W Polsce, kraju słynącym z gościnności i… długich kolejek, nawet wymiar sprawiedliwości postanowił dołączyć do tego drugiego „trendu”. Oczekiwanie na rozstrzygnięcie sprawy sądowej potrafi ciągnąć się miesiącami, a nawet latami, co budzi frustrację i poczucie bezsilności u obywateli. Nic więc dziwnego, że w przestrzeni publicznej coraz częściej słyszymy o przypadkach samosądów – desperackich aktów wymierzania sprawiedliwości na własną rękę.
Szybki Sąd - Koniec bezprawia?
Oczywiście, nikt nie pochwala takich działań. Prawo jest jasne: przemoc rodzi przemoc. Jednak trudno ignorować fakt, że przewlekłość postępowań sądowych tworzy idealne warunki do rozwoju takich patologii. Ludzie, czując się ignorowani przez system, tracą wiarę w instytucje państwa i szukają alternatywnych rozwiązań – często niebezpiecznych i sprzecznych z prawem.
Rząd, zamiast zmierzyć się z problemem, zdaje się go bagatelizować. Obietnice reform i usprawnień słyszymy od lat, ale realnych zmian jak na lekarstwo. Czyżby politycy uważali, że temat „sam się rozwiąże”? A może liczą na to, że społeczeństwo zapomni o sprawie, zajęte codziennymi problemami?
Tymczasem sytuacja staje się coraz bardziej napięta. Wzrost niezadowolenia społecznego, podsycany poczuciem bezkarności przestępców i bezradności ofiar, może prowadzić do eskalacji przemocy. Czy naprawdę musimy czekać na tragedię, by wreszcie ktoś zrozumiał, że sprawne sądownictwo to fundament państwa prawa?
„Sprawiedliwość spóźniona to jak obiad wystudzony – niby jest, ale już nie smakuje.”
Oprac. typografi redaktora Gniadka


Komentarze
Pokaż komentarze (1)