Tylko tego jeszcze nam brakowało - "kaczyzm" się szerzy i zdobywa coraz więcej zwolenników i to w takich dziedzinach jak ekonomia czy gospodarka. Coś wręcz niebywałego. Przesłanie wysyłane przez ś.p. Lecha Kaczyńskiego i kontynuowane przez Jego brata bliźniaka Jarosława przebija się jednak przez powszechną wrzawę mediów zajętych tematami zastępczymi. Mało tego - dociera nawet do świadomości dziennikarzy ;-)
Oto w wybrzeżowej zblatowanej przez lokalny układ gazecie codziennej Dziennik Bałtycki - Polska - The Times - (to change ;-) bliżej mi nieznany redaktor Artur Kiełbasiński pisze w artykule co następuje:
Strategia Lotosu tylko na chwilę
"Lotos do pełnej prywatyzacji? Czemu nie - wynika to jednoznacznie m.in. z wczorajszych wypowiedzi ministra Skarbu Państwa Aleksandra Grada. Ostrożnie, bez wskazywania terminów, ale jak najbardziej - Lotos może zostać sprywatyzowany. Z udziałem Rosjan? Niewykluczone.... Z udziałem Orlenu, budując chory dla klientów monopol? Czemu nie... I całą tę opowieść uważam za nieporozumienie.
Żeby nie było wątpliwości - jestem zwolennikiem pełnej prywatyzacji. Prawie wszystkiego. Ale to "prawie" nie obejmuje Lotosu. I to nie ze względu na lokalny patriotyzm. Bardziej ze względu na rozsądek. Bezpieczeństwo energetyczne nie jest bowiem pustym hasłem.
(...) Budowa zbiorników i sieci przesyłowych staje się sprawą strategiczną z punktu widzenia państwa. To samo dotyczy kontroli nad firmami tej branży. I dlatego kilka lat temu w państwowej strategii zapisano samodzielność Lotosu, który miał decydować właśnie o bezpieczeństwie energetycznym kraju. Testowano zakupy ropy w Kuwejcie, nie po to, aby kupować tam drogą ropę. Ale żeby mieć alternatywę dla dostaw z Rosji.
Dziś dowiadujemy się, że strategię można zmienić, a Lotos można sprzedać.Oczywiście - stawiane są zastrzeżenia. Jeśli znajdzie się odpowiedni inwestor, jeśli wypełni określone warunki. Problem w tym, że nawet najlepszy inwestor po kilku latach może Lotos sprzedać. Komukolwiek. Może też zamienić samodzielną firmę na "zakład składowania paliw nr 5". Dlatego opowieści o "odpowiedzialnej prywatyzacji" wkładam między bajki. Albo się ma kontrolę nad Lotosem, albo się nie ma.
Zmiana strategii jest tym dziwniejsza, że kilka tygodni temu Jan Krzysztof Bielecki*, główny doradca premiera Tuska, deklarował, że państwowe wcale nie znaczy złe, szczególnie w sektorach ważnych. Jak widać, w rządzie jednolitej strategii nie ma."
źródło:
http://www.dziennikbaltycki.pl/opinie/282067,strategia-lotosu-tylko-na-chwile,id,t.html
Przyznacie chyba, że to brzmi optymistycznie i czyta się z przyjemnością. Ludzie zaczynają wreszcie pewne sprawy kojarzyć. Jednym słowem, jednak "kaczyzm" się szerzy ;-)
dziękuję za uwagę
PS - również zwróciłem uwagę na wypowiedzi Jana Krzysztofa Bieleckiego w notce:
Jan Krzysztof Bielecki zwariował?


Komentarze
Pokaż komentarze (6)