Podobno nie da się analitycznie skrytykować felietonowych dziełek Pana Stanisława. Tak przynajmniej twierdzi RozVLADowski, z którym w piątek umówiłem się w Warszawie na piwko. RozVLAD na moją prośbę wkleił mi nawet taki tekst, którego ni cholery ponoć "ni rozbierosz". No ale przewrotnym lewicowym okiem sporóbuje. No to zaczynamy
Błogosławiona wina
Komentarz · tygodnik „Nasza Polska” · 2007-06-19 | www.michalkiewicz.pl
Tytułowe określenie jest terminem teologicznym. W ten sposób nazywany jest grzech pierworodny, który wprawdzie z jednej strony sprowadził na świat i ludzkość rozmaite paroksyzmy, ale z drugiej – stał się przyczyną Odkupienia przez Zbawiciela. „O szczęśliwa wino, którą zmazać musiał tak wielki Odkupiciel!” – mówimy w Wielką Sobotę.
Ten teologiczny termin odnosi się do spraw najważniejszych i ostatecznych, ale mechanizm nim rządzący da się zastosować również do spraw trochę mniej ważnych i przemijających, jak na przykład udział Polski w Unii Europejskiej.
Jak wiadomo, za sprawą „drogiego Bronisława” oraz innych bojowników o wolność i demokrację, gryzipóry z „prasy międzynarodowej”, a nawet i narodowej, rozdzierają szaty nad Polską z powodu prześladowań, jakich faszystowski reżym braci Kaczyńskich dopuszcza się wobec pederastów płci obojga.
Fragmenty teologiczne zostawmy, gdzie mi w moim chrześcijańskim miłosierdziu do Pana Staszka. Gdzie mi do jego wdowich groszów i nadstawiania policzków, gdzie mi do jego żarliwej wiary, która jest tak gorąca jak wrzątek roszczeń żydowskich Żydów. Co prawda Gwiazdka (o przepraszam za komunisrtyczną nowomowę) Wigilia Bożego Narodzenia już dawno za nami, ale prezenty jakie św.Mikołaj w postaci np. pewnej katalońskiej "damy" z El Pais śle nam nad Wisłę, wielce radują naszych uciemiężonych, prawicowych dziennikarzy. Gdy spośród setek, no nie przesadzajmy dziesiątek artykułów o naszych bliźniakach, trafi się jakiś wyjątkowo głupawy, dyżurne komando (rozpiska dyżurów w siedzibie Rzepy) podskakuje z radości, zaciera patriotyczne rączki i już smaży artykulik o podłym Zachodzie. Zupełnie przypadkiem pomija się te artykuły, które o faszyzm nie zachaczają, a o dziwo poputczykom takim jak ja, mogą wydać się nad wyraz celne. Przypadkiem wybiera się również te najgłupsze, aby na takim podglebiu zasadzić rozmaite teorie o pederastów rewolucji, której symbolem jest tęczowy sztandar. Ale idźmy dalej
W Unii Europejskiej, obywatele nie mogą urządzać referendum w sprawie wysokości i rodzaju obciążeń podatkowych, są poddani przymusowi ubezpieczeń społecznych, muszą posyłać dzieci do szkół, gdzie różni wpływowi wariaci uprawiają pranie mózgów i indoktrynację, nie wolno im wygłaszać niektórych opinii (w Ameryce pod tym względem jest jeszcze gorzej; na przykład od lutego nie wolno używać słowa „niger”, czyli „czarnuch”), np. na temat pewnych grzechów, a także wydarzeń w okresu II wojny światowej, ale nikt, poza wrogami demokracji, nie uważa tego wszystkiego za ograniczenia wolności.
Przeciwnie – europejsy twierdzą, że ograniczenia te są świadectwem wolności prawdziwej, a - jak zauważył kiedyś Sławomir Mrożek – wolność prawdziwa pojawia się tam, gdzie nie ma wolności zwyczajnej. Wszystko dlatego, że za probierz wolności został uznany stosunek do pederastów – żeby broń Boże im się nie sprzeciwiać.
