Otwieram stronę z „Listów starego diabła…” Chestertona, jakaś toporna ironia, odkładam z powrotem. Wolę zachować nieznanego mi Chestertona w pamięci i łudzić się, że kiedyś go zacznę czytać. Z ową tajemniczą lojalnością – jakby powiedział Borges. A przecież obawiam się wgłębiać w „Listy do Agnieszki” Liberta, bo się (na moment?) jeszcze nawrócę. Siła współczucia? W odwiecznym meczu katolicy – reszta świata, ci pierwsi napisali pewnie więcej lepszych książek. Na pewno książek filozoficznych.
Sięgam po „Rozmowy z diabłem” Kołakowskiego, pierwsze zdanie ma 11 linijek. Pilch mówił, że najważniejsze jest pierwsze zdanie. Czy to pierwsze zdanie by się mu spodobało? Lubi Konwickiego i Płatonowa, czy to ta sama szkoła? My się na nim wychowaliśmy – pisze Andrzej Walicki, potwierdza to Modzelewski – Czym jest socjalizm było naszym manifestem ideowym. A potem, czy może najpierw, był rewizjonizm. Bez roku 68 nie da się zrozumieć roku 89. Tylko kto rozumie rok 68?
Dobrym ziarnem marksizmu według Tischnera był „ból człowieka pracy” – to już Krzysztof Michalski w eseju „Tischner i Kołakowski”. Tischner z pozycji katolickich miał łuskać z socjalizmu, to co miało siłę magiczną. I łączyć to coś z moralnością religijną w „Polskim kształcie dialogu”. W opozycji stał (ówczesny) Kołakowski, ze swym indywidualizmem i ochroną godności człowieka pracy. Tyle, że modlący się robotnik – nadal jest godny.
Zadziwiające, jak mało mieli o Unii do powiedzenia nestorzy polskiej inteligencji. W tym i Kołakowski w rozmowach z Mentzlem. Myślę, że Unia to już nie ich świat, oni już swoje zrobili. Odchodzą w przeszłość, zabierając ze sobą wizję błogosławionego Zachodu. Jedynego raju, wniesionego na pogardzie dla Boga. Teraz raju już nie ma, raj my mamy mieć tutaj, u siebie. Prof. Krawczuk mówi, że Unia to powrót Imperium Rzymskiego. Zabawne, bo Imperium upadku mówią z kolei Unii przeciwnicy. Rzym na nowo jest połączony, znikają granice, jedna waluta. Fakt, Imperium polegało na unifikacji. Czy eurosceptycy mają status współczesnych Etrusków?
Unia nie jest niczym nowym, ale dla współczesnych jest rewolucją. Wywołuję lęki lub dreszcz podniecenia - to pochodna światopoglądu i usposobienia. A nie rzeczywistości, ta zawsze jest tajemnicą. Wszystko o co można apelować to profesjonalizm. Sądy o Unii, nawet aprioryczne (aprioryczność uznaje wydawanie sądów bez doświadczenia - jak chce Simon Blackburn) powinny być w czymś zakotwiczone. Niestety są czystą demagogią. Trudno się dziwić, Unia wzniesiona jest na demokracji - szczytowym osiągnięciu populizmu. Julii Hartwig (której wierszy nigdy nie rozumiałem) Bruksela kojarzy się z późnogotyckimi kościołami, obrazami i niechęcą Baudelaire (kraj czarnego mydła). Z czym się kojarzy Bruksela w Polsce? A czy to ważne, przecież i tak nikt nie pokazał alternatywy.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)