Podobno firmy są w kiepskiej kondycji, bo kryzys, bo jakoś tak gorzej się wiedzie… Nie stać ich więc na podwyżki dla pracowników. Powiedziałoby się – normalne. Każdemu jest ciężko. Jednak okazuje się, że to nie do końca prawda. Pracownicy są bowiem coraz tańsi i stanowią coraz to mniejszy udział w kosztach. Według danych NBP, z perspektywy pracodawcy koszty pracy od początku transformacji nie były tak niskie jak teraz. Nieco ponad 10 lat temu pensje pracowników stanowiły ok. 65 proc. wszystkich kosztów ponoszonych przez firmy, teraz to mniej niż 54 proc.
To by oznaczało, że firmy wcale nie są tak w kiepskiej kondycji jak wszyscy twierdzą, tylko po prostu pracownikom podwyżki dać nie chcą. Popatrzmy na to w inny jeszcze sposób: mamy wysokie bezrobocie, praca jest pożądana, jest dobrem niekiedy deficytowym. Firmy nie muszą dawać podwyżek by zatrzymywać pracowników. Czy to tylko efekt ‘psychologiczny’? Związany z aktualną sytuacją na rynku pracy w Polsce? Czy może stoją za tym jeszcze inne czynniki? Czy gdyby diametralnie zmieniła się sytuacja z bezrobociem – znacząco by spadło, pracownicy zaczęli szukać lepszych miejsc pracy – to ruszyłby się temat podwyżek w firmach?
Póki co ciężko to jednoznacznie ocenić. Na pewno nie bez znaczenia jest coraz częściej słyszane zdanie: „w dzisiejszych czasach jest ciężko, trzeba się cieszyć z tego co jest, bo pracę można stracić z dnia na dzień”. Przykre jest jednak to, że tendencja spadku kosztów podtrzymuje ten pogląd, a ludzie tylko na tym tracą. Oczywiście na pewno są firmy, które wyjątkowo dbają o swoich pracowników, ważna jest dla nich jakość pracy, jednak ogólny obraz jest mimo wszystko nadal przytłaczający.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)