Podatki. Słowo, które u większości Polaków wywołuje dreszcze. W teorii, to nasz wkład w budowę lepszego jutra. W praktyce, często przypomina to wrzucanie pieniędzy do czarnej dziury. Argument "umowy społecznej" brzmi szlachetnie – składamy się na wspólne dobro, a państwo dba o realizację zadań, takich jak rozwój infrastruktury. Pięknie to wygląda na papierze, ale rzeczywistość skrzeczy.
Podatki: Umowa czy Utopijna Obietnica?
Weźmy na przykład kolej. Od lat słyszymy o modernizacjach, inwestycjach, pociągach pędzących z prędkością światła. A co widzimy? Opóźnienia, odwołane kursy, wagony pamiętające czasy Gierka. Gdzie więc podziały się te miliardy złotych, które miały nas przenieść w XXI wiek? Czyżby wsiadły do Pendolino w nieznanym kierunku?
Nie chodzi tylko o kolej. Podobne historie słyszymy o drogach, służbie zdrowia, edukacji. Płacimy podatki, bo wierzymy w obietnicę sprawnego państwa. Tymczasem, coraz częściej mamy wrażenie, że jesteśmy okradani w biały dzień. "Umowa społeczna" brzmi jak kiepski żart, gdy widzimy, jak nasze pieniądze są marnotrawione, a obiecane inwestycje grzęzną w biurokratycznym bagnie.
Może czas przestać wierzyć w bajki o idealnym państwie i zacząć patrzeć władzy na ręce? Może czas zapytać głośno: "Gdzie jest moja kasa, Misiu?"
"Umowa społeczna – piękne hasło, idealne do tuszowania dziur w budżecie."
| #podatki | #umowaspołeczna | #finansepubliczne | #kolej | #infrastruktura | #korupcja | #marnotrawstwo | #budżet | #państwo | #odpowiedzialność | #rozliczalność | #inwestycje | #transport | #Polska |
Oprac. typografi redaktora Gniadka



Komentarze
Pokaż komentarze (3)