giz 3miasto giz 3miasto
896
BLOG

Logiczno-semantyczna analiza tekstu red. Lisickiego

giz 3miasto giz 3miasto Polityka Obserwuj notkę 18

 Tekst redaktora Pawła Lisickiego "Droga ku przepaści"  został opublikowany na stronie internetowej dziennika "Rzeczpospolita" 23 lipca 2010 o godzinie 20:06 i spotkał się z dużym odzewem, o czym może świadczyć ilość ponad 500 komentarzy, głównie polemicznych. Istotnie tekst ten jest wart uwagi również ze względu na jego konstrukcję, która służy przekazaniu zawartej w nim treści. Specyficzna logika zastosowana przy jego konstrukcji  owocuje specyficzną semantyką użytą w budowie tego przekazu.

Tekst otwiera prezentacja tezy przedstawionej w formie nieomal pewnika/aksjomatu: 

1 - spór o krzyż (...) zakończony
2 - (...) straty polityczne poniosła opozycja 
3 - wizerunek J. Kaczyńskiego jako przywódcy umiarkowanego, całkiem się załamał
4 - [to] oczywiste

Następnie red. Lisicki wyznaje, że uderza go "nieznośna przewidywalność takiego rozwoju sytuacji. Od momentu, kiedy Bronisław Komorowski powiedział w rozmowie dla „Gazety Wyborczej” o potrzebie przeniesienia krzyża sprzed pałacu, wszystko potoczyło się jak w precyzyjnie napisanym scenariuszu". Ten fragment tekstu Pawła Lisickiego, oprócz postawionej na wstępie tezy, jest najistotniejszym elementem jego konstrukcji.  Wręcz warunkiem sine qua non całego wywodu. Stanowi o jego logice i jednocześnie semantyce stosowanej przez naczelnego redaktora "Rzeczypospolitej". W tym bowiem miejscu autor przyjmuje jako rzecz oczywistą zarówno wypowiedź prezydenta-elekta, jak również czas i miejsce opublikowania tej wypowiedzi. Wprawdzie niejako automatycznie i chyba nie w pełni świadomie przyznaje, że "wszystko potoczyło się jak w precyzyjnie napisanym scenariuszu", ale niestety, ani przez chwilę nie zastanawia się kto ten precyzyjny scenariusz napisał (!!!) Ogranicza się jedynie do prezentacji kolejnych scen i sekwencji tego scenariusza:

1. list protestacyjny Zbigniewa Ziobry,
2. posłanka Jolanta Szczypińska gotowa przykuwać się łańcuchami do krzyża,
3. senator Zbigniew Romaszewski porównujący Komorowskiego do Kiszczaka,
4. Joachim Brudziński, który obwieścił, że ciało prezydenta znalazło się w ruskiej trumnie.
5. na koniec sam Jarosław Kaczyński, który głośno oznajmia, że zwolennicy przeniesienia krzyża są niczym Zapatero.
i w dalszej części tekstu Lisicki jeszcze dorzuca: 
6. słowa Antoniego Macierewicza o zbrodni pod Smoleńskiem
7. i ponownie Jarosław Kaczyński, który twierdzi: kto ataków na nieżyjącego prezydenta nie łączy z katastrofą "ma jakieś kłopoty z myśleniem”.

Oczywiście wg loigiki przyjętej przez Pawła Lisickiego te wszystkie wypowiedzi polityków PiS są karygodne i kompromitują członków i sympatyków tej formacji. Następnie Lisicki oświadcza, że tych karygodnych wypowiedzi "nie usprawiedliwiają prowokacje Palikota", co stwierdziwszy, autor nawet nie próbuje czytelnika przekonywać, gdyż to wynika z oczywistej logiki przyjętej przez redaktora. Logiki analizującej już [niestety] nieuniknione, kolejne następstwa skutków, których przyczyną są właśnie prowokacje Palikota. Tym samym w budowanej na tej logice ocena Lisickiego zupełnie pomija przyczyny, a tym bardziej praprzyczyny, które są właśnie powodem takich a nie innych skutków, zgodnie z klasycznym logicznym warunkowaniem -  "sine qua non" (warunek bez którego  nie ma następstwa, skutku)

Warto tutaj zauważyć, że zjawisko opisywania i analizowania skutków z pominięciem ich przyczyn jest bardzo rozpowszechnione wśród naszych rodzimych komentatorów politycznych i prowadzi jakże często do mylenia skutków z przyczynami. Jednak właśnie w ten sposób "ustawiony" i zaprezentowany temat przelewa się przez media i wszelkie możliwe fora dyskusyjne, aż do momentu kiedy zastąpi go temat kolejny. Kolejny lead, kolejna "wiadomość dnia", jak na przykład wprost niebywały w swej wymowie środowy (21 lipca) temat dnia, czyli kwestia trzeźwości prezydenta w czasie podróży do Smoleńska, który to bez najmniejszej refleksji podchwyciły wszystkie "wiodące media" i niemal wszyscy komentatorzy polityczni:

"We krwi Lecha Kaczyńskiego nie było alkoholu"
"Co wiadomo z badania krwi prezydenta Kaczyńskiego"
"Prezydent nie był pijany? Tym gorzej dla niego"

Wprawdzie red. Lisicki wyznaje, że z trudem znosi "insynuacje na temat śp. Lecha Kaczyńskiego, te rzekomo zadawane w dobrej wierze pytania o to, czy przed odlotem nie był pijany albo niekończące się sugestie, że zastraszył pilotów." - jednak swoim tekstem dowodzi, że cały czas porusza się w obszarze nie tylko tematyki, ale również semantyki i "logiki" stworzonej przez posła Palikota i jemu podobnych.

Ta swoista semantyka zdominowała zresztą wszystkie niemal doniesienia mediów, w tym komentarze dziennikarzy i analizy całej zgrai dyżurnych socjologów, politologów itp oficjalnych analityków i objaśniaczy naszej rzeczywistości wśród, których  prym wiedzie prof. Radosław Markowski i to już jak się dowiaduję, od dawna. Krótko po wyborach prezydenckich, 5 lipca 2010 powrócił do niej niezastąpiony poseł Platformy Obywatelskiej: Palikot: Lech Kaczyński winny katastrofy w Smoleńsku

Reakcje polityków PiSu na ten dominujący i obowiązujący "polityczny" dyskurs, posługujący się właśnie taką, a nie inną semantyką, Paweł Lisicki kwituje niespodziewanie następującym stwierdzeniem: "Gdyby ktoś potrzebował dowodów na to, że odruchy Pawłowa działają, politycy PiS dostarczyliby ich aż nadto". To w założeniu redaktora błyskotliwe podsumowanie zaprezentowanego w tekście wywodu mija się niestety z prawdą, gdyż stosując przyjętą tutaj logikę i semantykę wypada jednak stwierdzić, że "pies Pawłowa" już od dawien dawna w przewidywalny sposób reaguje na słowa "PiS" i "Kaczyński".

I tutaj właśnie pies (Pawłowa) jest pogrzebany, a razem z nim logika Lisickiego.

 

giz 3miasto
O mnie giz 3miasto

dostrzegam bzdury, bzdurki i bzdureczki ... zapraszam na: twitter.com/GregZabrisky

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (18)

Inne tematy w dziale Polityka