galopujący major galopujący major
22
BLOG

Jak się stałem oszalałym lustratorem

galopujący major galopujący major Polityka Obserwuj notkę 31

Salon ma to do tego, że poznaje się logikę swoich przeciwników. Salon ma to do siebie, że można wczuć się np. w prawicowy umysł, wsiąść w tą intelektualną podróż i zobaczyć dokąd cię ona na koniec  zaprowadzi. Postanowiłem na chwilę stanąć po drugiej stronie barykady  

Zacznijmy więc jak na solidnego prawaka przystało z  grubej historycznej rury:

W roku 1954 w Polsce nadal rządzi NKWD-owski szpicel Bolesław Bierut, Polska a raczej jej resztki jęczy przygnieciona sowieckim buciorem Żydokomuny. Ci, którzy do końca nie zatracili resztek przyzwoitości starają się jak mogą unikać kontaktów z władzą. Wiedzą, że to hołota co ma krew na ludzkich rękach. Ubecja opanował wszystkie najważniejsze dziedziny życia. Kultura, nauka, wojsko, sport, to wszystko oplecione jest siecią agentury. Każdy kto wyjeżdżał musiał podpisywać ubeckie kwity i z władzą współpracować. Niepokornych odprawiano z kwitkiem, szykanowano zwalniano z uczelni. Żelazna granica była nie do przeskoczenia, tylko nieliczni śmiałkowie narażając życie uciekali z tego obozy koncentracyjnego jakim był PRL. Za Gomułki sytuacja zmieniła się tylko trochę na lepsze, ale zmiany były pozorne. Inteligencję zamordowaną w Katyniu zastąpili „poputczycy” -pożyteczni idioci doszkalani na kursach dla komunistycznych kacyków.

I w tym momencie  pojawia się nasz bohater:

Pracuje przez cały czas na kilku etatach. Najpierw wykłada na tzw. Sorbonie przy Politechnice Warszawskiej. Doucza świeżych kierowników i dyrektorów z partyjnego awansu, którym brakuje wykształcenia. Na pełen etat na Wydział Inżynierii Sanitarnej PW przechodzi w 1958 r. Równocześnie dorabia w biurach projektowych. Bardziej niż naukowcem jest jednak człowiekiem czynu. Niezmiernie w zrujnowanej stolicy cenionym. Bierze udział prestiżowych warszawskich projektach. Żeby zaprojektować potrzebne instalacje w budowanej w Warszawie Ambasadzie USA, jedzie na szkolenia do Anglii i Holandii. W 1965 r. – także na kontrakt do Libii. Na takie zlecenia mogą w PRL liczyć tylko bardzo pewni ludzie. To był czas, wspominają dziś jego synowie, gdy ich status materialny znacznie przewyższał przeciętną podwórkową.*

W domu, od 1954 r. (…) było coraz dostatniejCo roku (…) całą rodziną  wyjeżdżali na dwumiesięczne wakacje. Dostawali paszporty na wyjazd do Odessy, ówcześnie w ZSRR. Najbliższa rodzina wyjeżdżała do rodziny w Anglii. Też nie miała paszportowych kłopotów.** 

Reaguje na to wszystko z obrzydzenie. Dość tych kłamstw Ubekistanu, tych uładzonych życiorysów. Ktoś kto projektował instalacje w amerykańskiej ambasadzie musiał być szpiclem, ktoś kogo puszczano (i to z najbliższą rodziną!) na wakacje do Anglii nie mógł  być przeciętnym Kowalskim. Musieli mu ufać, musieli wierzyć, że nie poprosi o azyl i tam nie zostanie. Jeszcze nie ostygła krew polskich bohaterów, a ten szkoli komunistyczne bydło. Szkolić musiał nieźle skoro wkrótce awansował i został przyjęty na pełen etat na Politechnice.

A teraz rozwiązanie zagadkiKim jest owy bohater?

To Rajmund Kaczyński- ojciec Lecha i Jarosława Kaczyńskich

Podobało się, bo ja muszę k...a taką prawicową logikę czytać ciągle, nie tylko tu, w salonie.

Na koniec cytaty  towarzyszące mi w poszukiwaniach:

 „Pani sędzia Mojkowska nie jest osobą, której nazwiska nie znam. Wiem, z jakich środowisk się wywodzi. To nie powinno mieć żadnego znaczenia, ale wczoraj straciłem tę pewność, że to takiego znaczenia nie ma”                                                                                                                                                                                                                                                            Lech  Kaczyński

„Pani Łuczywo pisze, że Donald Tusk w końcu powiedział to, co powinien powiedzieć (...) Nasza diagnoza została potwierdzona: mamy do czynienia z szybko budowanym sojuszem sił lewicowych, znów siły wywodzące się z Komunistycznej Partii Polski, bo takie reprezentuje pani Łuczywo, są na pierwszej linii. To one znów dyrygują, tym razem PO."                                                                                                                                                                                                                                                      Jarosław Kaczyński

„Dlaczego ty i twoi kumple dostajecie białej gorączki gdy ktoś interesuje się waszym życiem? Co u Helenki Łuczywko? Była ostatnio na grobie tatusia-zbrodniarza z UB? A Adam M. bywa w synagodze? Spotyka tam Wandzię R., Helenkę i ciebie samą? Seweryn Blumsztajn dalej nie lubi wieprzowiny? No sprzedaj nam parę plot z życia elit..."                                                                                                                                                                                                                                                             Marcin „Galba” Michta 

*  -  Polityka o rodzinie Kaczyńskich

** -  Gadzinowski o Kaczyńskich na podstawie "Alfabetu..." Zaremby i Karnowskiego

oraz

 Pardon przedrukowuje artykuł z Super Ekspressu  

        Uparty centrolewicowiec, niedogmatyczny liberał i gospodarczy i obyczajowy, skłaniający się raczej ku agnostycyzmowi, fan F.C. Barcelony choć nick upamiętnia Ferenca Puskasa gracza Realu Madryt email: gamaj@onet.eu About Ferenc Puskas: I was with (Bobby) Charlton, (Denis) Law and Puskás, we were coaching in a football academy in Australia. The youngsters we were coaching did not respect him including making fun of his weight and age...We decided to let the guys challenge a coach to hit the crossbar 10 times in a row, obviously they picked the old fat one. Law asked the kids how many they thought the old fat coach would get out of ten. Most said less than five. Best said ten. The old fat coach stepped up and hit nine in a row. For the tenth shot he scooped the ball in the air, bounced it off both shoulders and his head, then flicked it over with his heel and cannoned the ball off the crossbar on the volley. They all stood in silence then one kid asked who he was, I replied, "To you, his name is Mr. Puskás". George Best His chosen comrades thought at school He must grow a famous man; He thought the same and lived by rule, All his twenties crammed with toil; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' Everything he wrote was read, After certain years he won Sufficient money for his need, Friends that have been friends indeed; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' All his happier dreams came true - A small old house, wife, daughter, son, Grounds where plum and cabbage grew, poets and Wits about him drew; 'What then.?' sang Plato's ghost. 'What then?' The work is done,' grown old he thought, 'According to my boyish plan; Let the fools rage, I swerved in naught, Something to perfection brought'; But louder sang that ghost, 'What then?' “What then”” William Butler Yeats

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (31)

Inne tematy w dziale Polityka