Na jeziorze Wdzyckim wiał silny wiatr. Babcia opiekująca się swymi wnukami, zapewne kazał im zostać pod pokładem. Zbyt silny wiatr mógłby ich zwiać do jeziora. Musieli się bać, choć pewnie nie myśleli o śmierci. Ot powieje i przestanie, jachtem kierował doświadczony żeglarz wiec nie ma się czego obwiać. Niestety pech chciał, że jacht się przewrócił, babcia z wnuczkami nie wypłynęli z kabiny. Nie udało ich się uratować.
To wiadomośc z ostatniej chwili.
Matce owych chłopców, a jednocześnie córce swej matki premier nie da za każdego zmarłego po 100 tysięcy złotych. Minister Polaczek nie będzie mówił o tym, że trudniej będzie wynajmować się jachty. Prezydent się nie przeżegna, a zza jego pleców nie wychyli się zatroskany Adam Bielan.
Z kancelarii prezydenta nie otrzyma ona 10 tys. złoty na każdą utopioną osobę.
Wreszcie premier nie karze prezesowi Netzelowi wypłacać większe odszkodowanie niż przewiduję to górna granica odpowiedzialności za zobowiązania ubezpieczeniowe.Ta matka musi sobie radzić sama, ona nie dostanie nic. W przeciwieństwie do tych, którzy przeżyli we Francji i mają np. złamaną rękę.
Fortuna kołem się toczy, czasami wpada w zaskakujące wyborczo-polityczne koleiny.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)