Dobry wojak Józef Szwejk wykrył ongiś podstawowe prawo rządzące społeczeństwem.
- Nie wszyscy ludzie mogą być mądrzy, Herr Oberleutnant. Bo gdyby wszyscy byli mądrzy to na świecie byłoby tyle mądrości, że co drugi zgłupiałby z tego.
Najwyraźniej ta sama zasada obowiązuje polityków.
Rząd Tuska jest żądny sukcesów.
Pamiętamy doskonale filmik przedstawiający Tuska dumnie przechadzającego się po dworcu PKP Warszawa Zachodnia (- Robi wrażenie, co???) i następcze komentarze nie zostawiające suchej nitki na rudym samochwale podpinającym się pod dokonania rządu Zjednoczonej Prawicy.
To jednak w żaden sposób nie zmieniło jego nastawienia.
Oto rząd kompromitacji 13 grudnia chwali się kolejnym sukcesem. Tym razem Polska pod wodzą Donalda Franciszka staje się potęgą morską!

Dzielnie sekunduje mu domniemana starsza siostra Jachiry POsłanka Małgorzata Niemczyk

Jak można się domyśleć jej wpis nie spotkał się z należytym przyjęciem.
Oto jeden z komentarzy.

Ale machina PrOpagandowa idzie w zaparte najwyraźniej nakierowana na najgłupszy elektorat.

Tymczasem rozpoczęcie budowy „promu Tuska” , dawniej zwane położeniem stępki, miało miejsce…24 października 2022 roku.
Wodowanie – 31 października 2023 r.
Potem były próby morskie etc. tak, że finalnie do chrztu doszło 17 stycznia.
Nic dziwnego, że hucpa propagandowa rudego nieudacznika spotkała się w końcu z takim komentarzem:
Okiem Polaka:
Prom bez wstydu. Czyli jak bezczelność podniesiono do rangi strategii państwowej.
To już nie jest hipokryzja. To jest czysta, destylowana bezczelność, podana z poważnymi minami i flagą w tle.
Ekipa Tuska ogłasza sukces w sprawie promu. Tego samego promu, z którego latami szydzili, który był dla nich memem, dowodem „pisowskiej nieudolności”, symbolem „państwa z dykty”. Tego samego, o którym mówili: stępka położona pod nic, projekt widmo, katastrofa, ściema dla elektoratu. Dziś – cud! – prom nagle przestał być kpiną i stał się osiągnięciem. Oczywiście "ich".
To jest poziom cynizmu, przy którym nawet PiS mógłby się czegoś nauczyć.
Przez lata PO/KO nie miała żadnego problemu z miażdżeniem tego projektu. Nie „konstruktywną krytyką”, nie poprawianiem błędów – tylko publicznym pastwieniem się. Politycy, publicyści, eksperci z Twittera: wszyscy chórem opowiadali, że to teatr, propaganda, kartonowy przemysł stoczniowy. Termin 2020/2021? Śmiech. Brak dokumentacji? Drwiny. Zmiana projektanta? Dowód kompromitacji. Cięcie blach dopiero w 2022? Kolejny gwóźdź do trumny PiS-owskiego „snu o potędze”.
A teraz co?
Teraz ci sami ludzie wychodzą i mówią: robimy, dowozimy, naprawiamy, sukces. Bez jednego „przepraszam”. Bez jednego „to jednak miało sens”. Bez jednego zdania uczciwości wobec faktów. Zero wstydu. Zero pamięci. Zero elementarnej przyzwoitości.
To już nawet nie jest zawłaszczanie projektu. To jest próba przepisania rzeczywistości, jakby internet nie istniał, jakby nagrania, tweety, wypowiedzi nie były zapisane czarno na białym. Jakby wyborcy byli stadem złotych rybek z trzysekundową pamięcią.
I najgorsze w tym wszystkim jest to, że oni robią to świadomie. Z pełnym przekonaniem, że elektorat „łyknie”, że media „nie przypomną”, że narracja wygra z faktami. To nie jest błąd komunikacyjny – to strategia. Bezczelna, arogancka, oparta na założeniu, że władza daje prawo do cudzych zasług i cudzej pracy.
PiS miał swoje grzechy: chaos, terminy z sufitu. Ale jedno jest niepodważalne – to PiS ten projekt rozpoczął. KO go wyszydziła. A dziś stoi w świetle reflektorów i zbiera brawa, jakby sama położyła stępkę, ciąła blachę i ryzykowała politycznie.
To jest właśnie ta „nowa jakość” w polityce?
To ma być „powrót standardów”?
Bo jeśli standardem ma być kradzież narracji bez mrugnięcia okiem, to faktycznie – wróciliśmy. Tyle że nie do Europy, tylko do politycznego bandyctwa, w którym liczy się wyłącznie to, kto trzyma przekaz medialny.
Prom może i wypłynie.
Ale ta historia pokazuje jedno jasno: wstydu na pokładzie nie było od samego początku.
Tyle i aż tyle.
Dla Tuska i reszty geszefciarzy z kompromitacji 13 grudnia ludzie głosujący na nich to tylko stado złotych rybek z trzysekundową pamięcią.
I chyba się nie mylą.
Jak bowiem można wytłumaczyć poparcie na poziomie 1/3 wyborców w sytuacji, gdy jedyne sukcesy jakie sobie przypisuje ruda kompromitacja to efekt pracy „złodziei z PiS”?
Najwyraźniej kompromitacja 13 grudnia powinna zmienić swoje hasło powielane w mediach społecznościowych.
Zamiast robimy nie gadamy powinno być kłamiemy, nie robimy.
I to by było na tyle, jak mawiał śp. prof. Jan Tadeusz Stanisławski.
18.01 2026


Komentarze
Pokaż komentarze (5)