Cezarego Michalskiego najbardziej lubię za to, że wciąż nie raczy zareagować na posty Pawła Paliwody. Namacalnie czuć więc u Michalskiego bojaźn i drżenie. Pewnie przed publicystycznym łomotem.
pandadę lubię za to, że wymyślił hasło: chuj, honor ojczyzna, którego to hasła autorstwo, nieustannie jest mi przypisywane.
Pawła Paliwodę z kolei, po pierwsze lubię za to, że mnie zaprosił do pisania w Gazecie Polskiej. Widać w oczach Pana Pawła jestem niejako tym, z którym można pić wódkę, śmiać się i rozmawiać.
Po drugie, lubię go również za to, iż nie szuka poklasku, dlatego wciąż wylicza ile minut post jest na Stronie Głównej w salonie, a ile jest w poczekalni. No i po trzecie, Pana Pawła lubię też za to, iż w przeciwieństwie do Mazurka albo kataryny, jednak nie jestem Hermanem Goeringiem.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)