?
0 obserwujących
65 notek
20k odsłon
511 odsłon

Żużel i mowa nienawiści

Wykop Skomentuj

W Rybniku i okolicach żużel jest bardzo popularny. Rybnicka drużyna RKS Górnik a potem jako ROW 12 razy wygrywała ligę. Zawodnicy tacy jak Antoni Woryna, Andrzej Wyględa czy Stanisław Tkocz sięgali po medale Mistrzostw Świata. W 1994 roku Klub Sportowy Rybnickiego Okręgu Węglowego został postawiony w stan likwidacji i w takim stanie tkwi do dzisiaj. Kolejne powstałe w Rybniku kluby żużlowe bankrutowały i kończyły swoją działalność. Ostatni taki klub upadł 2011 r. W żużlu takie praktyki to chleb powszedni a polega to na tym, że bankrut pozostawia zawodników bez należnych im pieniędzy a nowy klub zmienia literkę w nazwie i zaczyna od zera.


W 2012 roku istniały już przepisy, na podstawie których samorządy mogły w jawny sposób wspierać działalność klubów sportowych. W tej sytuacji ówczesny Prezydent Rybnika zgodził się na utworzenie nowego klubu żużlowego i wsparcie jego działalności. Prezesem został Krzysztof Mrozek, który w przeszłości był zaangażowany w działalność w tym sporcie. W pierwszym roku działalności drużyna uzyskała awans do tzw. 1 ligi co nie było czymś niezwykłym wobec rywali, którzy jechali żeby jechać i nie zbankrutować. Rok później klub otrzymał 1,8 mln. dotacji z miasta (większość z pozostałych drużyn dysponowała kwotami nieco większymi od połowy tej dotacji) i zajął przedostatnie miejsce a baraże o utrzymanie nie zostały rozegrane bo rywale nie byli zainteresowani awansem. W tym samym roku 2 drużyny z ekstraligi zbankrutowały i w następnym sezonie trzeba szukać chętnych do jazdy w 1 lidze. Rok później za sprawą nowego prezydenta dotacja wynosiła już 2,5 mln, a zamiast 8 drużyn startowało 7 przy czym trudno mówić o poważnych drużynach takich jak drużyny z Gniezna, Bydgoszczy czy Krakowa. Rozgrywki wygrała drużyna z …Łotwy i ze względów regulaminowych nie mogła awansować. Druga drużyna z Ostrowa zbankrutowała a wobec kolejnego bankructwa w ekstralidze zostało tam jedno wolne miejsce. Ponieważ władze miasta od razu zadeklarowały, że dają pieniądze to drużyna rybnicka została przyjęta w poczet ekstra ligowców. Przed sezonem miasto przydzieliło prawie 3 mln dotację a drużyna w 14 meczach wygrywając 4 mecze i 1 remisując utrzymała się w lidze. Jednak w 2016 roku wyniki drużyny praktycznie przeszły niezauważona wobec tragedii jaka miała miejsce na rybnickim kiedy śmierć poniósł młody żużlowiec z Tarnowa. Rok później dotacja z miasta wynosiła ok, 2,5 mln i w połowie rozgrywek rybnicka drużyna miała realne szanse na znalezienie się w pierwszej czwórce do dawało prawo walki o medale.


W lipcu władze żużlowe podały do wiadomości, że podczas badania antydopingowego u zawodnika reprezentującego Rybnik wykryto niedozwolone środki. Tym zawodnikiem był rosyjski żużlowiec Grigorij Łaguta. Od tego momentu wszystko się zaczęło.
Przezes rybnickiego klubu rozpoczął działania nie znane w sporcie w takich przypadkach. Wierzył i chciał uwiarygodnić wszystkie „bajeczki” żużlowca, czyli najpierw, że jest chory na serce i zażywa lekarstwa zawierające meldonium, potem była opowieść jak uległ wypadkowi na motocrossie i będąc nieprzytomnym lekarze mu podali ten środek. Mrozek we wszystko to wierzył i twierdził, że zna Łagutę 10 lat i całkowicie mu ufa. Posunął się nawet do tego, że w jednym z wywiadów stwierdził, że jego relacje z Łagutą były tak bliskie, że żużlowiec gdyby zażył jakiś środek to by mu powiedział przed badaniem bo „jest wiele sposobów na uniknięcie tego badania” – te słowa pozostały bez żadnej reakcji władz żużlowych a dla mnie jest to skandaliczna wypowiedź. Ostatecznie zawodnik został zdyskwalifikowany na 2 lata, zweryfikowano jeden mecz z jego udziałem (a istniała groźba zweryfikowania jeszcze dwóch innych). Mecz, który zweryfikowano tzn. unieważniono zdobyte punkty przez Łagutę spowodował, że rybniczanie nie otrzymali za zwycięstwo 2 punktów i dodatkowego bonusa. Na koniec sezonu zajęli ostatnie miejsce i spadli z ligi.


Prezes klubu, pomimo że klub nie był stroną w postępowaniu przed POLADĄ był cały czas aktywny i można było odnieść wrażenie jakby był co najmniej pełnomocnikiem zawodnika. W efekcie po odwołaniu zawodnika kara został skrócona do 21 miesięcy – to skrócenie kary wynikało z faktu, że pozostawienie 2 lat zawieszenia faktycznie powodowało 2,5 letni zakaz startów więc skrócenie kary o 3 miesiące dawało faktyczne 2 letnie zawieszenie. Wpływu prezesa na wysokość kary nie było żadnego ale przez kibiców a raczej „fanatyków prezesa” zostało to uznane jako efekt działania prezesa. Po zakończeniu sprawy zawodnika prezes walczył przed sądami z „nieprawaną” decyzją o degradacji drużyny z ekstraligi. Wszystkie sprawy przegrał a rok później wobec olbrzymiej szansy wywalczenia awansu wycofał sprawę z SN, gdzie oczekiwała na rozstrzygnięcie. Drużyna awans przegrała.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Sport