Wiele nadziei wiązano z wczorajszą prezentacją planu Morawieckiego. Przede wszystkim, że będzie przedstawiona jego mapa drogowa i pokazane narzędzia jego realizacji.
Nie było ani jednego ani drugiego, a przecież PiS zdążył w ciągu kilku miesięcy swoich rządów wprowadzić już bardzo wiele nowych ustaw i rozpocząć programy socjalne. Morawiecki zarzeka się teraz, że przygotuje projekty ustaw gospodarczych i pokaże szczegółową mapę do końca roku, z niewiadomym momentem jej pełnego wdrożenia. To skandal, że tak późno!
„Tak zwany plan Morawieckiego w gruncie rzeczy nie jest planem, tylko spisem problemów i dobrych życzeń. Brakuje w nim tego, w jaki sposób przedstawiane zamierzenia zrealizować. Nie chodzi tutaj tylko o pieniądze, ale również o inicjatywę ustawodawczą” –ocenia prof. Stanisław Gomułka, były wiceminister finansów.
Opóźnienie reform gospodarczych, dowodzi, że Polska obecni decydenci nie traktują sprawy jako pilnej, więc muszą chyba wysoko oceniać stan naszej gospodarki i widocznie boją się, i słusznie, coś zepsuć. A czytając plan Morawieckiego jest wiele rzeczy co najmniej niepokojących w tym względzie.
Na przykład jak i po co zachęcać prywatny biznes do przekazywania swojej nadpłynności w ręce urzędników z Funduszu Rozwoju, nowego super centrum decyzyjnego i finansowego? Rząd może to robić na dwa sposoby - albo będzie współfinansował projekty i tym samym zmniejszał ryzyko inwestycyjne projektów, albo będzie generował popyt i za niego płacił. Obie metody oznaczają większą korupcję i nieefektywność. Im pokaźnijesze sumy tym większe te plagi. Tę nieefektywność zobaczyliśmy dobitnie na przykładzie Możejek, które dotychczas oznaczają dla Orlenu wyłącznie wydatek w wysokości równowartości tej największej polskiej firmy!?
No i po co zachęcać, skoro to nie Morawiecki wymyślił i rozwinął polskie biznesy typu drony, pojazdy szynowe czy promy pasażerskie ( na marginesie to policzek dla opłakujących polskie stocznie czy PRLowski Pafawag, że wicepremier ich rządu potwierdza sukces w tych branżach w ostatnich 25 latach )? Lepiej, żeby urzędnik, nawet najlepiej wykwalifikowany, nie wymyślał za prywatnych przedsiębiorców i nie układał im jak mają rozwijać swoje biznesy. Szczególnie, że nadpłynność dotyczy głównie polskich firm, które już w Polsce osiągają maksimum pułapu dozwolonego prawem antymonopolowym i ta forsa jest im niezbędna do ekspansji międzynarodowej. I do tego nie potrzebują „urzędowego” wspomagacza, a właściwie nadzorcy!
To samo pytanie, jak skłonić dysponentów funduszy europejskich np. samorządy do zmiany swoich wydatkowych priorytetów? Po prostu ustawowo zmusić? Z dotacjami do rolników też jest to planowane?
Ponadto jak zachęcać do inwestowania w Polsce kapitał międzynarodowy skoro się u nas wznieca ( i to też na szczeblu obozu rządzącego ) histerię przeciw niemu!? A bez tego kapitału z pułapki nawet niskiego wzrostu będzie nam się ciężko wyrwać.
Rysuje się też bardzo poważny problem budżetowy.Gospodarkę finansuje się z oszczędności, z importu oszczędności bądź z długu. Jeśli proponujesię program, który mówi o oszczędnościach, a bieżąca polityka rządu jest polityką finansowania konsumpcji,jak sztandarowe 500+, tomamy tzw. dysonans poznawczy.Niemożnością jest nawetocenić stawianie sobie sprzecznych celów-finansowania konsumpcji z zadłużeniaipolityki oszczędzania.A 500+ będzie w lwiej części konsumowane, no może w przypadku bogatszych mniej.
Z drobniejszych rzeczy zastanawia rezygnacja w przetargach z kryterium najniższej ceny przy forowaniu małych i średnich firm. Jakże to dziwaczne w obliczu mantrowanych uwag obozu władzy, że autostrady budowaliśmy zbyt drogo!? I jakże to, ponownie, korupcjogenne.
Niepokoi więc zbyt duża koncentracja na tych rzeczach, w których działalność państwa oznacza nieefektywność.
Zastanawia przy tym brak szybkich działań ograniczających bariery prawne czy biurokratyczne dla przedsiębiorców. Z tym naprawdę nie trzeba czekać do końca roku.
Obawiam się też, że plan Morawieckiego będzie wymówką dla wstrzymania wzrostu gospodarczego w najbliższych latach, spowodowanego, po prostu, błędną polityką partii Kaczyńskiego w wielu dziedzinach. I tak PiS będzie głośno perorował, że budujemy świetlaną przyszłość, a jak się buduje, to na początku przecież trzeba trochę pocierpieć!? Obóz rządzący może też przywołać przykład planu Balcerowicza, że zrazu też były potężne spadki, ale potem jak z trampoliny wystrzeliliśmy!? Tylko, że wtedy byliśmy w pułapce średniego spadku, a teraz wzrostu!


Komentarze
Pokaż komentarze (26)