Rzekł Ziobro, a jak Ziobro rzeknie to ho ho. Owego pamiętnego wieczoru gdy Leszek Miller przybył na miejsce zabójstwa Papały na nogach musiał mieć chyba obcasy. Albo ostrogi, choć większy efekt dałyby łyżwy, o płetwach nie wspominając. Miller zadeptywał ślady, więc nie ma siły musiał mieć specjalistyczny sprzęt do wdeptywania. Kto wie może Miller nawet tam perfidnie tańczył ? Był już taki, co nie chciał tańczyć przed komisją, a teraz mamy takiego co tańczył przed policją. Miller tańczył oczywiście Mazura (a cóż innego miałby tańczyć), a pod rękę brać musiał te dziesiątki prawicowych polityków, którzy też zjawili się na miejscu zdarzenia, ale przypadkiem ówczesna prawicowa telewizja ich nie pokazała. Ale oni śladów nie zadeptywali. Nie od dziś bowiem wiadomo, że prawica jako ta miłująca odwieczny porządek, nawet na miejscu zbrodni stoi karnie w szeregu i czeka na zezwolenie. Nie to co lewicowa swołocz, która zamiast stać, tarza się w krzaczorach jak świnie, a wszystko po to by zatrzeć ślady. Rył tedy Miller kinolem w ziemi, a może nawet podręczny pług przyniósł, a ówczesna policja choć rządzona przez „gangstera z Pabianic” to była tak „miętka”, że tylko rżnąc głupa potrafiła.
Sam Miller był chyba( jakie chyba) przez NKWD szkolony. Przedrzeć się przez kordon policjantów, porwać tą plastikową taśmę, i udając, że mu przypadkiem zapalniczka spadła, gwałtownym ruchem zatrzeć ślady zbrodni – tak to nie może być dziełem przypadku.
Gdy już cała ta rzesza synalków Pisowskich dygnitarzy zmorduje te studia prawnicze (najlepiej na tym nowym uniwerku państwowym), a potem te aplikację odbębni, to pierwszą rzeczą jaką powinni zrobić to wszcząć śledztwo w sprawie obuwia Leszka Millera, zaaresztować perfidne obcasy, poddać je krzyżowemu ogniu pytań, choć i tak wiemy, że winny jest przecież obcas…lewy.


Komentarze
Pokaż komentarze (22)