Nasz specjalista od spraw wszelakich Staś Michalkiewicz zapomniał w swym radiomaryjnym roztargnieniu o referendum w sprawie samoopodatowaniu się gminy. Nie zdaje sobie więc sprawy ( może i dobrze), że gdy wraz z Waldkiem"Sbeckie fałszywki cytuje" Łysiakiem zadadzą już ten ostateczny cios Gadzinie Wyborczej, to w każdej gminie w Polsce wdzięczni mieszkańcy będa mogli w czynie społecznym opodatkować sie i wybudować pomnik bohaterom walki z różowym rynsztokiem. W każdej tedy gmienie stanie popiersie któregoś z "Bandy czworga": Michalkiewicza, Łysiaka, Ziemkiewicza i jakżeby inaczej Janusza Korwin- Mikke. Szkoły opętane z kolei przez "wariatów" oczywiście obowiazkowe nie są, choć odkąd pojawił minister Giertych róznie sie o tym mówi. Obowiązkowa jest sama szkoła, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby w szkolny biznes weszła wspomniana czwórka i poczęła dzieci uczyć, że kobieta powstała z żebra Adama, smok wawelski jest szwagrem potwora z Loch Ness, zaś ruski bokser Wałujew jest odmrożonym Neandertalczykiem. Co prawda istniej jakis program, ale jak się kuratorom wyśle list od Romana z pieczęciom pewnego znanego redemptorysty, to i oni w końcu ustąpią. Nic więc tylko zakładać własny biznes, a na lekcjach bilogii wprowadzi się coś w stylu "aseksulanego wspólżycia paprotek jako dowódu na aseksulaność człowieka". Największą jednak zbrodnią jest niewątpliwie zakaz nazywania murzynów "czarnuchami" Wpisuje się to w tragiczny ciąg językowych zbrodni zakazujących używania takich adekwatnych zwrotów jak "ty czarna małpo", "ty brudasie" oraz używany od dawien dawna ty "niewolnicza suko". Jak by nie patrzyć zakaz używania takich zwrotów to bandycki prezentyzm nie uwzględniający realiów tamtych czasów i barbarzyńskim zwyczajem zmieniający obyczaje na lewacką modłę.
Chcą pederaści urządzić Paradenmarsch – nikt nie może im w tym przeszkodzić, choćby nawet w biały dzień na ulicach markowali rżnięcie modo bestiarum, albo i nie markowali. Ludności nie tylko nie wolno się sprzeciwiać, ale powinna się radować.
Tak w każdym razie powiedział mi kiedyś pan red. Janusz Majcherek, współpracownik „Tygodnika Powszechnego” – że tolerancja nie oznacza już cierpliwego znoszenia czegoś wstrętnego i szkodliwego w imię jakiejś wyższej racji, np. pokoju społecznego, tylko musi oznaczać akceptację. Znaczy – na widok pederasty każdy musi uśmiechać się przymilnie, choćby mu się z obrzydzenia przewracały wszystkie bebechy.
Ano, tak już bywa, kiedy Nowe walczy ze Starym, a dzisiaj takie czasy, że awangarda wszechświatowej rewolucji wciągnęła na swoje sztandary cały katalog seksualnych dewiacji, za wyjątkiem pedofilii. Ale to normalne, bo przecież i bolszewicy zwalczali kiedyś trockistów jako heretyków, a dziś trockiści biorą odwet. Zanim jednak to nastąpi, pederaści są na topie.
Powierzchnia Warszawy ma 517, 90 kilometrów kwadratowych, doba 24 godziny, a kąt 360 stopni- jakby nie analizowac tych danych wychodzi , na to że gdy przez te dwie godziny w roku ktoś przejdzie kilka kilometrów po naszej stolicy, to te ze dwa miliony mieszkańców z okładem, nie jest non stop postawione pod ścianą i pederstów widokiem "delektować" się nie musi. Popatrz synku jakie piękne dzisiaj niebo- powie mama, gdy przypadkiem w poszukianiu Gazety Polskiej zbłądza w okolice parady. Od biedy moga się odwrócić, choć prawdopodbieństwo, że akurat trafią na paradę jest mniejsze niż to, że prezydent Kaczyński nauczy się czytać swe przemówienia. Ale, że za każdym razem gdy jest parada, to zgraja antypederastowych działaczy pędzi zobaczyć pederastów w akcji, to się nie dziwię, że i owo prawdopodbieństwo gwałtownie im wzrasta ( i pewnie nie tylko prawdopodbieństwo), no a potem mazgają się, że oczywiście muszą na to patrzeć.
Co prawda rżnięcie modo bestariu czym kolwiek to jest ( fantazji erotycznych Pana Stasia nie znam) musi być, jak to każde publicznie rżnięcie, traktowane jako wykroczenie, i jako jest więc takie sprzeczne z prawem, a na sprzeczną z prawem paradę żaden urzędnik zgody nie wyda, ale i ten błąd Panu Stasiowi wybczymy. To nie Judajczykowie, żeby miał wszytsko wiedzieć.
Koprofilia, gerontofilia, zoofilia to tylko kilka z dewiacji, które szczegółowo omawiał pewien ksiądz na lekcji religii w pewnym technikum. Żadnych z tych oznak postępu nie znalzałem na sztandarach pederastów, ale widać sam homoseksualizm się trochę dewaluuje i trzeba podkręcić maszynkę słusznego oporu. No bo ile można straszyć nawałnicą pedalska, która nadchodzi juz od lat conajmniej dziesięcu i jakoś nadejśc nie może.
