giz 3miasto giz 3miasto
2630
BLOG

o p r z y t o m n i e n i e

giz 3miasto giz 3miasto Polityka Obserwuj notkę 78

 Życie symbolami nie posuwa Polski naprzód. Tak żyła patriotyczna mniejszość w wieku dziewiętnastym, gdy Polski nie było. (...) Szacunek dla obrońców krzyża na Krakowskim Przedmieściu nie zmienia faktu, że narracja krzyżowa odsuwa Polaków od rzeczywistości i kontynuuje przyzwyczajenia z czasów, gdy nie było Polski, lecz jedynie symbole, kościoły, pomniki, cierpienie, podczas gdy gospodarka, instytucje społeczne i zewnętrzna reprezentacja były w rękach ludzi, z polskim patriotyzmem niemających nic wspólnego. - prof. Ewa Thompson "Czternaście tez A.D. 2010" *

Już od dłuższego czasu zbieram się, aby właśnie o tym napisać. O polskiej prawicy, o parlamentarnej opozycji, o jej roli we współczesnej Polsce i zadaniach, które przed nią stoją, czyli także, a może nade wszystko o odpowiedzialności. Otóż nie mogę oprzeć się wrażeniu, że pomimo upływu czasu środowiska umownie określane mianem prawicowych czy patriotycznych nieustannie rozpamiętują tragedię smoleńską i postrzegają naszą rzeczywistość przez jej pryzmat, tak jakby czas nagle się zatrzymał w sobotę 10 kwietnia 2010.
Pamięć o tragicznie zmarłych trwać będzie przez lata i wieki, nie mam co do tego najmniejszej wątpliwości. Jednak pamięć i hołd składany ofiarom nie zwalnia nas z obowiązku pamiętania również o żyjących, o naszych rodakach, o naszym kraju. Stoją przed nami wyzwania, na które musimy odpowiedzieć, gdyż chodzi o przyszłość naszej Ojczyzny, przyszłość kolejnych pokoleń Polek i Polaków. Chodzi przecież o dalsze losy Polski, jak trafnie zauważa profesor Ewa Thompson:   

 "Losy Polski zależą od tego, jaką siłę ekonomiczną potrafią wypracować jej obywatele, jak wielu polskich uczniów wybierze matematykę raczej niż psychologię, politechnikę raczej niż wyższą szkołę nauk społecznych; jaką wiedzą posługiwać się będą polscy dyplomaci, jakimi osiągnięciami będą mogli się pochwalić polscy naukowcy, rolnicy, przemysłowcy i bankierzy (oby ci ostatni wreszcie się pojawili!). Jeżeli PKB będzie rósł, jeżeli polskie elity zdobędą się na poświęcenie dla kraju i mądrość - z pewnością wpływ Polski na sąsiadów będzie znaczny. Pożądane jest to, co wzmacnia konkurencyjność i niezawisłość ekonomiczną, demograficzną i kulturową Polski. Jeżeli Polska stanie się silnym państwem, jednocześnie zachowując swoją tożsamość (umiłowanie wol­ności, katolicyzm oraz wielowiekowa tradycja akceptacji mniejszości religijnych i bezwyznaniowych), wszystko inne będzie jej przydane. Są tysiące sposobów, aby uczestniczyć w budowie silnego państwa. Odkurzenie koncepcji pracy organicznej i pra­cy u podstaw jest jak najbardziej właściwe".

Natomiast "Ci, którym nie podobają się wyniki wyborów, mają dwa wyjścia. Albo pracować w po­cie czoła na swoich kandydatów, perswadować, dzwonić, narażać się, albo pogodzić się z tym, że Polska ma takich właśnie rządzących, jakich ma, bo obywatele też są tacy, jacy są. I zająć się, jak Kornel Morawiecki przed swoim niefortunnym doszlusowaniem do prezydenckich kandydatów, pracą na rzecz Polski w swoim zawodzie. To jednak wyma­gawewnętrznej zgody, że będzie się szeregowcem, a nie generałem".

