A więc nie tylko Czesia z „Klanu” mogła zostać pisarką, ale teraz i Kinga Rusin ma się brać za bary z literaturą, gdyż jak donosi deser.pl, Pani Kinga zamierza napisać poradnik. I choć może to być news „tabloidowy”, to po tym, jak sułtan ze stadem eunuchów (copyright by L. Dorn) do dyskursu treści brukowe wprowadził, trudno do bulwarówek nam nie zaglądać. I to nie tylko po to by czytać red. Warzechę. Książka Pani Kingi ma być poradnikiem, bo wiele osób do Pani Kingi pisało, by się poradzić, więc być może mamy do czynienia z tzw. drugą powieścią Teologii Politycznej, wszak znane trio Karłowicz – Gawin – Cichocki, żyje głównie z tego, iż filozoficznie nam radzi. (kumie, chwalę nas, wy mnie, a ja was).
Ale zanim Pani Kinga uraczy nasze półki jakąś mądrością (życie jest jak taniec, trzeba się mocno wyginać?), już teraz możemy kupić najnowszą powieść Tomasza Lisa . Piszę powieść, bo tak to dzieło jest reklamowane, choć tak jak poprzedni przebój PiSneyland, sprowadza się do luźnych dywagacji, tym razem na temat narodu (My, naród – taki jest tytuł). Trudno się dziwić nazwaniem tych dywagacji powieścią, gdyż w dzisiejszych czasach napisać powieść, to trzeba usiąść za przeproszeniem na dupie i przez rok pisać – jak powiedział Przemysław Wojcieszek, a na to przecież Lis Tomasz nie może mieć czasu. Z drugiej strony może to i dobrze, bo był już taki, co może nie na dupie, ale w fotelu na Woronicza usiadł i jak spłodził nam powieść, to aż się Urbanowski kutasik zakręcił sterczącym dziobem na tle dwóch wież w spirali ptaków. Nie zdołałem kupić książki Tomasza Lisa, jako, że bywam kutwą, lecz rozpychając się łokciami między zwolennikami niedoszłego kandydata na prezydenta, uchwyciłem jeden fragment tekstu. Fragment, w którym Tomasz Lis niemal dwie strony poświęca Rymkiewiczowi (połowa to słynny cytat o Żubrze), aby tuż po tym przeprosić czytelnika, za to, że Rymkiewiczowi tyle miejsca poświęcił. Ale poświęcił tylko po to, by pokazać, że Rymkiewicz ma… chore poglądy. Gdyby Rymkiewicz, tak jak Lis, mówił o kastracji pedofilów lub niszczeniu (jakimikolwiek metodami) Talibów to poglądy miałby zdrowe. Ale skoro uważa, iż Kaczyński gruzie Żubra w dupę, to musi być chory. I gdyby tak Pan Rymkiewicz zamiast gryźć w dupę, nauczył się chociaż szczekać, to może by Pan Lis zaprosił go do swojego Tok Szoł. Wszak ludzie plotkują, że to właśnie Lis był tym wybitnym publicystą dziennikarzem, co wedle Orlińskiego szkolił dziennikarzy Wyborczej i mówił, że Ewa Milewicz się w telewizji nie powinna uśmiechać.
PS Olga Tokarczuk dostała Nike 2008, co jest obrzydliwą zagrywką Agory, bo teraz każdy, kto zechce wybór ten skrytykować, będzie musiał jej książkę przeczytać.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)