galopujący major galopujący major
27
BLOG

Polska - USA 0 : 3

galopujący major galopujący major Polityka Obserwuj notkę 25

To już trzeci raz jak zostaliśmy jak polityczni frajerzy ogoleni przez Amerykanców, ale widząc uśmiech na okrągłej twarzy Słońca Helu śmiem podejrzewać, że nie ostatni.

Paradoksalnie najtrudniej było Jankesom przekonać nas do F-16, a wówczas jak wiadomo rządził Rywinland. Widać ówcześni politycy  utytłani w czerwonej farbie,  z zakodowaną od urodzenia niechęcią wobec Amerykanów potrafili chociaż skutecznie czegoś zażądać w zamian za miliony jakie poszły na niby najlepsze samoloty. Oczywiście nie jest to ich zasługa, a raczej efekt nacisku amerykańskich konkurentów, którzy zmusili Jankesów aby na stół rzucili coś jeszcze niż tylko stalowe skrzydła. No i rzucili tedy Amerykanie offset, a nasi bez żenady rzucili się z kolei sławić amerykańska hojność i przekonywać nas o drugim Kuwejcie nad Wisłą. Offset nie wypalił  do dziś coś tam szeptamy po kątach, żeby może jednak wywiązali się z umów, ale nie za głośno, bo jeszcze Kaczyńskiemu obetną o parę minut spotkanie Białym Domu i wówczas czasu zostanie mu tylko na  przywitanie się w jedynym obcym języku jaki zna, czyli: Zdrastwujtie, kak zdrowie? Nu haraszo tawarisz Bush.

Drugi raz golili już nas bez wysiłku, właściwe to sami łeb pod brzytwę podłożyliśmy. Radzio Sikorski gentelman z Washingotnu zwany również mazgajem z Warszawy, pojechał tam i bez mrugnięcia okiem ogłosił, że nasi jadą do Afganistanu walczyć z najlepszą partyzantką świata. Kiedyś my wysyłaliśmy do ZSRR węgiel, a oni nam buty… do podzelowania. Teraz chociaż nie mamy butów. Widać jest postęp. Oczywiście walka z partyzantką jest nam niezbędna jako wojskowe doświadczenie, bo przecież na wypadek wojny to pierwszą rzeczą jaką będzie Polska armia miała za zadanie, to pacyfikacja mazurskich wiosek, które zostały zwrócone potomkom niemieckich właścicieli.

 Trzeci raz był wczoraj. Prezydent wrócił z tarczą, a nie na tarczy. Teraz tylko trzeba poczekać na instrukcje z Nowogrodzkiej i można będzie sławić kolejny międzynarodowy sukces. Negocjacje były twarde. Trzy razy na bushowskim ranczo prezydent jechał na kucyku pony, zjadł cztery kawałki pieczonych udek kurczaka, posłuchał, że jesteśmy „very important” i „you are polish hero” itp. a na końcu uzyskał niesłychanie ważne zapewnienie, że o wizach… zadecyduje amerykański kongres. Może trzeba było wybrać się na ranczo do Nicponia, z amerykańską konstytucja pod pachą,  a decyzję na tak puścić za ocean gołębiem. Efekt ten sam, a o ile taniej, można by wtedy kupić podnóżki do wszystkich prezydenckich limuzyn. Tarcza ma nas chronić  np. przed Iranem, który ani myśli nas atakować, chyba że dla odmiany tam z kolei poślemy nasze wojska, ale i wówczas Iran zamiast marnować na nas te swoje parę bombek, po prostu wysadzi jakieś centrum handlowe, przed czym żadna tarcza nas nie uchroni. 

I gdy któremuś z posłów Prawa i Sprawiedliwości przyjdzie do głowy zapytać co uzyskaliśmy w zamian za tarczę to już  niech lepiej opieprzy Marię Kaczyńską, bo inaczej znajomość z tym Panem posłem będzie za Pana prezydenta uważana za zakończoną.      

        Uparty centrolewicowiec, niedogmatyczny liberał i gospodarczy i obyczajowy, skłaniający się raczej ku agnostycyzmowi, fan F.C. Barcelony choć nick upamiętnia Ferenca Puskasa gracza Realu Madryt email: gamaj@onet.eu About Ferenc Puskas: I was with (Bobby) Charlton, (Denis) Law and Puskás, we were coaching in a football academy in Australia. The youngsters we were coaching did not respect him including making fun of his weight and age...We decided to let the guys challenge a coach to hit the crossbar 10 times in a row, obviously they picked the old fat one. Law asked the kids how many they thought the old fat coach would get out of ten. Most said less than five. Best said ten. The old fat coach stepped up and hit nine in a row. For the tenth shot he scooped the ball in the air, bounced it off both shoulders and his head, then flicked it over with his heel and cannoned the ball off the crossbar on the volley. They all stood in silence then one kid asked who he was, I replied, "To you, his name is Mr. Puskás". George Best His chosen comrades thought at school He must grow a famous man; He thought the same and lived by rule, All his twenties crammed with toil; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' Everything he wrote was read, After certain years he won Sufficient money for his need, Friends that have been friends indeed; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' All his happier dreams came true - A small old house, wife, daughter, son, Grounds where plum and cabbage grew, poets and Wits about him drew; 'What then.?' sang Plato's ghost. 'What then?' The work is done,' grown old he thought, 'According to my boyish plan; Let the fools rage, I swerved in naught, Something to perfection brought'; But louder sang that ghost, 'What then?' “What then”” William Butler Yeats

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (25)

Inne tematy w dziale Polityka