GenesisX GenesisX
161
BLOG

Polska lobotomia gospodarcza.

GenesisX GenesisX Gospodarka Obserwuj notkę 1

Jeszcze za komuny czytałem opowiadanie fantastyki naukowej o państwie realizującym ideę powszechnej równości. I tak w zawodach sportowych ci lepsi starowali z dodatkowymi ciężarkami, a zbyt zdolne dzieci, po przeprowadzeniu stosownego obowiązkowego, okresowego egzaminu na IQ, kierowane były na przymusową lobotomię.

Podatek bankowy obecnie procedują w Senacie, zaś ten od „hipermarketów” jest w konsultacji społecznej.

Obydwa mają, prócz uzasadnienia fiskalnego, mocno podkreślaną motywację pomocy mniejszym i słabszym podmiotom gospodarczym.

W konsekwencji bankom polskiego systemu finansowego aplikowana jest jedna z najwyższych stawek na świecie i np. wiele razy wyższa niż w sąsiednich Niemczech. I to bankom, które są pięciokrotnie słabsze niż ich odpowiedniki na Zachodzie ( w tym w Niemczech ), liczone jako stosunek ich aktywów do PKB kraju. Po twórczym zastosowaniu tego podatku ów wskaźnik ulegnie dalszej redukcji.

W zamian będą wspierane banki słabsze, w tym SKOKi, nieobjęte tym podatkiem. Czyli preferujemy banki bankrutujące lub z zarządami komisarycznymi, a solidne instytucje finansowe sekujemy?

Konsekwentnie, gdyby ten cel „konkurencyjny” został zrealizowany, to uchowaj Boże oszczędności polskich ciułaczy, bo szybko nawet Bankowy Fundusz Gwarancyjny zostałby wyczerpany.

To uzasadnienie jest tak durne, w sposób oczywisty, że nachodzi myśl o podwójnym dnie. Czyżby prawdziwym celem był duży przepływ polskich prywatnych aktywów do SKOKów, a tam o nie się już odpowiednio „zatroszczą”?

I dlaczego PiS nie pomyśli o innych maluczkich – klientach tych banków, którzy już płacą ten podatek w podwyżkach kosztów usług bankowych ( przypomnę, że na Węgrzech poszły one w górę o 400% po wprowadzeniu tej daniny )?

Podobnie jest przy drugim podatku. Ma się, w jego wyniku, jak rozumiem, zmienić struktura krajowego handlu. Generalnie duże podmioty mają ustąpić miejsca maluczkim, których przecież nie jest tak mało, bo kontrolują 37% obrotów. Pani Premier głośno promuje narzędzie, że daje je w ręce przedsiębiorczych Polaków, którzy mają teraz masowo otwierać warzywniaki i inne małopowierzchniowe sklepiki na zgliszczach wielkich marketów?! Nic takiego się nie zdarzy.

Po pierwsze dlatego, że ludzie z inicjatywą w Polsce już są dawno zajęci lepszymi tematami lub wyjechali za granicą. Pozostali albo wolą pracę najemną, albo to roszczeniówka, nadająca się tylko na beneficjenta 500+ czy innego socjalu. Pomijam emerytów, bo też nie sądzę, żeby im się jeszcze chciało.

Po drugie Pani Premier zapomniała zaprosić na wczorajsze spotkanie bardzo ważną grupę – polskich dostawców do marketów, którzy już głośno sygnalizują realne zagrożenie, że markety odrobią na ich część podatku, a oni za to odkują się przy mniejszych sklepach. Za to te będą musiały ceny podnieść, co spowoduje, że zmianę struktury polskiego handlu szlag najjaśniejszy trafi.

Bo PiS mówiąc o ochronie maluczkich, jednocześnie o nich zapomina. W przypadku podatku od marketów, o ich klientach i ich dostawcach.

I jeszcze jedno. Motywacja pomocy słabszym ma odciągnąć od dokładniejszego przyjrzenia się celowi fiskalnemu. By nie prowokować zarzutów, że zamiast uczciwie, wprost wprowadzić nowe podatki na realizację obietnic rozdawniczych ( np. podwyżkę VATu jak u Orbana ), które zapłaci całe polskie społeczeństwo, wprowadza się „podatkowych pośredników”, w postaci banków i sklepów wielkopowierzchniowych. Bo one i tak przerzucą te podatki na swoich klientów, czyli na cały polski naród.

 

GenesisX
O mnie GenesisX

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Gospodarka