Firmy skupione w Polskim Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego (PZPPF) próbowały usunąć z listy zarówno lek francuskiego konkurenta, jak i inne specyfiki. Został on potem jedynie ponownie wpisany do wykazu i to zgodnie z procedurami.
PZPPF wspierało Towarzystwo Farmaceutyczno-Ekonomiczne. Jak odkryła "Rz" wśród jego założycieli są ludzie zawodowo związani z koncernem Polpharma. Na zablokowaniu listy mogło zależeć przede wszystkim firmie kontrolowanej przez Jerzego Staraka. Polpharma broni swoich wpływów na rynku betablokerów (leków kardiologicznych). Sama produkuje cztery takie leki. Iwabradyna jest konkurencyjnym środkiem.
Jak ustaliła "Rz" Wojciech Kuźmierkiewicz z Polpharmy interweniował w sprawie listy leków u senatora Platformy Obywatelskiej Władysława Sidorowicza. Posługiwał się przy tym ekspertyzą sporządzoną przez dr. Tadeusza Szubę, który kilkunastokrotnie zawyżył szacowane wydatki, jakie musiałby ponieść NFZ przy refundowaniu iwabradyny.
No i proszę.. Jeśli to co pisze Rzepa jest prawdą, to potwierdza się stare powiedzenie - "jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kasę"..
A rynek leków w Polsce to naprawdę wielka kasa..Polacy w sporej części to ludzie uzależnieni od leków.. Konsumują wszelakie piguły bez opamiętania..
Sytuacja z Iwabradyną - przypomina mi medialne szaleństwo związane z Corhydronem 250.
Okazało się że po wycofaniu Corhydronu ze szpitali - znalazło się nagle sporo zamiennika.. Tak dosyć szybko.. Tylko wynikła kicha - bo okazało się że czeski zamiennik był zanieczyszczony..
No ale ten kto miał do niego dostęp - sporo zarobił na aferze z Corhydronem..
Rynek leków - to pole walki na śmierć i życie.. W grę wchodzą kosmiczne pieniądze..
Wszystkie metody dozwolone..
http://wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=9911&wid=9463451&rfbawp=1196906502.814&ticaid=14f24


Komentarze
Pokaż komentarze (6)