Obserwowałem to setki a może tysiące razy, z cyklu "wspomnienia okupacji":
Wpiwnicy stłoczeni staliśmy.
Szmer modlitw półgłosem szeptanych.
Pytania czy okna otwarte?
I bombowce już lecą. Na rany
Chrystusa i mękę - błagamy,
I Zdrowaś Maryjo - nas ratuj !
Modlitwy – pod sam strop ceglany.
Wybuchy bomb coraz bliżej.
I modlitw głos wznosi się wyżej.
I huk bomb świdruje nam w uszach,
A po chwili się od nas oddala.
I głos modlitw już tylko szeptanych,
Ale znów leci następna fala.
Huk motorów nad nami potężny.
I bomby znów bliżej. Wciąż głośniej
Się modlą do Boga Wszechmocy
Wszyscy – nie ma niewierzących,
Wiele razy – każdej takiej nocy.
Sowieci bombardowali Warszawę, każdej dłuższej nocy, gdy mieli dość czasu by dolecieć. Oczywiście oni nie bombordowali specjalnych obiektów niemieckich, ale "pa wsiem". I tak płonęły i waliły się w gruzy głównie domy mieszkalne, gdzie wszyscy uciekali do korytarzy piwnic, gdy zawyły syreny. Niemcy dla siebie mieli specjalnie budowane schrony -"Luftschutzraum"- y. A okna otworzyć to było bardzo ważne, bo inaczej po nalocie nie było szyb, nawet gdy bomby padały dość daleko.
Pozdrawiam


Komentarze
Pokaż komentarze (4)