Tylko ponad 700 dni sędzia Szafrański pisał uzasadnienie do wyroku, do którego uzasadnienie miał obowiązek sporządzić w ciągu dni 7-u. Niby dwa zera różnicy więc o co ten cały rwetes? Podobnie nie wiedzieć czemu w postępowaniu Pan Tomka raziło to, że gdy orzekał w sądzie rejestrowym to nie dokonywał czynności nakazanych mu przez ustawę Niestety przesiąknięty agenturą sąd dyscyplinarny uwziął się na pana Tomka i dyscyplinarnie ukarał go przenosinami do innego sądu. W 2004 r. przeniesiono go do sądu rejonowego pod Łodzią. Pan Tomek człowiek z wszech miar delikatny, nie zniósł szykan tej sitwy drwiącej z mobbingu jakim był poddawany i postanowił rzucić ten łapówkarski zawód w cholerę. Wcześniej ostatkiem sił, niczym zranione zwierzę, próbował walczyć z systemem. Ale Sąd Najwyższy najwyraźniej opanowany przez SB-ecję, albo jej pogrobowców nie przychylił się do wniosków Pana Tomka.
Pan Tomek rzucił wiec togę i postanowił walczyć z bandytyzmem. Mimo, iż nie skończył aplikacji prokuratorskiej i tym bardziej nigdy nie pracował jako prokurator ( w tym przypadku akurat zupełnie jak obecny minister wszechczasów) to słusznie otrzymał nominacje na prokuratora rejonowego w Bochni. Przecież jego dotychczasowa, przedstawiona wyżej kariera nie tylko była bez zarzutu, ale wręcz przeciwnie zapewniała, że Pan Tomek prokuratorem będzie znakomitym. To nie kto inny bowiem jak sędzia Szafrański orzekał w sprawie przeciwko policjancie, która udostępniła „Złemu”, gazecie żony przebrzydłego Urbana, drastyczne zdjęcia operacyjne. Pan Tomek był tym wszystkim tak wzburzony, po nocach mu się te zdjęcia śnić musiały, że aż z wrażenia poszedł na rozprawę apelacyjną i przysłuchiwał się jak to kolejny już raz przygniatający materiał dowodowy przygotował ówczesny szef stowarzyszenia „Katon”, niejaki Zbigniew Ziobro.
Ale Pan Tomek nie przepracował w prokuraturze rejonowej ani jednego dnia. Nie będzie taki specjalista męczył się jak jakaś Wilkosz –Śliwa albo inna komunistka. Jako wybitny prawnik natychmiast został porwany w wir bardziej wymagającej pracy. Rzadko wśród urzędników można znaleźć tak wybitny umysł prawniczy. Został specjalistą w dziale legislacyjno-prawnym w samym Ministerstwie Sprawiedliwości, a potem po paru miesiącach w podziękowaniu za zasługi awansowano go na prokuratora okręgowego. Sitwa znów próbowała rzucać mu kłody pod nogi, kolegium przy Prokuraturze Apelacyjnej negatywnie zaopiniowało jego kandydaturę. Ale na szczęście Pan minister nie dał wiary oszczercom i depcząc szatański ogon powołał Pana Tomka. Teraz Pan Szafrański jest szacownym sekretarzem komisji kodyfikacyjnej, czyli po naszemu przelewa na papier myśli prof.Mąciora.
I gdy tylko któryś z was lewaków zarzuci mi, że Szanowny Pan minister w oczyszczaniu środowiska prawniczego jest kłamcą i hipokrytą to odpowiem mu dowodem na ronsona- czyli, że uważam Pana ministra za osobę inteligentną, a osoby inteligentne błędów nie popełniają, więc i Pan Ziobro błędu popełnić nie może. c.b.d.u.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)