Z tego powodu pewien hiszpański pederasta, a może tylko ich rzecznik, oburzony do żywego doniesieniami „prasy międzynarodowej” o gehennie, jaką pod strasznym knutem braci Kaczyńskich przeżywają w Polsce pederaści, zaproponował, by Polska została wyrzucona z Unii Europejskiej. Niech mu Pan Bóg da zdrowie, niech jego pomysł podchwycą pederaści pozostałych krajów członkowskich i niech skłonią swoje oburzone rządy do wyrzucenia Polski z UE.
Wyobraźmy sobie tylko, że nie podlegalibyśmy władzy Komisji Europejskiej, nie musielibyśmy wybierać posłów do Parlamentu Europejskiego, nie musielibyśmy zastanawiać się, co też Trybunał w Strasburgu robi z 22 pozwami przeciwko Polsce, jakie złożyło tam Powiernictwo Pruskie, no i nie musielibyśmy płacić rocznej składki, za którą można by wybudować w Polsce 500 kilometrów autostrady – i tak dalej.
Oczywiście posiadacze gruntów rolnych nie dostawaliby dopłat, zadłużone samorządy nie dostałyby dofinansowania do coraz to nowych inwestycji, zbankrutowałyby firmy piszące podania o zapomogi. Na pewno nie wszyscy byliby zadowoleni, ale na tym świecie pełnym złości nie ma rzeczy doskonałych.
Co prawda te 500 km autostrady to by było z Warszawy przez Licheń do Torunia, ale przecież dobre i to. Co prawda do autostrad trzeba jakoś dojechać, np.przez zrujnowane mosty wyremontowane m.in. za kasę unijną, ale co tam kupiło by sie trochę tratw i kajków i od razu byłoby bardziej ekologicznie. Co prawda mógłby sie trochę oburzyć kolega Pana Stasia, Pan Rafał, że doić ojczyzny nie może, ale co tam dostałby trzeci program z kolei w TVP i jakoś finansowo by sie odkuł.
Na przykład teraz polski rząd próbuje przekonać rządy innych państw i pana Barroso, żeby w konstytucji Unii Europejskiej przyjęty został system pierwiastkowy. Chodzi o to, żeby wyciągać pierwiastek kwadratowy z liczby ludności każdego kraju i w ten sposób ustalać siłę jego głosu.
System pierwiastkowy miałby zastąpić system podwójnej większości, w którym do przegłosowania, dajmy na to, Polski, to znaczy – zmuszenia jej do robienia czegoś wbrew własnemu interesowi, wystarczyłaby większość państw grupujących większość ludności Unii Europejskiej.
Warto jednak zauważyć, że w systemie pierwiastkowym Polska też mogłaby zostać przegłosowana, bo taka możliwość wynika z przyjęcia konstytucji Unii Europejskiej, która zrywa z zasadą jednomyślności.
Okazuje się, że tak czy owak, przyjęcie konstytucji UE, nawet z systemem pierwiastkowym, oznacza formalną rezygnację z suwerenności. W tej sytuacji jedyna nadzieja w hiszpańskich i innych pederastach.
Niestety w kwestii pierwiastka nie mogę sie wypowiedzieć, wiem tylko jednak, że
- Mówić, że nie odnieśliśmy sukcesu, to jakby mieć pretensje do kogoś, kto zdobył złoty medal na olimpiadzie, że przy okazji nie pobił rekordu świata, który i tak do niego należy
( copyright by Lech Kaczyński)
Uparty centrolewicowiec, niedogmatyczny liberał i gospodarczy i obyczajowy, skłaniający się raczej ku agnostycyzmowi, fan F.C. Barcelony choć nick upamiętnia Ferenca Puskasa gracza Realu Madryt email:
gamaj@onet.eu
About Ferenc Puskas: I was with (Bobby) Charlton, (Denis) Law and Puskás, we were coaching in a football academy in Australia. The youngsters we were coaching did not respect him including making fun of his weight and age...We decided to let the guys challenge a coach to hit the crossbar 10 times in a row, obviously they picked the old fat one. Law asked the kids how many they thought the old fat coach would get out of ten. Most said less than five. Best said ten. The old fat coach stepped up and hit nine in a row. For the tenth shot he scooped the ball in the air, bounced it off both shoulders and his head, then flicked it over with his heel and cannoned the ball off the crossbar on the volley. They all stood in silence then one kid asked who he was, I replied, "To you, his name is Mr. Puskás". George Best
His chosen comrades thought at school He must grow a famous man; He thought the same and lived by rule, All his twenties crammed with toil; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' Everything he wrote was read, After certain years he won Sufficient money for his need, Friends that have been friends indeed; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' All his happier dreams came true - A small old house, wife, daughter, son, Grounds where plum and cabbage grew, poets and Wits about him drew; 'What then.?' sang Plato's ghost. 'What then?' The work is done,' grown old he thought, 'According to my boyish plan; Let the fools rage, I swerved in naught, Something to perfection brought'; But louder sang that ghost, 'What then?' “What then”” William Butler Yeats
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka