0 obserwujących
12 notek
22k odsłony
  306   0

Wielcy Przedwieczni Lewicy

Howardowi Philipsowi Lovecraftowi

A koniec wydawał się pewien... Po wyborczej klęsce swych wyznawców przebudził się Wielki Przedwieczny lewicy, Cthulu Miller i na czele swojej armii kultystów ruszył, by ponownie objąć władzę w opustoszałym już R'Lyeh. Siedzący na tronie Yog-Napielalski-Soggoth, wiedział, że w bóstwem nie ma szans, tym bardziej, że zarówno Starsi Bogowie z Czerskiej jak i Mi-Go z "Nowego Wspaniałego Świata" widzieli w nim źródło klęski. Nawet Senyszyn-Niggurath, Czarna Koza z Tysiącem Antyklerykalnych Młodych, domagała się jego głowy, becząc głośno i grożąc odejściem na służbę Ruchu Poparcia Azatotha.

Jednakże Napieralski okazał się sprytniejszy. Grzecznie zszedł z stronu zatopionego miasta i powiedział "Proszę, kto chce, niech siada". I zapadła cisza w szeregach Wielkich Przedwiecznych. Wszyscy dokonale wiedzą, że przejdą wieki i lata przeminą, nim gwiazdy ułożą się we właściwy sposób i R'Lyeh znów wypłynie na powierzchnię. Dlatego też zapewne na opustoszały tron wróci stary-nowy przywódca, czekając na właściwy moment, by ustąpić ponownie miejsca Cthulu. No chyba, że Ruch Poparcia Azatotha zdobędzie na tyle dużo kultystów, że zatopione R'Lyeh pozostanie już pod wodą na dobre.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale