Generał Jaruzelski to człowiek o życiorysie powszechnie znanym. Ani Pan, ani ja nie musimy go kochać. Ani szanować. I bardzo łatwo domyśleć się, dlaczego nie musimy.
Jaruzelski, to się Panu lub mnie nie podoba, czy podoba, to były prezydent naszego kraju. Nie podoba się Panu ten fakt? Mnie także nie. Ale fakt, pozostaje faktem.
Rosjanie mają w zwyczaju zapraszać do siebie swoich, byłych towarzyszy broni. Tak już mają. Przyjmijmy w tym miejscu, że to jeden z kluczy, w myśl którego Rosjanie A.D. 2010 zapraszają gości na organizowane przez siebie rocznicowe obchody. A zapraszać mogą, kogo chcą, tu się Pan chyba ze mną zgodzi.
Pan, jako europoseł akurat wyśmienicie powinien wiedzieć, że rozpoczynanie publicznej dyskusji na temat kto, kogo i do (mniej lub raczej bardziej przecież pustego) samolotu zabierze, w podróży Prezydenta Kaczyńskiego do Moskwy, jest więcej niż... żałosne. Chyba, że zna Pan przykłady takiej "europejskiej dyskusji" z innych krajów... Wówczas wdzięczny będę za stosowne informacje.
Rozpoczynając "dyskusję" o fotel, kompromituje Pan przy okazji nie tylko samego siebie. Atakując otoczenie prezydenta, atakuje Pan przy okazji swego szefa, byłego członka Pańskiej partii, prezydenta państwa i brata szefa Pańskiej partii. Za co? Za to, że fotel w samolocie jednemu ze swoich poprzedników na urzędzie w podróży do Moskwy użyczy? Ocenie innych pozostawiam w tym miejscu to, co sądzić należy w takiej sytuacji o kondycji tej partii.
Pozycjonować miejsce własnej partii nie w bojach o fotel w samolocie dla byłego dyktatora proponuję. Bój to być może bowiem dla Pana partii.... ostatni.


Komentarze
Pokaż komentarze (48)