"Ponieważ Polacy są dyletantami w polityce, a i zagraniczni „pomocnicy" też mają swoje interesy - obie liczące się w Polsce partie zostały zapędzone niejako w kozi róg, z coraz węższym polem do manewru. Po tych słowach, które z obu stron padły, trudno będzie o kompromis. Uderza iście mongolska pycha dygnitarzy PO w stosunku do pokonanego PiSu: o takiej pysze w życiu politycznym USA nie mogłoby być mowy.
Oba polityczne obozy w Polsce powielają sytuację z listopada 1830 roku, gdy pułk konny strzelców gwardii Wincentego Krasińskiego bronił Konstantego bardziej zażarcie, niż pułki rosyj­skie, podczas gdy domniemany wódz powstania generał Chłopicki ukrywał się w Pałacu Prymasowskim. O Belweder walczyła garstka podchorążych, zaś ubogiej rolniczej większości te rozgrywki były najzupełniej obojętne. Używając słów Jana Kucharzewskiego, PO przenika „instynkt powoju, obwijającego się dokoła obcego berła", zaś PiS pozwala sobie na przedkładanie „honoru Polaków" nad „dobro narodu". Oba obozy liczą na za­granicę- tak, jak liczyli na nią powstańcy oraz obrońcy status quo w 1830 roku. „Obłą­kana nienawiść" powstańców do siebie nawzajem (że znów zacytuję Kucharzewskiego)**, której źródłem był i jest resentyment, widoczna jest i dziś po obu stronach politycznej barykady".

Najchętniej wkleiłbym tutaj cały tekst pani profesor, ale jednak nie chcę narazić się wydawnictwu Acana, gorąco wszak wszystkich namawiam do przeczytania tych 14 tez w ostatnim numerze dwumiesięcznika.

Dziękuję za uwagę


* Ewa Thompson, Rice University "Czternaście tez A.D. 2010" - ARCANA 96 (6/2010) – listopad/grudzień 2010  ss 43-49
** Jan Kucharzewski, „Maurycy Mochnacki", Warszawa-Kraków, Gebethner i Ska, 1910
 

UWAGA dobra wiadoność  - tekst pani Thompson w całości można przeczytać na stronach portalu ARCANA:  Czternaście tez A. D. 2010


a p p e n d i x

Na zakończenie jeszcze cytat i kilka linków do tekstów i omówień tekstów prof. Ewy Thompson:

Polska cierpi na typowe dolegliwości postkolonializmu. Króluje w niej samobójczy pesymizm, skarżypyctwo i niedostatek kapitału. Podczas gdy ten ostatni jest nieunikniony i będzie jeszcze długo doskwierał, pozostałe są tworem skolonizowanych umysłów, które nie potrafią sobie poradzić bez hegemona.
W okresie nieudanej kampanii lustracyjnej w pierwszej połowie tego roku polska inteligencja uniwersytecka podniosła bunt, zaś intelektualiści przenieśli centrum cywilizacji na łamy "New York Timesa" i "Le Monde", szukając tam poparcia, zrozumienia i potwierdzenia swojego przekonania, że są bojownikami o postęp w zacofanym kraju. Niepisaną przesłanką tych akcji była chyba wiara, że w krajach takich jak Polska rządzący powinni podporządkować się presji opinii publicznej krajów oświeconych. Jak by powiedział Homi Bhabha, skolonizowane umysły zawsze umieszczają centrum cywilizacji poza granicami własnego kraju, wierząc, że inna władza jest lepsza, i gardząc tą, która wyłoniła się na ich własnym podwórku. Skolonizowana mentalność odznacza się wiarą, że najwyższa mądrość zawsze mieszka za granicą, a prawdziwa kultura jest odległa, nigdy zaś rodzima. Presja zagranicznych Lepszych ma uczynić rodzimych Gorszych godnymi uczestnictwa w projekcie cywilizacyjnym zainicjowanym i kontrolowanym przez Lepszych. 

Kolonialna mentalność polskich elit - Narodowy egoizm i kompleksy 

Sarmatyzm i postkolonializm  

"New Europe" still matters

a także dwa świetne teksty naszych kolegów blogerów:

MacGregor - Konserwatyzm na manowcach czyli panu dr Wielomskiemu ad vocem

Foxx News w S24 - Jaki pan ma świetnie skrojony garnitur!

Narodowy egoizm i kompleksy

 

giz 3miasto
O mnie giz 3miasto

dostrzegam bzdury, bzdurki i bzdureczki ... zapraszam na: twitter.com/GregZabrisky

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (78)

Inne tematy w dziale Polityka