Unijne pieniądze na badania i rozwój mają popłynąć głównie do przemysłu. Wsparcie innowacyjności firm na lata 2014-2020 będzie finansowane z programu Inteligentny Rozwój. Do nauki i biznesu trafi aż 8,61 mld euro. Ośrodki dostaną jednak pieniądze tylko wtedy, gdy znajdą klientów na swoje pomysły. Pytanie: czy polskie uczelnie będą potrafiły to wykorzystać i współpracować z biznesem w taki sposób, który przyniesie korzyści? Czy będą potrafiły przekonać też przedsiębiorców do pomysłów, które ich zainteresują?
Nasze uniwersytety jak zwykle są przygotowane pod kątem technicznym, mają wyposażone laboratoria, wykształconych ludzi. Problemem jest jednak to, że uczelnie nie zawsze dogadują się z przedsiębiorcami. Mamy do czynienia z obustronną nieufnością. Przedsiębiorstwa są ostrożne we współpracy z naukowcami, a szkoły wyższe z kolei często nie wiedzą jakie potrzeby ma sektor przedsiębiorstw. Efekt taki, że często projekty trafiają głęboko do szuflad. Jest jeszcze inny czynnik, o którym pisałem jakiś czas temu – duże firmy nie chcą inwestować w badania i rozwój. Koło się więc zamyka.
Nigdy nie sądziłem, że tak ogromną barierą w kwestiach badań, innowacyjności w Polsce jest po prostu... mentalność. To z niej wynika większość problemów, nieporozumień i nieufność. Druga strona medalu do brak wsparcia ze strony państwa, ale o tym za chwilę.
Ludzie obawiają się ryzyka, niewystarczających środków finansowych, nie mają też doświadczenia we wcielaniu nowoczesnych rozwiązań w życie. Kiedy i czy to się zmieni? Czy można liczyć na młode pokolenie, które żyje już w czasach najnowszych technologii, nie boi się korzystać z nowinek oraz możliwości Internetu?
Dla porównania, nakłady przedsiębiorstw na innowacje w Niemczech są ponad 16-krotnie wyższe niż polskich. We Francji 8-krotnie wyższe niż w Polsce. W 2011 roku polski sektor przedsiębiorstw wydał na badania i prace rozwojowe ok 30,1 proc. nakładów. Jeśli patrzymy na Państwa naszego regionu, wypadamy bardzo słabo (Czechy – 60,3 proc., Niemcy 67,0 proc.).
Eksperci wierzą, że model zachodni niedługo przyjmie się i w Polsce, gdyż otoczenie biznesowe wpływa aktywnie na to, że państwo zaczyna wspierać innowacje. Póki co jednak w naszym kraju firmy nie mają zbyt wielu zachęt… Polski "system zachęt” to prawie 2/3 środków na badania i rozwój, które pochodzi z budżetu państwa, a jedynie 1/3 od przedsiębiorstw. W Unii proporcje wyglądają kompletnie inaczej: ponad 55 proc. środków na badania pochodzi ze strony przedsiębiorców właśnie.
Rozwiązanie? Wsparcie, czyli różnego rodzaju zachęty podatkowe (Litwini, do których często się porównujemy, oferują podmiotom prowadzącym działalność B+R specjalne ulgi, pozwalające odliczyć od podstawy opodatkowania nawet do 300 proc. wydatków kwalifikowanych). Musi w końcu w Polsce coś ruszyć, byśmy za parę lat mogli obserwować pozytywne efekty tych zmian i otwarcia się na innowacyjność.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)