galopujący major galopujący major
126
BLOG

Hej Szafrański, Pan się nie boi

galopujący major galopujący major Polityka Obserwuj notkę 5

Tylko ponad 700 dni sędzia Szafrański pisał uzasadnienie do wyroku, do którego uzasadnienie miał obowiązek sporządzić w ciągu dni 7-u. Niby dwa zera różnicy więc o co ten cały rwetes? Podobnie nie wiedzieć czemu w postępowaniu Pan Tomka raziło to, że gdy orzekał w sądzie rejestrowym to nie dokonywał czynności nakazanych mu przez ustawę Niestety  przesiąknięty agenturą sąd dyscyplinarny uwziął się na pana Tomka i dyscyplinarnie ukarał go przenosinami do innego sądu. W 2004 r. przeniesiono go do sądu rejonowego pod Łodzią. Pan Tomek człowiek z wszech miar delikatny, nie zniósł  szykan tej sitwy drwiącej z mobbingu jakim był poddawany i postanowił rzucić ten łapówkarski zawód w cholerę. Wcześniej ostatkiem sił, niczym zranione zwierzę, próbował walczyć z systemem. Ale Sąd Najwyższy najwyraźniej opanowany przez SB-ecję, albo jej pogrobowców nie przychylił się do wniosków Pana Tomka.

Pan Tomek rzucił wiec togę i postanowił walczyć z bandytyzmem. Mimo, iż nie skończył aplikacji prokuratorskiej i tym bardziej nigdy nie pracował jako prokurator ( w tym przypadku akurat zupełnie jak obecny minister wszechczasów) to słusznie otrzymał nominacje na prokuratora rejonowego w Bochni. Przecież jego dotychczasowa, przedstawiona wyżej  kariera nie tylko była bez zarzutu, ale wręcz przeciwnie zapewniała, że Pan Tomek prokuratorem będzie znakomitym. To nie kto inny bowiem jak sędzia Szafrański orzekał w sprawie przeciwko policjancie, która udostępniła  „Złemu”, gazecie żony przebrzydłego Urbana, drastyczne zdjęcia operacyjne. Pan Tomek był tym wszystkim tak wzburzony, po nocach mu się te zdjęcia śnić musiały, że aż z wrażenia poszedł na rozprawę apelacyjną i przysłuchiwał się jak to kolejny już raz przygniatający materiał dowodowy przygotował ówczesny szef stowarzyszenia „Katon”, niejaki Zbigniew Ziobro.

Ale Pan Tomek nie przepracował w prokuraturze rejonowej ani jednego dnia. Nie będzie taki specjalista męczył się jak jakaś Wilkosz –Śliwa albo inna komunistka. Jako wybitny prawnik natychmiast został porwany w wir bardziej wymagającej pracy. Rzadko wśród urzędników można znaleźć tak wybitny umysł prawniczy. Został specjalistą w dziale legislacyjno-prawnym w samym Ministerstwie Sprawiedliwości, a potem po paru miesiącach w podziękowaniu za zasługi awansowano go na prokuratora okręgowego. Sitwa znów próbowała rzucać mu kłody pod nogi, kolegium przy Prokuraturze Apelacyjnej negatywnie zaopiniowało jego kandydaturę. Ale na szczęście Pan minister nie dał wiary oszczercom i depcząc szatański ogon powołał Pana Tomka. Teraz Pan Szafrański jest szacownym sekretarzem komisji kodyfikacyjnej, czyli po naszemu przelewa na papier myśli prof.Mąciora.

I gdy tylko któryś z was lewaków zarzuci mi, że Szanowny Pan minister w oczyszczaniu środowiska prawniczego jest kłamcą i hipokrytą to odpowiem mu dowodem na ronsona- czyli, że uważam Pana ministra za osobę inteligentną, a osoby inteligentne błędów nie popełniają, więc i Pan Ziobro błędu popełnić nie może. c.b.d.u.         

 

        Uparty centrolewicowiec, niedogmatyczny liberał i gospodarczy i obyczajowy, skłaniający się raczej ku agnostycyzmowi, fan F.C. Barcelony choć nick upamiętnia Ferenca Puskasa gracza Realu Madryt email: gamaj@onet.eu About Ferenc Puskas: I was with (Bobby) Charlton, (Denis) Law and Puskás, we were coaching in a football academy in Australia. The youngsters we were coaching did not respect him including making fun of his weight and age...We decided to let the guys challenge a coach to hit the crossbar 10 times in a row, obviously they picked the old fat one. Law asked the kids how many they thought the old fat coach would get out of ten. Most said less than five. Best said ten. The old fat coach stepped up and hit nine in a row. For the tenth shot he scooped the ball in the air, bounced it off both shoulders and his head, then flicked it over with his heel and cannoned the ball off the crossbar on the volley. They all stood in silence then one kid asked who he was, I replied, "To you, his name is Mr. Puskás". George Best His chosen comrades thought at school He must grow a famous man; He thought the same and lived by rule, All his twenties crammed with toil; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' Everything he wrote was read, After certain years he won Sufficient money for his need, Friends that have been friends indeed; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' All his happier dreams came true - A small old house, wife, daughter, son, Grounds where plum and cabbage grew, poets and Wits about him drew; 'What then.?' sang Plato's ghost. 'What then?' The work is done,' grown old he thought, 'According to my boyish plan; Let the fools rage, I swerved in naught, Something to perfection brought'; But louder sang that ghost, 'What then?' “What then”” William Butler Yeats

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka