima Foxtrot zero three onе.”   
Tego całego cyrku jednak na mgielnym sitcomie właśnie nie ma, a przynajmniej nie został on do tej pory zaprezentowany. Nie jest pokazany także podczas prezentacji „millerowców”, choć chyba przylot i podejście do lądowania „Wosztyla” na XUBS byłyby dla polskiej opinii publicznej o wiele bardziej interesujące aniżeli to, co miałoby się dziać z „Frołowem”; interesujące nie tylko przez wzgląd na polską, a nie ruską załogę, lecz zwłaszcza wzgląd na TWA, które miały wtedy panować i które nakazywały szympansom kierowanie PLF 031 na drugi krąg (którego to polecenia załoga „Wosztyla” nie wykonała).
 
 
Załóżmy spolegliwie, że ktoś się w „komisji Millera” zagapił i nie skumał czaczy; i że chodziło bardziej o pokazanie TWA podczas startu „Protasiuka” (mającego zachodzić „jednocześnie” w stosunku do I podejścia „Frołowa”), a nie akurat podczas lądowania „Wosztyla”, kiedy to „Protasiuk” miał stać jeszcze na płycie (choć, jak pamiętamy T. Szczegielniak z KP, okęcki świadek, miał twierdzić nawet, że „prezydencki tupolew” startował o 7.17; http://freeyourmind.salon24.pl/398929,tajemnice-okecia-2 ; choć podawał też godz. „7.23 mniej więcej”). Zauważmy jednak, że „komisja Millera” (sam Wiśniewski w sejmie przed ZP też) oprócz pominięcia lądowania PLF 031 NIE POKAZUJE również II podejścia „Frołowa” na XUBS. Co by szkodziło je pokazać, skoro raptem trwa taka migawka chwilę? Czy tak samo wyglądało to podejście jak to „zarysowe” pierwsze? Czy może inaczej? Pogoda się pogorszyła, polepszyła? Nie ma. Nie zarejestrowało się Wiśniewskiemu? Musiało się zarejestrować, skoro „kamera stała i filmowała” z parapetu hotelu Nowyj smoleńską mgłę aż do ok. 8.38 (http://freeyourmind.salon24.pl/286838,bilokacja-o-8-38 ).
 
Gdyby zresztą to była godz. 8.38 pol. czasu 10 Kwietnia, to, zgodnie z tym, co jak pisali przed dwoma laty dwaj niezłomni śledczy ze szkoły Macierewicza, tak wyczulonej na najdrobniejszy detal związany z „prezydenckim tupolewem”, L. Misiak i G. Wierzchołowski, dotarłszy swoimi sposobami do protokołu zeznań por. A. Wosztyla, na pewno na mgielnym sitcomie  byłaby zarejestrowana już cała smoleńska katastrofa. Na pewno, skoro tenże Wosztyl powiadał w prokuraturze (cytuję za Misiakiem i Wierzchołowskim) tak: Było to około godz. 8.35 polskiego czasu. Stojąc przy swoim samolocie, usłyszeliśmy dźwięk silników Tu-154M podchodzącego do lądowania. Rozpoznałem to po charakterystycznym dźwięku pracy silników tego modelu samolotu. I Misiak z Wierzchołowskim cytują po chwili dalej: W pewnym momencie usłyszałem, że silniki zaczynają wchodzić na zakres startowy, tak jakby pilot chciał zwiększyć obroty silnika, a tym samym wyrównać lot lub przejść na wznoszenie (…) zastanawiam się, co mogło ich skłonić do takiego działania. Po dodaniu obrotów po upływie kilku sekund usłyszałem głośne trzaski, huki i detonacje. Do tego doszedł milknący dźwięk pracującego silnika, a następnie nastała cisza. Dla mnie były to przerażające dźwięki – których – mam nadzieję – nigdy więcej w życiu nie usłyszę  (Nowe Państwo, 3/2011, s. 26).
 
„Komisja Millera” zatem, powinna była zaprezentować w styczniu 2011 także mgielny sitcom z zapisem nie tylko okolic godziny 7.25, ale i 8.35. Przynajmniej świst silników tupolewa, że się posłużę słynną frazą M. Wierzchowskiego, musiał się zarejestrować – skoro słyszał go wtedy Wosztyl z załogą. Chyba bowiem nikt w „komisji Millera” nie miał wątpliwości, co do precyzyjnie ustawionego „zegara kamery” na mgielnym sitcomie ani co do wiarygodności zeznań załogi PLF 031.
 
Zaczęliśmy jednak od godz. 7.08 i warto do niej wrócić na koniec. Tak jak i do „raportu Millera” i do EPWA. Na s. 51 czytamy: W trakcie lotu samolotu Tu-154M w dniu 10.04.2010 r. zarejestrowano trzy transmisje wykonane za pomocą telefonu satelitarnego o godz. 5:15, 5:46:49 i 6:21:40 [UTC – jak można sądzić – przyp. F.Y.M.]. Wynikałoby bowiem w tego zapisu, iż o 7.15 „samolot Tu-154M” już leciał, choć na s. 208 „raportu Millera” jest mowa o uruchomieniu (pierwszego z trzech) silnika o 7:14, a rozpoczęcie kołowania sytuowane jest o 7:17. Jaki więc samolot pokazała w styczniu 2011 „komisja Millera” z monitoringu WPL, znajdujący się jeszcze o 7.22 na płycie warszawskiego lotniska, no bo chyba nie ten lecący już o 7:15?
Lubię to! Skomentuj69 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale