To słowo w ustach Władysława Frasyniuka pojawiło się wielokrotnie w programie Moniki Olejnik, w którym występowała również prof. Jadwiga Staniszkis. Pani Profesor nieustannie prowokowana przez redaktorkę i obrażana przez Frasyniuka, nie dała się sprowokować i w pewnym momencie wtrąciła o spotkaniu we Wrocławiu z Kornelem Morawieckim i o wydawaniu „bardzo interesującej gazetki – ''Głos Obywatelski”. Oczywiście chodziło o naszą „Gazetę Obywatelską. Prawda jest ciekawa”. Jednak Olejnikowa zbyła tę informację, próbując zmusić panią prof. do wyrażenia opinii nt. wypowiedzi Grzegorza Brauna.
To nic, że ten żenujący tekst był wygłoszony dwa miesiące temu. Teraz doskonale pasuje do tezy o szerzącej się nienawiści wśród prawicy. Niedoszły zamachowiec zapewne nie słyszał dyskursu reżysera Brauna. Ale musiał przecież dojrzewać w atmosferze, która pchnęła go na drogę zbrodni. Dodajmy, jeszcze w żaden sposób nie udowodnionej. Do sądu daleka droga. Ale pani Olejnik, pan Lis i im podobni klakierzy wiedzą, kto w Polsce szerzy nienawiść. I wcale nie mają na myśli posła Niesiołowskiego, któremu niemal piana na ustach wychodzi, gdy słyszy pewne słowa.
Na hasło Smoleńsk, ekshumacja, międzynarodowa komisja, Macierewicz, PiS i Kaczyński, niektórzy podniecają się jak Mick Jagger na swoim koncercie. Tyle że w ślad za tą niezdrową ekscytacją zaczynają rzucać pomysły wcale nieśmieszne. A to, że najlepiej tę całą sektę smoleńską na księżyc wysłać, a to że partie niepokorne zdelegalizować. Ten skomasowany atak mediów i polityków rządowych, o dziwo, przynosi skutek.
Z czołówek mediów oficjalnych i niezależnych zleciały tak niewygodne tematy jak sprawa Amber Gold i syna premiera, zapaści w służbie zdrowia, wypadku przy pracy koalicjanta, nie mówiąc już o dawnych obietnicach, jak choćby laptopów dla wszystkich uczniów. Mainstream atakuje, a media niezależne zamiast dalej drążyć niewygodne dla władzy tematy, podejmują bezsensowną polemikę. Pułapką, umiejętnie zastawianą jest cyniczna gra wypowiedzią Grzegorza Brauna. Sprzedaje się ją w taki sposób jakby pogląd reżysera podzielało co najmniej pół Polski, a prawicowych mediach tylko Ewa Stankiewicz wzięła go w obronę.
Próbuje się dzisiaj wmówić społeczeństwu, że jedynie obecna władza jest gwarantem bezpieczeństwa obywateli, powagi urzędu i odpowiedzialności za słowo. Dopóki jeszcze ludzie w te bajki wierzyć będą, tak długo ta władza rządzić będzie.


Komentarze
Pokaż komentarze